środa, 13 maja 2015

Jaga na Facebook'u:



Ludzie zejdźcie z drogi, bo listonosz ponad prawem

Nóż mi się w kieszeni otworzył, kiedy to kilka dni temu oglądnęłam jakiś reportaż o człowieku, który nie chodził o własnych siłach, kilka razy w tygodniu wożony jest na dializy, bo choruje od wielu lat na nerki, ale na pocztę musiał się pofatygować, wynajmując karetkę, aby odebrać przesyłkę bo listonosz raczył zostawić jedynie awizo. Mimo, że ten pan był w domu jaśnie wielmożny listonosz stwierdził, że przepukliny dostanie targając jeszcze jeden list polecony więcej i już na poczcie wypisał awizo.

Dlatego krew mi w tyłku zawrzała, bo poczułam się osobiście dotknięta. Też to przerabiałam. Pracowałam w biurze do 15.30 ale nasza "wsiowa" poczta była czynna zaledwie do 14.30. I nie mówię tu o wsi, gdzie trzy dni wołami trzeba jechać a później godzinę pod górę, bo woły wymiękły, ale o wsi oddalonej od miasta wojewódzkiego Rzeszów o całe 7 km. Więc aby odebrać przesyłkę musiałam się zwalniać z pracy lub mieć dzień wolny. Jako, że było to za skomplikowane jako adres korespondencyjny podałam adres zamieszkania rodziców. Tam też miały docierać wszystkie przesyłki polecone, ekspresowe, ekonomiczne, priorytetowe i wszelkie inne udogodnienia poczty polskiej. W związku z tym, że obydwoje rodzice są już na emeryturze więc zawsze ktoś był w domu. I tu zaczęły się schody. PAN DORĘCZYCIEL zwany popularnie listonoszem przybywał do wrót moich rodziców dzierżąc w dłoni już z wypisane awizo na którym to widniał napis „ADRESATA NIE ZASTANO”  lub „DUŻY FORMAT KOPERTY” i tym podobne brednie. Wsadzał często moim rodzicom lub bratu taki świstek w garść z uśmiechem na twarzy zadowolony z misternie wykonanego planu. A ja musiałam iść na pocztę w godzinach gdzie większa część miasta kończyła pracę i każdy chciał wybrać list, odebrać paczkę czy zapłacić za prąd. Co za tym idzie odstać jak łoś bite 50 minut w kolejce do dwóch otwartych okienek, wysłuchać impertynencji pań, które w sprawach obsługi klientów zatrzymały się na epoce późnego Gierka i odebrać upragnioną przesyłkę. Po którymś takim zachowaniu listonosza zaczęłam drążyć dlaczego on tak robi. Skoro rodzice są w domu a koperta nie odbiega rozmiarem od standardu pocztowego…. Moi rodzice nie są zgrzybiałymi staruszkami, którzy nie mają pojęcia o funkcjonującym świecie, uprzedzali nieboraka, że te przesyłki nie są dla nich, i żeby nie zaczynali prywatnej wojny ale nie wziął sobie nieborak ostrzeżeń do serca.  Za to ja z uporem maniaka  zaczęłam odbierać przesyłki na poczcie żądając zwrotu awiza z wypisanymi bredniami typu „DUŻY FORMAT PRZESYŁKI”. Wywołało to lekki popłoch i konsternację wśród pracujących tam pań i jedna najbardziej odważna powiedziała „bo wie pani listonosz ma ciężką torbę”. Hmmm… No cóż. Czyż nie na tym polega jego praca, że musi targać ciężką torbę i dostarczać przesyłki??

Jak skompletowałam wystarczającą ilość kopert wraz z awizami udałam się na Pocztę Główną do osoby, która odpowiadała za listonoszy na osiedlu na którym mieszkają moi rodzice w celu złożenia skargi. Po wyłuszczeniu sprawy pani kierowniczce (do każdej koperty z numerem przesyłki było awizo z komentarzem „”DUŻY FORMAT PRZESYŁKI) i zapytałam pani kierowniczki czy ja płacę za przesyłkę do domu czy za przesyłkę poste restante? I dlaczego mam tracić cenny czas aby odstać w kolejce do okienka pocztowego po coś co powinnam mieć dostarczone do domu? Pani początkowo próbowała mi tłumaczyć zawiłości prawa pocztowego, że jak przesyłka ma za duże gabaryty a nie jest rejestrowana (Tylko dlaczego ktoś kto przyjmuje taką nierejestrowana przesyłkę nie uprzedza, że nie będzie ona dostarczona do domu? Ale to już inny temat…) ble ble ble i pierdylion innych wytłumaczeń dla listonosza, ale jak zobaczyła „normalne” rozmiarowo koperty, tyle że bąbelkowe nie miała już argumentów. Skserowała sobie awiza i koperty, przeprosiła mnie w imieniu poczty i uznałyśmy sprawę za załatwioną. Moja przypadkowa rozmowa z listonoszem po tej akcji wyglądała mniej-więcej tak:
-To pani złożyła na mnie skargę
-tak, ja
-ale pani jest ….
-jestem
-ale ja miałem nieprzyjemności
-łączę się z panem w bólu, następne przesyłki chcę widzieć w domu a nie na poczcie.
-J my i tak nosimy listy i przesyłki takim jak pani, czyli tym którzy wiedzą co im się należy – tu zarechotał głupawo – nie chce się na tego targać, za  ciężkie do noszenia.

I tu jeśli miałam jakiekolwiek wyrzuty sumienia, że zaszkodziłam listonoszowi w błyskotliwej karierze – natychmiast mnie opuściły. Czyli wniosek nasunął się sam: chcesz mieć to co ci się należy wywalcz to sobie, bo wszechogarniające cwaniactwo i lenistwo jest nie do przeskoczenia. Dlatego rozumie człowieka, który nie dość, że musi codziennie zmagać się z chorobą, to jeszcze musiał to wynająć  karetkę żeby odebrać list, który powinien mieć dostarczony do domu. Gdyby wszyscy starali się robić to co do nich należy to w życiu wszystkim lżej by było

14 komentarzy:

  1. O widzisz, to jest chyba nowa, świecka tradycja. Mam dokładnie ten sam problem gdy jestem w PL. Listonosz jest arogancki. Praktycznie wszystkie przesyłki trzeba odbierać osobiście ponieważ, pan nie korzysta z dzwonka. Mieszkam na parterze.Dla mnie od paru lat, jest to zawód który, stracił szacunek w moich oczach.Pozdrawiam. Amy68

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego wypowiedziałam wojnę i tę bitwę wygrałam

      Usuń
  2. Stara zasada: nie rób drugiemu itd. Wszystko byłoby prostsze, a życie lżejsze, gdybyśmy patrzyli na drugiego człowieka , jak na bliźniego, a nie jak na wroga, któremu trzeba dokopać. Podobne zdarzenia z poczta też mi sie trafiały, a potem mówią, że poczta nierentowna, sami sobie winni, że ludzie i firmy wolą korzystać z firm przewozowych i kurierów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak , ale skoro ktoś korzysta z ich usług powinni to uszanować i drugiego człowieka też

      Usuń
  3. Wojny z pocztą chyba każdy toczył lub toczy - to instytucja, w której jak się globalnie coś nie zmieni to upadnie z wielkim hukiem. Może zarobki są tak niskie, że listonosz ma w doopie to jak wykonuje swoją pracę - nie wiem...

    OdpowiedzUsuń
  4. Całkiem możliwe - ale jak się należny przyniesienie listu do domu to ma przynieść i nie odpuszczę

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja myślę ,że dużo zależy od charakteru człowieka/listonosza. U mnie w miejscowości fajnego listonosza mamy i idzie się dogadać.'
    Tu masz rację - o swoje trzeba walczyć by nie dać się. Ze mnie życie wykrzesuje pokłady determinacji i czuję ,że coraz twardsza się staję - chociaż wielokrotnie jeszcze wymiękam i wiele prze de mną. Trzymaj się twardo Kobieto - serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tylko pozazdrościć - awiza wypisywane na poczcie to powszechna praktyka stosowana w miastach. Ale nie zawsze zgodna z przepisami

      Usuń
  6. Masakra. Co poczta to obyczaj. Na mojego listonosza nic złego nie powiem, bo naprawdę przesympatyczny pan i nawet jak mnie zobaczy gdzieś na ulicy, a ma dla mnie przesyłkę (którą przed chwilą mi awizował, bo nikogo nie było w domu), to da, żebym na pocztę nie biegała. Za to Pocztex to już inna bajka i na samo to hasło nóż w kieszeni (podobnie jak Tobie) się otwiera.

    OdpowiedzUsuń
  7. No ale ciężką torbę miał... Kręgosłup by mu wysiadł itd. :-) A Ty mu narobiłaś...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyprostowałam mu kręgosłup - moralny

      Usuń
  8. W swoim bloku mieszkam od 1974 roku. W tym czasie miałam 3 listonoszy i na żadnego nie mogę powiedzieć złego słowa. Awiza zdarzały mi się, gdy mojego doręczyciela zastępowano z powodu choroby lub urlopu. Prawdą jednak jest, że od czasu, gdy Poczta Polska ma konkurencję, to poziom jej usług się obniżył, choć powinno przy konkurencji być odwrotnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To masz szczęście że masz takiego listonosza

      Usuń
  9. Do Ciebie mogę napisać na maila, więc pośrednictwo listonosza nie będzie potrzebne. Czasami jednak tęsknię za tradycyjnym listem. Mam nadzieję, że pani, która zastąpiła doręczyciela, sprawdzi się w roli listonosza.

    OdpowiedzUsuń

*Bardzo mnie cieszy każdy komentarz - wiem przynajmniej, że nie jestem ignorowana i wiem, że piszę nie tylko dla siebie.
Więc bardzo serdecznie dziękuję
*Odpisuję zarówno na maile jak i odpowiadam na komentarze.
*Nie lubię za to anonimowych komentatorów - proszę podpisz się jeśli nie masz konta
*Jeśli nie musisz nie bądź złośliwy w stosunku do innych - na mnie możesz się wyzłośliwiać - obronię się zawsze
*No i uszanuj moją własność - to ja jestem autorem zarówno pisaniny jak i dużej ilości zdjęć.