środa, 14 października 2015

Jaga na Facebook'u:



Panika, histeria,niepokój, przerażenie, strach czy zwykła ...fobia ??


Pod ostatnim postem, w jednym komentarzu przeczytałam  „boję się latać i torpeduję wszystkie wycieczki, które polegałyby na takim środku transportu ;-) ”. Pomyślałam od razu, że ja też się boję, boję jak cholera…. Jak każdy człowiek mam swoje fobie, lęki i strachy.

Mimo to twardo stąpam po ziemi. Nie, nie jestem typem rozhisteryzowanej, zidiociałej panikary, piszczącej na widok pająka.

Racjonalnie podchodzę do tematu – wiem, że wrzaskiem go nie ogłuszę, więc biorę łopatkę i miotełkę pozwalając delikwentowi wybrać właściwy kierunek rejterady, delikatnie go naprowadzając w razie zboczenia z kursu. Owszem, nie zaprzyjaźniam się z nimi, nie adoptuję, nie szczepię i nie zakładam książeczki zdrowia u zaprzyjaźnionego weterynarza i nie nadaję imienia, bo te istoty często budzą moją odrazę, ale nie zabijam żyjątek znalezionych w domu, bo pszczoła, osa czy jakiś inny latający żuczek czy ciemek, znacznie lepiej prezentują się w ogródku, niż pod naszym dachem (wyjątek od reguły stanowią komary, kleszcze i muchy a po ostatnim lecie i dołączyły do mordowanej przeze mnie elitarnej grupy stworów typu „fuj” dołączyły mrówki).



Boję się takich bardziej „przyziemnych” i nienamacalnych rzeczy. A mianowicie mam lęk wysokości, przeraża mnie otwarta przestrzeń na wysokości i nie mogła bym być grotołazem….


Na samą myśl o tych rzeczach duszę się. Przeraża mnie kiedy muszę schodzić po bardzo wysokich i szerokich schodach. Ratuje mnie tylko poręcz, barierka lub mocne ramię kogokolwiek.


Długo nie mogłam zlokalizować przyczyny fatalnego samopoczucia, kiedy już wdrapałam się, gdzieś wysoko. Zaczynała się arytmia, duszność na zmianę z  bóle w klatce piersiowej z szybkim biciem serca, brakowało mi powietrza i dochodziło uczucie gorąca z dziwnym „łaskotaniem” pod kolanami i słodkawo mdłym posmakiem w ustach. I działo się tak zawsze gdy wlazłam trochę wyżej…


Owszem, byłam kilka razy na Kasprowym, ale przejażdżki kolejką do dziś wspominam ze średnią przyjemnością. Za to walory podziwiania ośnieżonych szczytów w czerwcu zagłuszają wspomnienia z kolejki. Nawet wdrapując się na zamek w Niedzicy, który leży zaledwie 550 m.n.p.m.,
miałam wszelkie symptomy stanu przedzawałowego. Nie wspomnę o serpentynach w drodze na Monte Cassino (tu zdjęcie z wcześniejszego pobytu we Włoszech-wspomniana droga)


czy górach w Tunezji czy Turcji. (a to na Riwierze Tureckiej - Alanya)


Ale gdybym nie wsiadłam do samolotu, nie widziała bym gór Matmata, gdzie kręcono Gwiezdne Wojny,


nie zobaczyła bym oazy górskiej Tamerza czy Chebika czy pustyni.


Ale jak zwiedzać skoro ma się tak histeryczne zachowania własnego ciała?? Jak wsiąść do samolotu skoro nie mam nad niczym kontroli?? Nieraz miałam ochotę podejść do pilota i zapytać czy aby ja mogę usiąść na jego miejscu…Myśl o locie powoduje u mnie duszność i suchość w ustach, ale mimo wszystko decyduję się na lot samolotem i wiem, że późniejsze wrażenia, zatrą te niemiłe z samolotu. Wsiadam ze słuchawkami na uszach i fajną książką. Robię zdjęcia nie patrząc za okno (No bo po co?? Po powrocie do domu przecież oglądnę je na spokojnie)






Mam ochotę całować ziemię po wyjściu z samolotu, ale wiem, że własne fobie i strachy trzeba tłamsić. Moi domowi faceci mają powód do szydery już dzień przed wyjazdem, a ja zawsze ich straszę, że to pokonam. Ba !!  POLUBIĘ !!



Zastanawiałam się nad możliwością odwiedzenia w tej kwestii psychiatry czy psychologa, ale jakoś nie wiem, czy mi dobrze będzie w pozycji horyzontalnej, na psychoanalitycznej kozetce i odpowiadać na pytania obcego człowieka. Terapia szokowa typu skok na bungee też by mogła nie przynieść oczekiwanych efektów i mogła by się skończyć co najwyżej tak



Więc zastanawiam się, trawię i myślę, jak to fajnie by było iść do parku linowego i połazić na rozciągniętych linach niczym zwinna małpa, nie zastanawiając się czy pod sobą mam metr czy 10 metrów….



Ale zrobię to!! Słowo!! Wcześniej czy później zrobię to. Pokonam własny strach i panikę przed wysokością i przestworzami. Lęk wysokości, przestrzeni i inne fobie mam od zawsze. Dojrzewam, bo to poważna decyzja, nie tak łatwo pozbyć mi się czegoś z czym żyję z tym tak długo. 




42 komentarze:

  1. Bo móc to chcieć. O moich fobiach i strachach pisać nie będę (za dużo ich :)) ale walczę dzielnie, stawiam czoła, też chcę polubić. No bo strach ma tylko wielkie oczy! Trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz rację, każdy ma jakieś fobie, nawet czasem sobie ich nie uświadamiamy. Ja nie cierpię gołębi, nawet ich gruchanie budzi we mnie niemiłe skojarzenia...Nie cierpię silnego wiatru, bo kiedyś taka wichura powaliła mnie na łopatki ...
    Słyszałam, że niektórym przed lotem pomaga alkohol, Twój sposób tez pewnie dobry, skoro działa i tak jak mówisz, gdy czegoś bardzo pragniemy to pokonamy własne lęki...ale skok na bungee, no nie wiem :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musiała bym się chyba upić i istniało by ryzyko , że mnie nie wpuszczą do samolotu. Jak sobie sama na logikę nie wytłumaczę to nic nie pomoże...

      Usuń
  3. Ja w sumie też się boje latać, a o pływaniu statkiem to lepiej wolę nie myśleć,a że mieszkam na wyspie to zostaje tylko samolot i stwierdzam, że na lądzie jest więcej wypadków samochodowych w których gina ludzie nie z ich własnej winy więc co mi tam, bo do samochodu przecież siadam codziennie bez żadnego strachu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ...na wyspie dużego wyboru nie masz skoro chcesz ją opuścić

      Usuń
  4. Kurcze, chyba każdy ma coś tam. Może "jazdy" są przypisane do ludzi?

    OdpowiedzUsuń
  5. Warto próbować starać się pokonywać fobie i słabości. Na pocieszenie powiem, że każdy jakieś ma. :-) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbuję - gdyby nie to to bym nie była w tylu fajnych miejscach

      Usuń
  6. Bardzo lubię samoloty, latam od kilku lat co tydzień lub 2 i muszę powiedzieć, że powszednieje - jak jazda autobusem. Stłamsiłam kilka strachów ale zajęło mi to całe dziesięciolecia. Może lepiej polubić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chce ich lubić :) Wolę być "górą" - po co one mają mną rządzić ?

      Usuń
  7. Rok temu miałam fatalny lot, małym samolotem w Myanmar, przy lądowaniu wlecieliśmy w burzę tropikalną z piorunami i mieliśmy problemy żeby wylecieć. Dziecko przede mną krzyczało, że się rozbijemy, a moje myśli nie były zbyt różne od tego... od tego czasu bardziej obawiam się latania...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooooo...dzięki - bardzo mi pomogłaś :) Wizja rozklekotanego samolociku w chmurach burzowych to świetna wizualizacja :)

      Usuń
  8. Mój brat jak był mały, to mówił, że ma "lękość wysokości" :) I ja też mam, mniej lub bardziej, ale mam. Spajderów też nie znoszę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale chyba nie piszczysz na ich widok ??

      Usuń
  9. Też mam podobny lęk do latania. Leciałam tylko raz w życiu, ale helikopterem i cieszyłam się gdy byłam już na ziemi. Z drugiej strony wielu ludzi lata często, także za ocean i jakoś to znoszą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nic fajnego bać się ,,,a może gdybyśmy musiały latać codziennie to fobia by zniknęła ?

      Usuń
  10. Kiedyś przeczytałam takie słowa: Rób rzeczy, których się boisz. Coś w tym jest, bo takie pokonywanie swoich barier czy lęków powoduje, że rośnie w nas poczucie: Mogę wszystko! Przestajemy się przejmować bzdurami, które gdzieś tam kiedyś zaprzątały nam głowę i obrastamy w siłę, która pozwala nam góry przenosić :) Oczywiście są bariery, których nie pokonamy, ale próbować zawsze warto :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mądre zdanie "rób rzeczy, których się boisz" Z tym "mogę wszystko" trochę Cię poniosło, ale istotne jest nie dać się zeżreć panice - dlatego próbuję

      Usuń
  11. do tej pory myślałam że ja też mam lęk wysokości- po przeczytaniu jakie ty masz symptomy stwierdzam że ja to przeżywam dużo łagodniej i bardzo lubię latać samolotem- byle tylko było widno i miejsce przy oknie:)
    Ty możesz iść do parku linowego i tam spróbować powalczyć ze swoim lękiem...a co ja mam zrobić z moją fobią? Panicznie-PANICZNIE boję się...MROWISK! i wszelkich skupisk mrówek, takich ścieżek, po których wędrują itd...wycieczki do lasu latem potrafią być koszmarem. Kiedy zobaczę mrowisko albo mrówki pod stopami nikt i nic mnie nie zatrzyma, uciekam nie patrząc gdzie- zatrzymać mnie może tylko inne mrowisko na które przypadkiem wpadnę ale wtedy zgon na miejscu....nieee, nie zastosuję terapii szokowej, już ją miałam jak w 2 klasie podstawówki zabrałam cały plecak mrówek do szkoły razem z kanapkami z dżemem:)
    I do tego z mojej fobii każdy się śmieje- przyznaj że i ty pomyślałaś- jak można się bać mrówek?:):)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie , nie pomyślałam.... Jak widać można bać się mrówek - jak byłam dzieckiem okrutnie bałam się gąsienic - odkąd mieszkam w domu miałam różnych "robaczywych" gości więc jakoś mnie przestało rzucać po ścianach na widok takowych zabłąkanych wędrowców, więc mrówki jak każda fobia nie jest śmieszna i jest do zwalczenia

      Usuń
  12. Czasem nie ma wyjścia. Najbardziej boję się przy starcie\lądowaniu. Bo może pasa nie starczy? Zwlaszcza, że latam dziwnymi liniami. W Promenadzie w Warszawie jest taka szklana kładka, na której miewam napady paniki. Mieszkam na 26 piętrze i nauczyłam się podchodzić do okna. Och, ile ja mam lęków!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam te same obawy - dobrze, że nie jestem sama - raźniej mi :)

      Usuń
  13. Ja mam straszą arachnofobię. Nawet nie że piszczę, tylko serce mi wali jak oszalałe i nie mogę oddychać. Jakkolwiek głupio to brzmi i staram się z tym walczyć, nie przechodzi. Wkurza mnie jak ludzie oceniają czyjeś fobie - większość z nich nie jest bez przyczyn.. Poza tym mi to bardzo przeszkadza! Zwłaszcza w tanim podróżowaniu, bo wiadomo, nie zawsze wtedy przebywa się w dobrych warunkach. A kiedyś też np. miałam lęk wysokości, ale po tym, jak stałam na Języku Trolla w Norwegii, jak ręką odjął! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Lubię latać samolotem. Nawet bardzo. Z zagranicznych wakacji najbardziej podoba mi się... lot samolotem ;-) a co do fobii... na szczęście nie ma niczego, czego bałabym się panicznie, co paraliżowałoby mnie od stóp do głów. Taka jestem dzielna :-P

    OdpowiedzUsuń
  15. Po pierwsze nie walczyć - to co zwalczasz rośnie w Tobie w siłę. Po drugie Eve Daff ma rację pisząc"rób rzeczy, których się boisz", ale tylko po części - prawdziwe jest, jeżeli chodzi o obawy, a nie o przerażenie. Czasami warto zwrócić się do specjalisty. Są świetne terapie, które pomagają zmniejszyć skalę fobii, a nawet trwale się ich pozbyć. Podejmując działania samodzielnie można się bardziej skrzywdzić, niż pomóc. Rozumiem, że obawa przed słynną kozetką jest silniejsza niż lęk wysokości, ale może warto raz spróbować?

    OdpowiedzUsuń
  16. Bez pomocy terapeuty nie ma szans wyleczyć fobii, a bać się całe życie to jakiś koszmar. Skok na bungee mnie rozwalił. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) A ja wierzę że dam sobie radę sama ...

      Usuń
  17. Bez pomocy terapeuty nie wyleczy się fobii, a całe życie bać się, nie warto. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  18. Też mam wiele lęków, ale je oswoiłam i umiem z nimi żyć. Też mam lęk wysokości i boję się pająków i ważek. Jakoś staram się z nimi żyć w zgodzie. U mnie pomogło racjonalne tłumaczenia i argumenty bliskich.
    Zapraszam do siebie :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sama sobie racjonalnie tłumaczę , nieraz działa

      Usuń
  19. Bardzo bałam sie latania! ale od kiedy pokonałam tę fobię to mam odchył w drugą stronę, cieszęsię jak mała dziewczynka i przebieram nogami z niecierpliwości, choćlondowania znoszę średnio dobrze. :) za to mam jedną fobię, której za chiny nie mogę pokonać, to... wężofobia. Nawet już węża dotykałam (w cyrku i serpentarium), ale myśl, że mogłabym spotkać gada w naturze, a nie daj Boże na niego stanąć sprawia, że krew mi odpływa i jestem bliska zawału. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może też to kiedyś pokonam

      Usuń
    2. Może też to kiedyś pokonam

      Usuń
  20. Jedna z komentatorek podpowiedziała Ci jak pokonać lęk wysokości-wejść na Język Trolla. Kierunek nowej wycieczki wyznaczony. Życzę miłej zabawy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj...nie byłam w Norwegii ale mój język mógłby z nim konkurować

      Usuń
  21. Myślę, że jakoś byście się dogadali jeżeli wystarczająco dobrze znasz angielski lub niemiecki, bo Norwegom one nie są obce. Powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ho, ho, ho, ależ nam się tematyka zbiegła ;)
    No i proszę - obie, pomimo strachu przed lataniem, poleciałyśmy :)
    Ja się już nie boję. Wiem, czym to pachnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Howdy! This blog post couldn't be written much better! Reading through this post reminfs me oof my previous
    roommate! He continually kept talking about this.

    Iwill forward this information to him. Pretty suure he'll have a great read.

    I appreciate you for sharing!

    OdpowiedzUsuń

*Bardzo mnie cieszy każdy komentarz - wiem przynajmniej, że nie jestem ignorowana i wiem, że piszę nie tylko dla siebie.
Więc bardzo serdecznie dziękuję
*Odpisuję zarówno na maile jak i odpowiadam na komentarze.
*Nie lubię za to anonimowych komentatorów - proszę podpisz się jeśli nie masz konta
*Jeśli nie musisz nie bądź złośliwy w stosunku do innych - na mnie możesz się wyzłośliwiać - obronię się zawsze
*No i uszanuj moją własność - to ja jestem autorem zarówno pisaniny jak i dużej ilości zdjęć.