niedziela, 24 maja 2015

Jaga na Facebook'u:



Zdrowo bo owocowo?

Zaczyna się sezon na owoce miękkie – truskawki, maliny, borówki i inne cudownie smaczne witaminy.
Ale niestety, ponieważ nie każdy z nas ma gospodarstwo ekologiczne, więc jesteśmy skazywani na kupowanie owoców i warzyw. Zazwyczaj kupujemy je w sklepach czy na okolicznych bazarkach, ale nigdzie nie mamy gwarancji, że producent był uczciwy i miał jedynie na względzie nasze zdrowie, a nie tylko swój zysk i nie przesadził z pestycydami. Albo też, że dobrze umył owoce przed sprzedażą. Podobno w ciągu roku zjadamy kilka kilogramów substancji chemicznych. Nieźle prawda?? A potem się zastanawiamy skąd choroby „cywilizacyjne”… Ehhhh… Wyszukałam w necie co zrobić, aby w sezonowych owocach i warzywach, ograniczyć spożycie pestycydów i żeby chemia aż tak nie trzeszczała w zębach.
Można iść na łatwiznę i kupić w sklepie gotowy płyn do mycia owoców i warzyw, ale to znów kolejna porcja środków chemicznych. 
Więc podaję szybki sposób jak można zrobić płyn do usuwania pestycydów sposobem chałupniczym. Metoda jest tania i prosta. Jeśli ktoś ma obawy, że zakupione przez niego owoce i warzywa mogą być niewystarczająco umyte w samej wodzie to proponuję banalnie prosty sposób. Potrzebujemy dwukomorowego zlewu.


Płuczemy warzywa i owoce w zakwaszonej wodzie. Do litra wody (z kranu) dodajemy pół szklanki octu (najlepiej owocowego: jabłkowego, winnego) lub 2-3 łyżki kwasku cytrynowego. Po 2-3 minutach wyciągamy. Woda nie zmieni zabarwienia, ani nie zmętnieje. To powoduje usunięcie bakterii chorobotwórczych, m.in. z rodzaju Salmonella, Listeria, Escherichia. Teoretycznie producent powinien zapewnić czystość mikrobiologiczną swoich, ale… To tylko teoria. A poza tym co dalej się dzieje z owocami po dostarczeniu ich do sklepu lepiej żebyście nie wiedzieli – ja widziałam. Miałam kiedyś „zaprzyjaźniony” sklep, gdzie z racji wykonywanej pracy mogłam bez tłumaczeń wejść na zaplecze – i to był błąd, bo tam nie kupiłam już nic. J Ale wracając do zanieczyszczonych owoców i warzyw, to drugim krokiem jest po kilkuminutowej kwaśniej kąpieli, zmiana środowiska z kwaśnego na zasadowe. W tym celu do świeżej już wody dodajemy sodę oczyszczoną (kuchenną) -  na litr wody dużą, czubatą łyżkę. I znów 2-3 minuty i wyciągamy. Woda może zmienić barwę na żółtawą, zmętnieć, może się również pojawić tłusty film na powierzchni. Później już tylko płuczemy owoce – najlepiej, pod zimną bieżącą wodą. I już – ot, cała filozofia. Należy pamiętać, że umyte warzywa i owoce należy spożywać na bieżąco i nie trzymać ich długo w lodówce, a już na pewnie nie razem z nieumytymi. Spróbujcie, to jest parę minut, a naprawdę warto.

Które warzywa i owoce mają w sobie najwięcej pestycydów?



Grupa najwyższego ryzyka:
1. seler
2. brzoskwinie
3. truskawki
4. jabłka
5. jagody
6. nektarynki
7. papryka
8. szpinak
9. wiśnie
10. ziemniaki
11. importowane winogrona

Najniższa grupa ryzyka:
1. Cebula
2. Awokado
3. słodka kukurydza
4. ananas
5. mango
6. słodki groszek
7. szparagi
8. kiwi
9. kapusta
10. bakłażan
11. arbuz
12. grejpfrut
13. słodkie ziemniaki
14.  melon


J
Do mnie ten sposób pozbywanie się pestycydów przemawia. Jestem ciekawa co Wy myślicie o tym sposobie pozbywania się nadmiaru szkodliwej chemii z warzyw i owoców? Ale każdy ma swoje zdanie i każdy bierze swoje zdrowie we własne ręce.

http://wp.tv/i,jak-ekologicznie-zmyc-pestycydy-z-owocow,mid,1695090,cid,5050,klip.html







19 komentarzy:

  1. No, kochana, muszę wypróbować, ale nastraszyłaś mnie tak, że na razie odechciało mi się jeść, a wysłałam mężowi sms-a żeby kupił truskawki....
    Niestety nie mam chyba w domu octu, muszę kupić!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeść trzeba !! Nie ma innego źródła przeciwutleniaczy - trzeba tylko pozbyć się nadmiaru chemii . Wyślij mężowi sms-a żeby jeszcze kupił ocet czy kwasek cytrynowy i koniecznie sodę

      Usuń
  2. Nie myję I żyję. Nie wyobrażam sobie truskawki moczyć w wodzie :( wiem, że źle robię, ale trudno

    OdpowiedzUsuń
  3. Pewnie że tak ... każdy robi tak jak jemu pasuje :) A mi świadomość że choć trochę pozbędę się syfu-pomaga. Widziałam co producenci żywności z nią robią :((( Pestycydy to silnie toksyczne środki, które po dostaniu się do naszego organizmu odkładają się w naszych komórkach i tkankach. Kumulują się tam latami, by w konsekwencji doprowadzić do mutacji komórek i powstania poważnych chorób

    OdpowiedzUsuń
  4. Czyżbym przegapiła strony, czy to nowość? Podoba mi się:-) Można zaglądać gdzie komu pasuje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aaaa..... bo zaczął mi się chaos robił w natłoku informacji i postów. Dzięki :)

      Usuń
    2. Chodziło mi raczej o górne zakładki na blogu... Nie widziałam wcześniej?

      Usuń
    3. teraz załapałam o czym piszesz :))))

      Usuń
  5. Za każdym razem kupując owoce i warzywa w markecie mam poczucie, że nie są do końca zdrowe :( Dlatego do mnie jak najbardziej ten sposób też przemawia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja go już zaczęłam stosować - niby wiem dużo na temat zdrowej żywności a o tym nie słyszałam

      Usuń
  6. Też się skuszę i przetestuję :) Chociaż przyznaję się bez bicia, że często chapałam owoce bez mycia i przeżyłam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie że tak ale po co chemia ma się w nas kumulować - w końcu zaczniemy świecić

      Usuń
  7. Bardzo dobrze, że o tym piszesz :) Sposób wypróbuję - koniecznie. Serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jago - mam przyjemność zaprosić Cię do zabawy : Blog Liebster Award :)
    Szczegóły :
    http://www.zakochanawbieganiu.pl/?p=912#more-912

    Zapraszam do zabawy :) Serdecznie pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mniam, mniam ,mniam :)
    Co tu więcej powiedzieć...?!

    OdpowiedzUsuń
  10. Nigdy tak nie myłam owoców ale masz rację, że niestety owoce i warzywa są pełne chemii. Bardzo ciekawy post :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to jest 3 minuty roboty a świadomość że jemy mniej chemii - bezcenna

      Usuń
  11. W życiu bym nie przypuszczała, że w grupie o wyższym ryzyku jest seler...no jestem w szoku :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dziękuję za te rady, na pewno z nich skorzystam.
    W tym sezonie zamrożone truskawki wyrzuciliśmy, były tak gorzkie po przygotowaniu, że nie dało się tego jeść. Pierwszy raz tak mi się trafiło.
    Miłej niedzieli. :)

    OdpowiedzUsuń

*Bardzo mnie cieszy każdy komentarz - wiem przynajmniej, że nie jestem ignorowana i wiem, że piszę nie tylko dla siebie.
Więc bardzo serdecznie dziękuję
*Odpisuję zarówno na maile jak i odpowiadam na komentarze.
*Nie lubię za to anonimowych komentatorów - proszę podpisz się jeśli nie masz konta
*Jeśli nie musisz nie bądź złośliwy w stosunku do innych - na mnie możesz się wyzłośliwiać - obronię się zawsze
*No i uszanuj moją własność - to ja jestem autorem zarówno pisaniny jak i dużej ilości zdjęć.