środa, 1 lipca 2015

Jaga na Facebook'u:



Jak zepsuć wakacje sobie i wszystkim wokół.

I nie mówię tu o kataklizmach niezależnych od nas typu choroba lokomocyjna (swoja lub dziecka, tudzież jadącego obok nas jegomościa), pogoda na którą zawsze można wszystko zwalić, komary, meszki, sraczka, kleszcze, zapalenie pęcherza, poparzenia słoneczne, tsunami czy wszy. Mówię tu o naburmuszonej minie statystycznego wypoczywającego człowieka w wieku średnim.
Nie chcę się rozwodzić nad tematem „dlaczego” ma naburmuszoną twarz….Widocznie dlatego, że postanowił spieprzyć wakacyjny urlop sobie i wszystkim napotkanym ludziom. Tęsknimy do upragnionego słońca, lata, wypoczynku i wyjazdu. Wreszcie jest!! Pakujemy się w pełni szczęścia, że nie będziemy musieli słuchać wrzasku dziatwy używającej wakacji, stać w korkach podczas letnich remontów ulic czy w zatłoczonych środkach transportu publicznego wąchać przepoconych pach istot które o istnieniu mydła i dezodorantu gdzieś kiedyś słyszały. Wreszcie jedziemy. I co zrobić, żeby to był jeden z najgorszych urlopów życia? Proponuję zastosować poniższe rady




1.   Zabierz ze sobą zaprzyjaźnioną rodzinę, która dzieci wychowuje bezstresowo. Nie ma nic fajniejszego niż wrzeszczące, obce bachory domagające się na okrągło lodów, chrupek, napojów, ciastek, wizyt w McDonaldzie a jakikolwiek opór ze strony rodziców budzi w dzieciętach reakcję, której nie powstydziła by się główna bohaterka „Egzozcysty”. Rzucanie po podłodze i wrzask to jeszcze nic... No i nie waż się zwrócić uwagi, że takie zachowanie jest odrobinę niestosowne – ściągniesz na siebie gniew nie tylko dzieciątek, ale i ich rodzicieli. W końcu dzieciowiny mają wakacje i wszyscy muszą się dostosować.

2.    Dla odmiany weź  ze sobą zaprzyjaźnioną parę, bardzo ale to bardzo wyzwoloną. Ona będzie biegać po plaży w stroju toples, on nie widzi w tym nic złego - niech inni też popatrzą na jej wdzięki,  zazdrosny nie jest, 
ona będzie siadać na kolanach wszystkich facetów nie pomijając twojego osobistego, będzie słodko ćwierkać do wszystkich wokół, w pokoju będzie odwiedzać was półnaga, a ciebie, tak normalnie, po babsku szlag trafi.

3..    Zabierz ze sobą przyjaciółkę marudę, którą zostawił narzeczony dla jakiegoś rudego pustaka tuż przed ołtarzem i z którą jakoś ostatnio poluzowały się więzi a oficjalną wersją tego stanu był brak czasu. Już w podróży będzie narzekać jakie to straszne kanapki zrobiłaś: za tłuste, za ciężkie, za suche, za mało strawne mimo, że tylko ty o tym pomyślałaś, bo bidula jakoś nie miała do tego głowy i jeszcze się nie pozbierała. Później będzie narzekać na standard hotelu, bo przecież żaden nie jest wart swej ceny, będzie psioczyć na obsługę hotelową, na jedzenie i mimo, że ty wszystko sfinansowałaś nie miała czasu się z tobą rozliczyć, bo bidula jakoś nie miała do tego głowy i jeszcze się nie pozbierała. Później zatruje ci życie wdeptując w ziemię ostatnie przebłyski twojego dobrego nastroju, narzekając na słońce, na komary, na powietrze, na morski wiatr, a na zdjęciach macie miny jakbyście były na stypie a nie na wakacjach.  

4.   Jedź tylko ze swoim facetem w chwili kiedy wasz związek się sypie i przeżywacie kryzys. To nie hollywoodzki film i szczęśliwego końca nie będzie,

nawet najbardziej egzotyczna i romantyczna sceneria niczego w magiczny sposób nie naprawi jeśli wasza druga połówka naprawdę nie ma ochoty na wspólne milczenie. A żadna przyjemność patrzeć na nabzdyczonego, naburmuszonego, kwękającego partnera, którego, niczym przerośnięte dziecko, musisz wszędzie holować na siłę.

5.    Wybierz się na Kasprowy w szpilkach, TOPR marzy o kolejnej idiotce, którą będzie ściągał z gór. Ale za to zdjęcia na Facebooku czy Instagramie będą świadczyły, że nie jesteś osobą pozbawioną stylowości nawet na wakacjach.





Do krajów arabskich zabierz same sukienki mini a na wyprawę z plecakiem po Bieszczadach ze cztery kilo kosmetyków – będą ci na pewno niezbędne. Acha – i nie bierz ciepłych polarów – strasznie grubo wychodzisz w nich na zdjęciach.

6.    Śpij do południa kiedy wszyscy chcą rano iść zwiedzać okolice. Albo dla odmiany budź wszystkich o 4 rano po imprezowaniu nocnym kiedy współtowarzysze przejechali na rowerach 59 km po górkach i mają ochotę na zdrowy sen. 

7.    A poza tym zachowuj się tak jak byś była księżniczką na ziarnku grochu czy pępkiem świata i jedyna wypoczywała na wakacjach. Wszystko krytykuj, wszystko komentuj, na wszystko się złość. Bo pieniacz potrafi zadręczyć wszystkich wokół. Możesz być pewna, że następny urlop bliscy zafundują Ci w zaprzyjaźnionej pustelni J u miłego eremity, który złożył śluby milczenia przed II Wojną Światową.

 Niestety, aby urlop był udany trzeba go przemyśleć - wakacje to ciężka praca J. Dlatego staram się nie jeździć nad morze w sezonie letnim a w góry w zimowym. Wypoczywam skutecznie, ciesząc się drobiazgami, czego i wszystkim życzę.




33 komentarze:

  1. Wiele osób tak ma. Ja na szczęście zawsze umiem się zorganizować i wolę jechać na wakacje z rodzinką. Kiedyś byliśmy razem ze znajomymi i oni nie umieli czerpać radości z wypoczynku bo padał deszcz. A dodam że byliśmy w górach. A my płaszcze przeciwdeszczowe na siebie i w góry. Życie jest przecież piękne :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie o tym piszę :))) Dlaczego za własne pieniądze i na własne życzenie mam patrzeć na humorki znajomych ?? Przecież i deszcz się zdarza na wakacjach

      Usuń
  2. Uśmiałam się :)
    Szkoda tylko, że wszystkie te sytuacje na prawdę się zdarzają :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no niestety ... mi przytrafiły się wakacje z dziećmi znajomych. Porażka i nieporozumienie :)

      Usuń
  3. Doda od siebie jeszcze, że jak chcesz zafundować kryzys w związku, to zabierz na wakacje 18 - letnią siostrzenice swojego faceta wraz z jej chłopakiem, która uważa siebie za pępek świata a nad tobą zaczyna wisieć groźba, że nie możesz zostać ciocią po takim wyjeździe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak i jeszcze cała odpowiedzialność spadnie na Ciebie "bo niedopilnowana" !!

      Usuń
  4. No tak właśnie myślę czy wyczerpałaś wachlarz atrakcji, jak coś wymyślę, to dopiszę. Choćby to: zasypiasz wyczerpana po całodniowym marszu po górskich szlakach i tak o 2 w nocy budzi cię rozmowa panów na balkonach w pensjonacie, bo akurat spać nie mogą, więc wyszli, każdy na swój balkon na innych piętrach i rozmawiają głośno. Oni nie śpią, więc ja też nie muszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest właśnie pkt 6

      Usuń
    2. Przypomniały mi się wczasy z wyżywieniem, kiedy siadało się do posiłków z przydzielonymi wczasowiczami . Trafiliśmy razu pewnego na parę emerytów. On narzekał na wszystko, co jadł (za mało, za słone, za słodkie itp.), ona wyliczała wszystkie dolegliwości i to czego nie może jeść. Można było stracić apetyt...

      Usuń
    3. Pozostało brać jedzenie na wynos ... :)

      Usuń
  5. świetnie dobrane zdjęcia do komentarzy, trafne uwagi, serio super zbiór, mimo że człowiek jest tego świadomy nie zdaje sobie do końca sprawy o łatwość katastrofy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeżyłam wakacje z bezstresowo wychowującymi .... koszmarne 2 tygodnie. Nigdy więcej

      Usuń
  6. Genialnie napisane.
    Ja bym do tego dodała jeszcze - narzucaj wszystkim swoje zdanie, bo przecież znasz się najlepiej na każdym z poruszanych tematów; bądź wiecznie na diecie i krytykuj każdego, kto je coś innego, niż Ty możesz (przecież on nie może się obżerać podczas Twojej głodówki). I najlepsze - pojedź na wakacje ze znajomymi i cały czas siedź z głową w telefonie. Bang! Skończyłam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma to jak przemądrzalec w każdej dziedzinie "WIEM BYŁAM WIDZIAŁAM JADŁAM ZNAM"

      Usuń
  7. Raz byłam na wakacjach ze znajomymi w Zakopanem..Ja i mój chłopak lubimy góry, mieszkamy tutaj, więc wszystko fajnie. Koleżanka oczywiście niby też. No to ok. Idziemy na Giewont. Już na samym wstępie usłyszałam marudzenie, że nie w takich butach, że źle, że omatkoboska, chodźmy na Gubałówke. No po prostu szlag by człowieka trafił. Plus, jakby tego było mało, w drodze na owy szczyt, kiedy już w koncu poszła, rozpłakała sie nad przepaścią..bała się iść..lęk wysokości..
    a przeciez tak lubi góry ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mierz siły na zamiary .... Trzeba ją było zostawić nad tą przepaścią - może by zapłakała nad swoją głupotą

      Usuń
  8. Bardzo zabawny i trafny wpis. Można jeszcze dołączyć punkt ze znajomymi o innej grubości portfela - albo narzekają, że nie chcesz jeść w centrum Rzymu trzeciej kolacji (to ci bogatsi), albo ze zgrozą patrzą, gdy wydajesz pieniądze (to ci biedniejsi). Jedni i drudzy sprawiają, że czujesz się źle

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Pewnie - masz rację czujesz się jak byś była z innej planety

      Usuń
    2. Dodałam punkt do Twojego artykułu na swojej stronie - http://damakameliowa.wordpress.com/2015/07/05/urlop-ze-znajomymi/
      :)

      Usuń
    3. Fajny - już czytałam :)

      Usuń
  9. Ci znajomi z dziećmi zawsze mnie przerażają. Dzieciaki to albo niejadki, albo żrą wszystko i jeszcze Tobie w talerz patrzą. Spotkałam się nawet z wyrzutem od rodzica, kiedy nie chciałam dziecku dać się pobawić smartfonem - "przecież ci nie zje!". Unikam jak tylko mogę - później się okazuje, że nie tylko dzieci człowiek nie lubi, ale i za samymi znajomymi nie przepada. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Dlatego trzeba dokładnie przemyśleć taką decyzję :) Po co tracić przyjaźnie w głupi sposób

      Usuń
  10. Haha świetne i wszystko co napisałaś to "święta prawda" zgadzam się z Tobą w 100% :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorzej jak się tak komuś przytrafi .....

      Usuń
  11. Nie wiem jak to się dzieje, że ludzie tak często o tym zapominają. Punkty 1-4 są chyba najgorsze....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A później narzekają cały rok, że wakacje były nieudane

      Usuń
  12. Dlatego my wolimy jechać na wakacje sami niż zabierać kogoś a potem być niezadowolonym;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz już też stosujemy tą zasadę

      Usuń
  13. Ojoj jak się ucieszyłam przy kawie do tego Twojego wpisu :D :D :D ale co prawda, to prawda. Nie wiem, która wersja jest najbardziej "tragiczna". Ja miałam w zeszłym roku swoją, a okoliczności jeszcze inne, ale zbyt dużo by można pisać. Wiem jednak jedno: "już nigdy wiecej!" :DPozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i powiedz, że nie da się spieprzyć wakacji w jednej chwili....

      Usuń
    2. Wróciłam do Twojego wpisu przed kolejnym urlopem i w tym roku obawiam się o inny punkt niż ten co spieprzył mi wakacje w 2015 :D Mam cichutką nadzieję jednak, że będzie inaczej. Wtedy pojechałam z towarzyszką, której ciemna stronę matczyną poznałam dopiero na wakacjach z jej latoroślą. Ale przeczytałam ponownie dla przypomnienia :D Aaaaa, wtedy wytrzymałam dwa dni i marzyłam o powrocie :)

      Usuń
    3. No niestety, na takich wyjazdach poznajemy różne "ciemne" strony znajomych :) a w tym roku o co się obawiasz ?

      Usuń

*Bardzo mnie cieszy każdy komentarz - wiem przynajmniej, że nie jestem ignorowana i wiem, że piszę nie tylko dla siebie.
Więc bardzo serdecznie dziękuję
*Odpisuję zarówno na maile jak i odpowiadam na komentarze.
*Nie lubię za to anonimowych komentatorów - proszę podpisz się jeśli nie masz konta
*Jeśli nie musisz nie bądź złośliwy w stosunku do innych - na mnie możesz się wyzłośliwiać - obronię się zawsze
*No i uszanuj moją własność - to ja jestem autorem zarówno pisaniny jak i dużej ilości zdjęć.