poniedziałek, 19 stycznia 2015

Jaga na Facebook'u:



Gdzie można w Rzeszowie smacznie zjeść

Pod koniec tygodnia mój Duży wymyślił, że zaprasza mnie na sobotni obiad. Moja radość była wielka,
bo nie będziemy musieli sterczeć w kuchni gotując, pomyślałam. No i zrodził się odwieczny dylemat w takich sytuacjach – gdzie iść żeby zjeść smacznie. Nie jesteśmy stałymi bywalcami rzeszowskich restauracji, ale jak już wychodzimy gdzieś raz na kwartał to chcemy, żeby to było miło i smacznie. No sory, ale jak chodzi o kwestie kulinarne to byle czym się nie zadowolę. A w Rzeszowie mało jest miejsc gdzie można bez obaw się zakotwiczyć. 
Wypielęgnowałam się, wylazłam z sobotniego dresu, oko pomalowałam, włos zrobiłam i .... w miasto. Odwiedziliśmy restaurację Grzesznicy na 3-go Maja. Rzut oka na wnętrze, wystrój całkiem sympatyczny więc szybka decyzja „ZOSTAJEMY”. W sobotę w porze obiadowej tłumów nigdzie nie było a tam zajęte były tylko 2 stoliki. Postanowiliśmy usiąść przy ostatnim wolnym stoliku umiejscowionym niemalże na środku sali



ponieważ pozostałe miejsca do siedzenia to sofy i pufy z niskimi stolikami przypominającymi ławy. Ledwie usadziliśmy się na krzesłach przyszła pani kelnerka i zapytała czy ktoś do nas dojdzie. Odparliśmy zgodnie z prawdą, że nie. Pani poprosiła żebyśmy wobec tego zmienili miejsce na to z sofami „bo jak przyjdzie większa grupa to będzie problem z posadzeniem”. Już fakt, że paniusi nie spodobał się nasz wybór i to, że na dzień dobry od wejścia zostaliśmy zaszeregowani niczym klienci z marginesu (ze względu na małą liczebność - czy nie w kupie siła ??),

no i musieliśmy paradować po całej sali aby udać się przez wskazane przez nią miejsce więcej niż lekko mnie zirytował (oby nie powiedzieć uqrwił), ale zniosłam to dzielnie i starałam się być nadal miła. Usiedliśmy przy stoliczku na sofie i mimo zaledwie dwuosobowej obsady nie bardzo wiedzieliśmy jak tego dokonać. We dwoje na tej sofie to można w Walentynki wino wypić i poprzytulać się a nie w komforcie zjeść obiad, bo sofka jest za wąska na dwie osoby obok na pufie które z nas niby miało siadać ?? Mój Duży – facet prawie 2 metrowy siadając kolanami zatykał sobie uszy więc siedziska daleko odbiegały od komfortu. Zresztą sami zobaczcie czy to miejsce do komfortowego pochłaniania obiadu ?? 




Wróciliśmy do stołu przy którym usiedliśmy na samym początku ale natychmiast z prędkością błyskawicy przyszybowała pani kelnereczka z wyraźną złością jak by chciała nas pobić i dezaprobatą wymalowaną na twarzy ….


Zaczęła się coś pluć, że rezerwacja (kartki na stoliku z magicznym napisem REZERWACJA nie było) coś gadała o 15.00 (było 13.30) i już jest nie słuchałam. Szarpnęłam Dużego za rękaw, mrucząc ze złością, że przecież ja tu nie muszę jeść!!! No więc tym sposobem jak szybko weszliśmy tak samo szybko wyszliśmy. Przeszliśmy na drugą stronę ulicy 3-go Maja i kilka metrów dalej weszliśmy do knajpy o jakże wdzięcznej nazwie „ŻUBRÓWKA”. 



I  niech nikogo nazwa nie zmyli – serwują tam dania włoskie no ale też żubrówkę. Pani kelnerka przywitała nas uśmiechem, co nie było pewnie łatwe patrząc na moją naburmuszoną minę po wrażeniach z „GRZESZNIKÓW”. Skończyliśmy co prawda obiadowanie na pizzy, ale za to na smacznej, na cienkim cieście, takiej zbliżonej trochę do włoskiej. Pani kelnerka ma pewnie prowizję od sprzedaży albo jest współwłaścicielką - a tak poważnie to była bardzo sympatyczna. A mimo, że minęło już dwa dni od tego wydarzenia to ciągle mam niesmak i ciągle się zastanawiam jak funkcjonują nasi „biznesmeni”. Mając taki interes jak restauracja nogi z tyłka bym powyrywała gdyby pracownik tak traktował gości czy klientów(jak zwał tak zwał) - niczym intruzów. Bo gdzież stara polska gościnność?? Gość w dom - Bóg w dom?? No a tym bardziej, że nie mieliśmy tam nic dostać za darmo. Słowo – za wszystko byśmy zapłacili. Jak można tak traktować ludzi którzy chcą zostawiać swoje pieniądze?? Jak można w ogóle tak traktować ludzi?? Co my byliśmy ludźmi trzeciej kategorii ?? To mogła większą grupę usadzać na sofach. My chcieliśmy tylko zjeść obiad, Moje święte oburzenie trwa. A ja nadal nie wiem gdzie się wybrać następnym razem w naszym pięknym mieście, żeby było miło i smacznie.  


8 komentarzy:

  1. Hmm..ja bym już więcej do tej "jadalni" nie poszła... Żenujące....ale wiecie na przyszłość, gdzie nie chodzić.

    Pozdrawiam i wiele "smacznego" w "ludzkich warunkach " na przyszłość życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z otrzymanych maili wyczytałam że jak nie zimne jedzenie to długie oczekiwanie albo niemiła obsługa ... więc chyba niewiele straciliśmy

      Usuń
  2. To dobrze się stało dla Was a i tak najwięcej traci albo "straci" na tej niemiłej obsłudze w przyszłości właściciel lokalu; chyba, że się opamięta ...Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Aha czyli faktycznie spotkałyśmy się z podobnym chamstwem wśród kelnerek.To straszne..
    P.S. Widzę, że mój mąż również miałby problem, podobnie jak Twój. Mój ma 194 cm wzrostu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Restauracji wokół dużo - to oni powinni starać się żeby klient chciał u nich jeść :)

      Usuń
  4. W restauracji na obiedzie byłam raz w życiu i choć obsługa i jedzenie były bez zarzutu, to okoliczności z powodu których się tam znalazłam nieprzyjemne, więc wspominam to rzadko. Zgadzam się z Tobą, że nie ma u nas tradycji dobrego prowadzenia biznesu(sklepu, restauracji). Właścicielami stają się Ci, którzy maja pieniądze, a nie pojęcie o prowadzeniu, a kelnerki nie przechodzą żadnego szkolenia, aby wiedzieć jak obsługiwać klientów(moja siostra gdy w połowie lat siedemdziesiątych chciała pracować jako kelnerka, musiała mieć skończony po maturze kurs na kelnera i barmana).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To właścicielom powinno zależeć na tym, żeby klient się dobrze czuł

      Usuń
  5. Zgadzam się jednak bardzo niewielu o to dba.

    OdpowiedzUsuń

*Bardzo mnie cieszy każdy komentarz - wiem przynajmniej, że nie jestem ignorowana i wiem, że piszę nie tylko dla siebie.
Więc bardzo serdecznie dziękuję
*Odpisuję zarówno na maile jak i odpowiadam na komentarze.
*Nie lubię za to anonimowych komentatorów - proszę podpisz się jeśli nie masz konta
*Jeśli nie musisz nie bądź złośliwy w stosunku do innych - na mnie możesz się wyzłośliwiać - obronię się zawsze
*No i uszanuj moją własność - to ja jestem autorem zarówno pisaniny jak i dużej ilości zdjęć.