piątek, 23 stycznia 2015

Jaga na Facebook'u:



Ile jest cukru w cukrze

Ależ ja mam szczęście … Cholerne szczęście. Na czym ten niebotycznie euforyczny fart polega ?
Już tłumaczę … Zaszczytny obowiązek robienia domowych zakupów, ze względu na moje bezrobocie od stycznia (ale o tym innym razem bo jeszcze nie jestem gotowa żeby głośno o tym mówić), spadł na mnie. Nie znoszę jak sprzedawcy, olewają nas klientów. Staram się zrozumieć ich ciężką pracę, ale na litość, wszystko się we mnie buntuje jak sprzedająca istota z obolałą miną i zbytkiem łaski rzuca na skaner kupiony przeze mnie towar…. Nie chcę, żeby mnie podejmowali pod nogi czy rozwijali czerwony dywan, ale do cholery jak o coś pytam to proszę mi odpowiedzieć.To ja zostawiam tam pieniądze a oni je zarabiają dzięki temu, że raczą mi ten towar podać. Tak wiem, zaraz usłyszę, że grosze zarabiają, że praca ponad siły, że, że, że ….  Do szału doprowadza mnie kiedy szukam ciucha i pytam o inny kolor tudzież rozmiar i słyszę tekst „TO CO WIDAĆ ”. QRWA !! Czy ja udaję niewidomą, żeby naburmuszone panienki ekspedientki musiały mi przypominać, że mam oczka i mogę sobie sama popatrzeć?? Albo kiedy proszę o 30 dag sera żółtego i słyszę pytanie „TYLE ??” No żesz jasna dupa!!! Skąd ja niby mam wiedzieć ile to jest 30 dag?? Gdybym stała po drugiej stronie lady to na pewno bym wiedziała. I kiedyś tak odpowiedziałam panience. Ależ była konsternacja. Albo podchodzę do stoiska z wędlinami i czekam aż któraś gwiazda przyżegluje w celu zważenia mi czegoś co przypomina wędlinę… Po kilku minutach zaczynam okazywać irytację a pani pyta „PODAĆ COŚ”… No i oczywiście odpowiedziałam paniusi, żeby się nie trudziła, bo w ramach walki z nudą tak se przyszłam postać i popatrzeć jak wyglądają…Albo proszę 2 laski kiełbasy zwyczajnej, tylko chcę „dobrą”. Pani rzuca na wagę coś za 8,99…
Ponawiam swą prośbę „ALE PROSZĘ DOBRĄ”. Pani z inteligentnym wyrazem zdziwieniem na przemian z  oburzeniem malującym się na twarzy odpowiada „ALE LUDZIE JĄ KUPUJĄ JA NIE MUSZĘ KAŻDEJ JEŚĆ”. Zmieliłam w zębach cisnącą się odpowiedź odpowiedź i proszę w miarę grzecznie, żeby sprawdziła zawartość mięsa w kiełbasie. Jej niebotyczne zdziwienie sięgnęło zenitu. „NIE MAM OPAKOWANIA” Uparta byłam niczym osioł „PROSZĘ SPRAWDZIĆ”. Pani z uporem maniaka twierdziła nadal, że nie ma też opakowania na zapleczu. Zirytowałam się!! Zapytałam czy aby masarz przyniósł te nieszczęsne pętka kiełbasy oplątane wokół szyi niczym naszyjnik czy ciągnął za sobą?? Pani wreszcie zrozumiała, że nie wygra tej bitwy i podreptała na zaplecze. Zaraz wróciła przynosząc całe, dziewicze opakowanie tejże chabaniny. Z triumfem malującym się na niezbyt rozgarniętej buźce pokazała naklejkę i przeczytała „ ZAWARTOŚĆ MIĘSA 27 %” 
Ha ha ha !! To moje koty w karmie mają więcej mięsa!! Zadałam jeszcze pytanie co jest w pozostałym składzie, ale nie oczekiwałam odpowiedzi, mimo to niunia zadała sobie trud czytania ale miała problem z wyartykułowaniem zawiłych określeń chemicznego składu i kazałam sobie poszukać kiełbasy z większą zawartością mięsa. Oburzona odpowiedziała, że jest taka z prawie 80 procentową zawartością mięsa, ale kosztuje 16 zł za kilogram…
Kupiłam tą kiełbasę i zdałam sobie sprawę, że szczęściara ze mnie okrutna bo gdybym zachowała się tak 30 lat temu to w każdym sklepie miałam bym zrobione zdjęcie. 




Dalej szaleję z pieczywem – teraz bułki. Ale niestety nie zdążyłam zrobić zdjęcia po upieczeniu.

  




13 komentarzy:

  1. Trzymam kciuki za znalezienie pracy i nie przejmuj się tak pracownikami sklepów (ja często przed zrobieniem zakupów sprawdzam w necie asortyment sklepów do których mam się udać na zakupy - oczywiście nie spożywczych) bo wiadomo : z wiedzą osób obsługujących oraz chęciami nieraz bywa różnie :)

    Trzymaj się i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobre, podoba mi się :)
    Z tym bieganiem w deszcz to wszyscy powinniśmy brać przykład. Ja marzę o psie, ale jak mam wyjść na dwór w zimno lub niepogodę, to jestem baaardzoo niechętna. I dlatego, jak przypuszczam, mąż protestuje co do psa :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam ogródek - dlatego pies może biegać do woli ale lubi też spacery

      Usuń
  3. Witam. Z tymi ekspedientkami na wędlinach i serach też zawsze mam jakieś perypetie, dlatego coraz częściej wybieram produkty paczkowane, gdzie na spokojnie mogę sobie poczytać skład przed zakupem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zawsze się tak udaje - ale spoko damy radę i ekspedientkom :)

      Usuń
  4. Fajnie że biegasz. Ekspedientki są przepracowane, zestresowane, mało opłacane, wyzyskiwane, często na tzw śmieciówkach, to nie dziwię się...... .Ja zawsze wyobrażam siebie........ . Pozdrawiam Jaga i dobrego dnia. :) .

    OdpowiedzUsuń
  5. No to ja mam więcej szczęścia, albo lepsze miejsca do kupowania. Ekspedientki są tak kompetentne i tak cierpliwe, że jestem pełna podziwu. Prędzej ja popsioczę na marudzące klientki, niż one. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też zmieniłam sklep....ekspedientki milsze

      Usuń
  6. Niektórzy ludzie to w ogóle nie powinni pracować w sklepie... Tak się zastanawiam.. moja mama pracuje w sklepie i to uwielbia(!), a klienci wychodzą od niej czasem posikani ze śmiechu... chyba jest rzadkim okazem :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to chyba trzeba mieć powołanie jak do większości zawodów. Nie można traktować ludzi jak zła koniecznego

      Usuń
  7. Podziwiam konsekwencję, ja gdyby ekspedientka powiedziała, że "ta wędlina jest najlepsza, bo ją kupują", to uwierzyłabym na słowo, a dwa dni później wyrzucałabym pewnie z bólem serca, bo pokryta białym nalotem czy oślizgłą, bałabym się dać moim sukom. Nigdy też nie sprawdzam zawartości mięsa w mięsie, bo te wszystkie dodatki byłyby trudne do rozszyfrowania jak dla tej ekspedientki. Jeżeli w jakimś sklepie kupię niedobrą wędlinę lub inny towar, to staram się tego asortymentu więcej tam nie kupować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam zasadę : "To są moje pieniądze i ja decyduję na co je wydać" i żadna pani z fochem tego nie zmieni :) warto się postawić

      Usuń
  8. Unikam sytuacji konfrontacyjnych jak tylko mogę, bo nie lubię być skonfliktowana z kimkolwiek.

    OdpowiedzUsuń

*Bardzo mnie cieszy każdy komentarz - wiem przynajmniej, że nie jestem ignorowana i wiem, że piszę nie tylko dla siebie.
Więc bardzo serdecznie dziękuję
*Odpisuję zarówno na maile jak i odpowiadam na komentarze.
*Nie lubię za to anonimowych komentatorów - proszę podpisz się jeśli nie masz konta
*Jeśli nie musisz nie bądź złośliwy w stosunku do innych - na mnie możesz się wyzłośliwiać - obronię się zawsze
*No i uszanuj moją własność - to ja jestem autorem zarówno pisaniny jak i dużej ilości zdjęć.