poniedziałek, 20 lipca 2015

Jaga na Facebook'u:



Jak ruszyć tyłek czyli zalety biegania

Dużo czasu zajęło mi przyznanie się przed światem i przed samą sobą, że boli…. I to tak bardzo, tak ałć – boli. Mój kręgosłup jest w opłakanym stanie, nie będę się rozwodzić nad medycznymi aspektami tego stanu, niemniej jednak jak jakaś medyczna „świeżynka” typu lekarz czy rehabilitant weźmie w swoje łapki moje zdjęcie RTG czy sam opis, początkowo patrzy na mnie, później znów czyta opis i znów patrzy z niedowierzaniem na mnie a po chwili podnosi błagalnie oczy ku niebu, z obawą pytając -
„Jak z „TYM”  funkcjonujesz” ??
Jak?

Ano, doktorku szanowny, normalnie. Przyzwyczaiłam się do bólu? Nie, do tego się nie da przyzwyczaić. Ale nauczyłam się z tym żyć. To dlatego nauczyłam się pływać w wieku wczesnostarczym czy późnodojrzałym, jak kto woli. 

Wiem, że jak zaczyna boleć (a dzieje się tak w okresach wzmożonego stresu lub totalnego zastania i bezruchu) należy natychmiast coś zacząć z tym robić. Tzn. szybki karnecik na basen,  jakieś masaże czy inne specjalistyczne smyranko. A tym razem splot zdarzeń spowodował, że dopiero jak obracałam się do tyłu jak Robocoop, lub jak kto woli dzik za myśliwym(tzn całym ciałem, bo szyja nie chciała współpracować), zaczęłam się zastanawiać co zrobić z tym bardzo już bolącym fantem. O bieganiu nie było mowy, więc miałam prawie półtora miesiąca przerwy. O zabiegach w ramach funduszu też nie miałam co marzyć, więc zaczęłam szukać prywatnie. A co – składki odprowadzamy cały rok, ale wolne terminy na rehabilitację są osiągalne do maja, no może maksymalnie do czerwca. Wiem, że masaże przynoszą ulgę, ale jest to czasochłonne i minimum 10 zabiegów trzeba wziąć, więc zdałam się na fizjoterapeutę. I już po pierwszym razie stwierdziłam, że to cudotwórca. Mój kąt widzenia był ograniczony i chcąc się obrócić głowę do tyłu musiałam robić to całym tułowiem – jak wspomniałam wyglądałam jak Robocoop. A tu już po pierwszym razie okazało się, że  moja głowa umieszczona jest na szyi, która jest w stanie się nią obracać. I to tak, że widziałam swoją własną, tylnią tablicę rejestracyjną. No, mistrzostwo świata!! Pan terapeuta nie miał nic przeciwko powrotowi do truchtaniaJ, pozwolił na początku koło 2 km, więc zaczęłam … najpierw powoli jak żółw ociężale ruszyła maszyna po szynach ospale…. Cóż , nigdy nie byłam demonem prędkości, ale skoro ma być powoli to jest. Miało być 2 km, i jest prawie, było…  J  I tak ma być. No i niestety taka jest prawda, jak się ruszam, biegam, to mniej boli albo wcale. Po co biegać? A no, jeśli nikt nie ma innej motywacji niż takiej, że jak przyjdą Zombi to zjedzą najpierw tych, którzy najwolniej biegną.


16 komentarzy:

  1. Jestem z Ciebie dumna!!! To fakt, że rehabilitację jak przypili trza wykupić prywatnie, tak musiał zrobić mój mąż. Ja czasem korzystam z usług zaprzyjaźnionej znachorki - nastawiaczki, która też czyni cuda. Ale najlepiej, tak jak piszesz: ruszać się, ruszać i jeszcze raz ruszać... w jakikolwiek sposób. Mojej koleżance powiedział lekarz:albo basen, albo operacja, więc zastosowała się i na razie funkcjonuje. Pozdrawiam cieplutko:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Zgadza się - a ponieważ biegam w miarę regularnie więc 2-3 km to niewielkie wyzwanie :)

      Usuń
  2. to mówisz, że jak szyja boli, to nie siedzieć na kanapie bez ruchu, tylko biegać trza?... ciekawe, ciekawe... pomyślę.. :)))))
    a Tobie gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze to się "nie zasiedzieć"

      Usuń
  3. Podziwiam Cię, że Ci się chce, ale jak trzeba w celach zdrowotnościowych to nie ma wyjścia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam od razu wielkie słowa "chce się". Częściej mi się nie chce :)

      Usuń
  4. Jestem właśnie po serii zastrzyków na rwę kulszową, więc znam te problemy... :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rwa kulszowa mija - moje cholerstwo niestety nie :)

      Usuń
    2. W jaki sposób pomaga Ci w tym bieganie?

      Usuń
    3. Bieganie pozytywnie wpływa na odczuwane bóle i zlikwidować je (dzięki zwykłemu „rozruszaniu zasiedziałych mięśni”). Poza tym, że mięśnie się wzmacniają, to bieganie w połączeniu z rozciąganiem daje bardzo często zaskakująco dobre efekty.

      Usuń
  5. Każdy ma swój motywator do biegania; każdy powód jest dobry - byleby nie pogłębiał bólu a wydzielane podczas wysiłku fizycznego endorfiny łagodzą ból i dobrze wpływają na nasze samopoczucie - dzięki temu nie zwracamy uwagę na ból. Serdecznie pozdrawiam i miłego weekendu Ci życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli ruch jest systematyczny to faktycznie samopoczucie jest coraz lepsze

      Usuń
  6. No argument z Zombi to nawet do mnie przemawia;-)))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  7. W takim razie zjedzą mnie zombi, bo nie lubię biegać. :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez nie lubię ale mój zdrowy rozsądek krzyczy "BIEGAJ"

      Usuń

*Bardzo mnie cieszy każdy komentarz - wiem przynajmniej, że nie jestem ignorowana i wiem, że piszę nie tylko dla siebie.
Więc bardzo serdecznie dziękuję
*Odpisuję zarówno na maile jak i odpowiadam na komentarze.
*Nie lubię za to anonimowych komentatorów - proszę podpisz się jeśli nie masz konta
*Jeśli nie musisz nie bądź złośliwy w stosunku do innych - na mnie możesz się wyzłośliwiać - obronię się zawsze
*No i uszanuj moją własność - to ja jestem autorem zarówno pisaniny jak i dużej ilości zdjęć.