poniedziałek, 14 września 2015

Jaga na Facebook'u:



Jak się nie dać zabić czyli włoska jazda bez trzymanki

Włochy to kraj, gdzie jazda samochodem, niegdyś kojarzyła mi się z najgorszymi koszmarami sennymi. Obecnie już nie jest w stanie mnie to zirytować, wywołuje tylko u mnie głupawy uśmiech i traktuję to jako egzotykę. Wsiadasz za kółko, starasz się jeździć zgodnie z przepisami, bo tak cię uczono, ale po co, skoro 98% populacji włoskich kierowców łamie prawo, nie mając pojęcia o przepisach ruchu drogowego. Spróbuj nie dostosować się do tego chaosu i "wymuś" swoje pierwszeństwo, tam gdzie zgodnie z przepisami było twoje….Włoch w bardzo charakterystycznym geście załamie ręce wrzeszcząc do Ciebie, jak by myślał, że cały świat poza nim jest głuchy: „che cazzo vuoi da me”.(dosł. tłumaczenie: „czego do chuja chcesz ode mnie”)
Specyficzna nacja, ale na ruchliwej ulicy najszybciej nauczysz się od nich włoskich przekleństw…..
Większość samochodów jest porysowana, poobijana, wygnieciona, zmasakrowana, wyklepana, zmiętoszona, drapnięta, wymięta, ale kto by zwracał uwagę na takie drobne skazy. Jeśli jakiś samochód jest bez rysy, to się nie należy tym martwić, to tylko kwestia czasu i wyjazdu do centrum miasta.
Nie ważne czy masz sprawce hamulce, bez takich drobiazgów da się jeździć. Brak klaksonu to jest dopiero defekt. Tam trąbią bez ustanku i bez powodu wszyscy, na wszystko i o wszystko.
Czerwone światło?? To tylko sugestia. Przejście dla pieszych to forma dekoracji i nie próbuj sloganu „PIESI MAJĄ PIERWSZEŃSTWO NA PASACH” wprowadzać w czyn. Może się to skończyć biegiem z przeszkodami, tudzież slalomem między autami i istnieje ryzyko, że utrącą twoje zapędy już w połowie przejścia. Jeśli jesteś pieszym to proponuję szybko opuszczać pasy, nawet gdy masz zielone światło, ale nikt też nie będzie zdziwiony ani zgorszony jak przejdziesz przez zebry na czerwonym świetle.
Zarówno w pierwszym przypadku jak i w drugim obtrąbiony zostaniesz przez kierowców z taką samą mocą, siłą i werwą. Tam wszyscy trąbią od świtu do nocy, pewnie spełniają dziecięce marzenia o trąbce albo wuwuzeli. 
Tu włoszka na skuterku mająca czerwone światło, zatrzymała się, owszem, na przejściu dla pieszych...


Skrzyżowania z ulicami nie mającymi pierwszeństwa - to jest dopiero sport ekstremalny. Żaden wyjeżdżający (czytaj wpychający się) nie włączy kierunkowskazu, ale każdy się pcha przed tobą mimo, że jesteś na drodze z pierwszeństwem. I gdyby ci przyszło do głowy zwrócić uwagę na ten fakt, padnie zapewne ten uroczy komentarz „Przecież do chuja muszę wyjechać”. I coś co nie śniło się najwybitniejszym konstruktorom i inżynierom. Powiększanie ilości pasów w zależności od ilości aut. Swoisty geniusz prawda??Jeśli na jezdni wymalowane są dwa pasy, nic nie szkodzi, bo kto wymyślił jakieś ramy, kierowcy chętnie użyczą miejsca innym kierowcom, na swoim pasie, no i obok zmieści się jeszcze wszechobecny skuter. I tak ulicą z wymalowanymi dwoma pasami jadą samochody w czterech rzędach. Non c’è Problema!




Cały kraj to jeden wielki parking. Parkują wszędzie. Dosłownie. Pas zieleni?? Na pewno jest po to aby tam parkować. Przejście dla pieszych? Przecież to tylko ozdoba z rzadka wykorzystywana. Rondo? Po co ma być pusty, niewykorzystany środek. No i pobocza tam nie uświadczysz. A jeśli jest skrawek, to na pewno po to, żeby tam parkować. Wjazd na cudzą posesję, chodnik czy środek ulicy to miejsce dobre jak każde inne do zaparkowania. 
Parkowanie po włosku....Zdjęcie p. Kasiu Urbanek znalezione w necie

Policja?? Po co ich denerwować i niepokoić? Oni ładnie wyglądają, są sympatyczni, ale jeśli chcesz egzekwować przepisy, zacznij od siebie.

Wszechobecne skuterki zaparkowane też wszędzie gdzie się da i gdzie się nie da

Masz ochotę zatrzymać się na środku drogi, bo akurat spotkałeś znajomego czy chcesz się napić kawy? Chcesz tylko wyskoczyć do kiosku po papierosy?? Zatrzymuj się śmiało na samym środku ulicy – w końcu ciągle trąbić nie będą.   
Więc jeśli z rana nie masz energii, kawa ci niewiele pomogła i nadal masz niskie ciśnienie, wsiadaj śmiało za kierownicę i podążaj do centrum dużego włoskiego miasta.


Trzeba być mistrzem kierownicy, żeby równocześnie wrzeszczeć, rozmawiać przez telefon, gestykulować, pić kawę i jeździć całe życie nie zwracając uwagi na przepisy, znaki i inne drobiazgi. Ale takie są efekty, jeśli zgodnie z prawem, uczący się kierowca jeździ z kartką na szybie informującą, że obok siedzi osoba, która ma trochę większy staż za kółkiem. A później, kiedy opanuje sztukę używania klaksonu i gazu, nawet już po czterech godzinach jazdy z instruktorem, zdaje egzamin państwowy. Jeśli masz wolę przetrwania, musisz się dostosować, żeby przeżyć. Jak w dżungli czy w buszu.  
A to sposób podróżowania po mieście przydatny przy zwiedzaniu



34 komentarze:

  1. Coś jakbym czytała o Hiszpanach, ale w gorszej wersji, bo tutaj przynajmniej piesi na pasach to świętość i to oni chodzą jak przysłowiowe "święte krowy" nie zwracając uwagi na światło a jeszcze jak na nich zatrąbisz to Cię objadą z góry na dół, jednak powoli policja zabiera się do robienia porządków, co kilka lat temu było nie do pomyslenia, wychwytują tych co zaparkowali w niedozwolonych miejscach, przegląd techniczny jest bardzo ważny i szczegółowy, ale reszta co do jazdy to tragedia, włączają migacze kiedy jadą prosto, a ktoś przed nimi skręca, ale gdy skręcają sami to po co? I szczerze, jeżdżąc tutaj trzeba mieć oczy dookoła głowy, bo nigdy nie wiadomo jak się zachowaja na drodze, czasem to koszmar.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Porządek??We Włoszech?? To nie ich bajka

      Usuń
  2. Zupełnie jak w filmie "Pod słońcem Toskanii" :-) Cóż, Włosi taki mają charakter :-) Słyszałem, że jeden przepis jest w Italii surowo egzekwowany i przestrzegany - nie przekraczanie podwójnej ciągłej. Już od kilku osób słyszałem, że przekroczenie tej linii skutkuje natychmiastową interwencją policjantów, którzy pojawiają się na na motorach nie wiadomo skąd...
    Nie sądzę, aby przyczyną takiego traktowania przepisów były kursy na prawo jazdy. Podobną metodę, uczący się jeździ normalnie ulicami pod opieką doświadczonego kierowcy, a nie instruktora szkoły jazdy, stosuje się w wielu krajach, chociażby w Belgii czy w Wielkiej Brytanii. We wszystkich tych państwach, łącznie ze słoneczną Italią, liczba śmiertelnych wypadków na drodze jest znacznie niższa, niż w Polsce, gdzie system nauki kierowców skupia się głównie na rodzajach parkowania oraz wręcz zachęca do zachowań łapówkarskich
    A piesi na czerwonym - np. we Francji i Niemczech jest to jak najbardziej dozwolone, dla pieszego czerwone światło jest jedynie "sugestią" :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś nie zauważyłam magii linii ciągłej - ona też nikomu w niczym nie przeszkadza.

      Usuń
  3. No powiem Ci, że momentami myślałam, iż o naszych ulicach piszesz, słowo! Widać do nas wszystko przywędruje prędzej lub później. Bardzo fajny pomysł z ty zwiedzaniem na kółkach, bo faktycznie czasami nogi czuje się nie powiem gdzie... Super to opisałaś:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwsza moja myśl, po przeczytaniu: "Ale jazda!!" ;))))) No umarłabym ze strachu prowadząc tam auto.
    A to, o czym mówi Hegemon, że świętością we Włoszech jest podwójna ciągła, już też czytałam kiedyś na blogu kogoś, kto we Włoszech mieszka wiele lat. Gdy na drodze szybkiego ruchu, ktoś łamie ten przepis i przekracza podwójną to inni uczestnicy często nawet dzwonią na policję, że ktoś taki szarżuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najczęściej za kierownicą siedział szwagier - pełnokrwisty Włoch, więc nie raz i nie dwa odmawiałam zdrowaśki. A i na ciągłej wyprzedzał...A policji ani widu. Tam musisz na autostradzie pod prąd jechać , żeby kogoś to oburzyło na tyle, aby zadzwonili po interwencję policji

      Usuń
    2. To może w różnych rejonach Włoch różnie z tym jest. To, o czym pisałam było na północy Włoch.

      Usuń
  5. Kiedy bylam z rodziną w Neapolu mój ojciec, który jest świetnym kierowcą powiedział basta. Kierowała siostra, która ma iście piekielny temperament i dobrze się bawiła trąbiąc, machając rękami i wrzeszcząc na innych kierowców. Na co dzień jeżdzi po Berlinie więc Neapol był dla niej jak wesołe miasteczko :D W Polsce większośc kierowców by się zapłakało na amen widząc tak poobijane auta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoja siostra wkomponowała się w tło i w niczym nie odbiegała od pozostałych kierowców - dobrze że ona się świetnie bawiła

      Usuń
  6. Mam pytanie - czy tam jest jakaś policja, która pilnuje przepisów? To nie do pomyślenia w państwie prawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Państwo prawa , powiadasz ?? To trzeba naocznie zobaczyć

      Usuń
  7. Kiedyś z moim dzieckiem mieliśmy zabawę - w szukanie we włoskich miastach samochodów bez otarć, wgnieceń i zadrapań. I wcale nie było łatwo je znaleźć... Mnie osobiście zaskakuje jazda z włoskimi kierowcami drogą z serpentynami. Oni nie zatrzymują się przed zakrętem (na wąziutkiej drodze) - tylko trąbią i jadą dalej. I zawsze się zastanawiam, czy ten samochód z naprzeciwka nie zrobi tego samego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam oszołomów, którzy wyprzedzali na serpentynach na Monte Cassino - to jest dopiero loteria. Szybkość z jaką włoscy kierowcy pokonują serpentyny przy wjeździe na klasztorną górę może przyprawić o mdłości szczególnie, gdy się spojrzy w dół skalnego urwiska. sygnalizacja głośnym klaksonem - iście we Włoskim stylu

      Usuń
  8. Jaga, trafne obserwacje:) Trąbią niemiłosiernie! Gestykuluja jak w antycznym teatrze! I są w tym wszystkim wyjątkowi.Wybaczam im. Ale tylko podczas wakacji.Nie wiem, czy byłoby mi zupełnie wszystko jedno gdyby przyszło mi tam żyć:) Zamierzam zadomowić się na twoim blogu, co ty na to? Także kawkę wirtualną proszę mi zrobić bo siadam do kolejnych wpisów:) Fajnie się czyta!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno do wszystkiego można się przyzwyczaić ... Moja siostra mieszka tam już ponad 20 lat. Dzięki za miłe komentarze :)

      Usuń
  9. Ja z Włochami, mam tyle co nic, ale uwielbiam ten kraj. Właśnie za ich spontaniczność, porywczość, wspaniałą kuchnię, fantastyczne widoki, przystojnych mężczyzn i to że oni uwielbiają blondynki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tą "przystojnością" Cię trochę poniosło - co do reszty zgadza się

      Usuń
    2. Poznałam kilku Włochów, wg mnie są przystojni i atrakcyjni.

      Usuń
  10. Omijałabym szerokim łukiem taki chaos, a już nie wyobrażam sobie prowadzenia tam samochodu - zawał gotowy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Frajdy w tym nie ma żadnej - za to jest stres nawet dla pasażera. :)

      Usuń
  11. Przeczytałam Twój tekst z bananem na ustach - z chęcią wybrałabym się do Włoch aby osobiście poobserwować i przeżyć to o czym mówisz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam - warto zobaczyć zupełnie inne obyczaje

      Usuń
  12. Ciekawie to wygląda. Kiedyś podobne sytuacje obserwowałam na Ukrainie. Też totalny chaos i prawo silniejszego i szybszego. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po Włochach spodziewałam się większego ucywilizowania....

      Usuń
  13. Też miałam takie zdanie o włoskich kierowcach. Póki nie przyjechałam do Dżakarty. Tu jest dopiero hardcore! Niewyobrażalny! W calym Rzymie nie ma tylu skuterów co w jednym dżakarckim korku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście nie musiałam jeździć po stolicy Indonezji - ale nie powiem, zazdroszczę Ci takiej wycieczki

      Usuń
  14. Przypomina mi szaleńczą jazdę z taksówkarzem w Tunisie... Ale to długa historia. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Tunezji też żadne zasady nie obowiązują i ich auta osobiście bym zezłomowała...

      Usuń
  15. Śródziemnomorskie nacje mają jakiś taki swój specyficzny styl :) Szczególnie widoczne jest to według mnie w parkowaniu. Widziałem to i we Włoszech, i w Hiszpanii i Francji. Standard :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale na pierwszy raz szokujący standard :)

      Usuń
  16. Nie jeździłabym tam xD. Zwariowałabym od tych klaksonów i wpychania się. Strasznie mnie to irytuje. W Polsce jest deficyt miejsc parkingowych, przynajmniej w pobliskich dwóch miastach i czasem właśnie przydałoby się móc zaparkować gdziekolwiek, ale jednak nie tak, żeby ktoś nie mógł wyjechać xD.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kwestia podejścia do tematu i kwestia przyzwyczajenia :) Dobrze że codziennie jeździmy w bardziej cywilizowanych warunkach

      Usuń

*Bardzo mnie cieszy każdy komentarz - wiem przynajmniej, że nie jestem ignorowana i wiem, że piszę nie tylko dla siebie.
Więc bardzo serdecznie dziękuję
*Odpisuję zarówno na maile jak i odpowiadam na komentarze.
*Nie lubię za to anonimowych komentatorów - proszę podpisz się jeśli nie masz konta
*Jeśli nie musisz nie bądź złośliwy w stosunku do innych - na mnie możesz się wyzłośliwiać - obronię się zawsze
*No i uszanuj moją własność - to ja jestem autorem zarówno pisaniny jak i dużej ilości zdjęć.