wtorek, 24 lutego 2015

Jaga na Facebook'u:



Przełożony/podwładny ...

„Podwładny powinien
Przed obliczem przełożonego
Mieć wygląd lichy i durnowaty,
Tak by nie peszył jego
Swoim pojmowaniem spraw istoty.”
- zarządzenie cara Rosji Piotra I z 9 grudnia 1708 roku

Pracując lat 15 nieprzerwanie, zaledwie trzy razy miałam ochotę to przykleić przełożonym na widocznym miejscu, bo mylili oni pojęcia podwładnego z poddanym — a dziś mi się ono skojarzyło w kontekście petent/urzędnik. Winno się  takowe obwieszczenia w niektórych urzędach wieszać na drzwiach wejściowych, aby petent wiedział co go czeka tuż za nimi. Status bezrobotnego zmusił mnie do odwiedzenia zacnego urzędu pracy. Dlaczego po tylu latach pracy zostałam bezrobotną?? A no po części z własnego wyboru a po części sytuacja mnie zmusiła. Bo jak nazwać stan rozdrażnienia niedzielnego z bólami brzucha i biegunką, jak nazwać stan lęku i paniki już od chwili ujrzenia w TVP 2 prowadzącego FAMILIADĘ ( nie żebym osobiście coś do Pana Karola Strasburgera miała, tylko po niedzielnym popołudniu przychodził wieczór a po niej poniedziałkowy ranek)  jak to nazwać ?? Nerwicą, kurwicą lub zmuszeniem. Nie chce mi się rozpisywać o szczegółach, ale faktem jest, że przez wszystkie lata lubiłam swoją pracę (miała swoją specyfikę), lubiłam bardzo ludzi  z którymi pracowałam aż do czasu aż pojawił się w pracy  babon, (nazwijmy ją umownie Holly - prawie identyczna jak ta na filmiku)


która celowo i rozmysłem mieszała, drażniła, podlewała, kwasiła, wikłała, mąciła, zaciemniała, manewrowała, wrabiała i gnębiła tych, którzy jej podpadli , w sposób cwany, bo rękami innych, zazwyczaj przełożonych, z fałszywym uśmiechem na twarzy. A mnie wręcz nienawidziła (nie wiedzieć dlaczego – przecież ja jej zawsze prawdę w oczy mówiłam) a wszystko to robiła z użyciem tak zwanych damskich wdzięków – u niej zresztą bardzo wątpliwej jakości a że, w naszej instytucji było 90 % populacji męskiej więc miała pole do popisu.

W związku z tym, że nienawidzę fałszu, zakłamania i manipulowania ludźmi ci którzy pracowali ze mną wiedzieli, że jestem dobrym fachowcem i niezłym pracownikiem. Jedynie wyprowadzona z równowagi mówiłam prawdę prosto w oczy

nie owijając bułki w bibułkę co często było świetnym antidotum na debilaste intrygi pani Holly. Ale w końcu pani Holly trafiła na bardzo podatny grunt, pozwalając cieszyć się ze swych wdzięków jednemu z przełożonych bez umiaru a ja nie miałam już siły ani ochoty udowadniać po raz setny, że nie jestem wielbłądem. A byłam na pozycji przegranej bo Pan Bóg, stwarzając mężczyznę powiedział mu: daję ci mózg, oraz penisa i tylko tyle krwi, aby mogło działać jedno z nich.  

Więc widać od razu, że miałam argumenty były dużo słabsze niż ona.Poddałam się bez walki, bo nie miałam już siły na nerwy i kolejne odpieranie ataków i kolejne knowania owej zakompleksionej paniusi wyładowującej swoje frustracje na mnie. Większość znała jej zapędy, ale jakoś się jej po prostu bali, żeby nie skończyć tak jak ja czyli na widelcu u przełożonego... Po ciężkich a trudnych przeprawach (w międzyczasie próbując swych sił w small business) – czekała mnie rejestracja w biurze pracy dla bezrobotnych. Upokarzające? NIE!

Odetchnęłam z ulgą, że nie mam bolesnego ścisku w żołądku w każde niedzielne popołudnie, ,że nie mam sraczki na myśl o pracy, że nie muszę się zastanawiać co wymyśli mój przełożony


a raczej co mu podpowie nieoceniona pani Holly, żeby mi zatruć życie. Że nie muszę się tłumaczyć kolegom i koleżankom z pracy, dlaczego na ponad 100 osób tylko ja nie dostałam wyróżnienia, czy finansowego bonusa mimo, że na to zapracowałam sumiennie. I w końcu, że nie muszę oglądać jej fałszywej gęby bo jako jednej z niewielu, szczerze jej nienawidzę. Amen. A wracając do urzędu ….   To ciąg dalszy nastąpi 

 

11 komentarzy:

  1. Czasami życie zmusza nas do podejmowania takich decyzji jak u Ciebie.

    To przykre, ale lepiej zaoszczędzić nerwów i zdrowia niż psychicznie wykańczać.

    Życzę Ci znalezienia pracy i nie poddawaj się , pozdrawiam serdecznie



    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki - na razie łapię dystans do wszystkiego .

    OdpowiedzUsuń
  3. Co ciekawe, wiele kobiet na stanowiskach idiocieje. To mobbing, w czystej postaci.Ale spokojnie, spoufalenie się z przełożonym, to równia pochyła. Uwierz że,kobieta dostanie od życia porządnego kopa i to kopa w sam środek d...Rejestracja w UP, nie jest niczym wstydliwym! Pamiętaj że, ludzie którzy tam pracują są po to, by służyć Ci swoją wiedzą, To ich obowiązek. Przypominam sobie słowa Magaleny Samozwaniec, opisujące charakter jej siostry Marii Pawlikowskiej Jasnorzewskiej Gdy spotykała cichego, skromnego człowieka, stawała się po stokroć skromniejsza i mniejsza. Ale kiedy na jej drodze stawała istota pyszna i chamska, jej oczy aż ciemniały od złości. Potrafiła zmiażdżyć słowem i pogardą. I właśnie tak trzeba postępować z idiotkami. Amen. Amy68

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz że mobbing jest trudny do udowodnienia - ona była na niższym stanowisku niż ja - jak odeszłam "awansowała" i teraz dopiero ma pole do popisu i inni doznają jej łask. Zazwyczaj wściekłość na ludzi mi przechodzi i nie chowam urazy ale ona jest na liście ludzi znienawidzonych na 1 pozycji

      Usuń
  4. Jaga, Ty tę odwagę miałas, ja nie mam. Duecik Holly z która ja pracowałam i szefa wszystkich szefów rozsypal się dzięki osobie, która zapłaciła za to wylotką z pracy. przyszła na jej miejsce MEGA normalna dziewczyna. Ale choć mineło od tamtego czasu ponad 1,5 roku ja wciaz na dźwiek obcasików klapiących po schodach mam mroczki przed oczami. Kiedy kupowałam ciastka do nas, do biura, musiałam miec paragon stwierdzający, że je kupiłam, bo inaczej z marszu byłam złodziejem, który wyczyścił szafkę Holly z słodkości....mąż mnie pociesza, że wygra w totka i będę mogła nie pracować:)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam tak zmasakrowana psychicznie że nie miałam wyjścia . Tak jak ty na dźwięk jej butów dostawałaś drgawek to ja już tak miałam od niedzieli

      Usuń
  5. Odważną Kobietą jesteś, bo czasy mamy takie, że niewielu, mimo wszystko, zdecydowałoby się na zwolnienie z pracy nie mając alternatywy. No chyba, że aspekt finansowy mogłaś pominąć. I to, szczerze mówiąc jest okropne, że właśnie z tego powodu często dajemy tak po sobie "jeździć". Ech, życie ... Sukcesów życzę w znalezieniu pracy lub pomysłu na nią :) Pozdrawiam, Franek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety aspekt finansowy cały czas widnieje jako ten minus rezygnacji z pracy ale mam nadzieję że po czasie złapię dystans do całokształtu i zacznę się za czymś rozglądać. Nie dawałam po sobie jeździć nigdy i nikomu bo od dziecka miałam taki charakterek-nieraz to życie ułatwia nieraz utrudnia

      Usuń
  6. Doskonale Cię rozumiem co czujesz, bo ja zostałam też zmuszona przez przełożonego do rezygnacji z pracy słowami"albo przejdziesz na rentę, albo cię zwolnię nie patrząc na to, że jesteś samotną matką"- oczywiście był za głupi, by wymyślić coś takiego. Działał z polecenia przełożonego starszego w hierarchii.

    OdpowiedzUsuń

*Bardzo mnie cieszy każdy komentarz - wiem przynajmniej, że nie jestem ignorowana i wiem, że piszę nie tylko dla siebie.
Więc bardzo serdecznie dziękuję
*Odpisuję zarówno na maile jak i odpowiadam na komentarze.
*Nie lubię za to anonimowych komentatorów - proszę podpisz się jeśli nie masz konta
*Jeśli nie musisz nie bądź złośliwy w stosunku do innych - na mnie możesz się wyzłośliwiać - obronię się zawsze
*No i uszanuj moją własność - to ja jestem autorem zarówno pisaniny jak i dużej ilości zdjęć.