wtorek, 8 grudnia 2015

Jaga na Facebook'u:



Remont oficjalnie zakończony...cz 2

Wrócę jeszcze wspomnieniami do remontu - tym razem do remontu domu sprzed 10 lat.... Właścicielami nieruchomości staliśmy się no, może nie przez przypadek, ale nie planowaliśmy tego wcześniej ,nie mieliśmy tego w dalekosiężnych planach. Wszystko działo się tak szybko, za szybko wtedy, jak na mój gust, ale może właśnie dlatego pokochałam remonty. Mieszkaliśmy spokojnie w małym, ciasnawym mieszkanku na jednym z rzeszowskich osiedli. Ale przecież określenie "spokojnie" nie za bardzo do mnie pasuje. Nie byłam też emocjonalnie związana zarówno z tym osiedlem, jak i z mieszkaniem , które poza tym, że mogłam w stosunku do niego użyć przymiotnika ""małe", żaden inny cenzurowany wyraz nie przychodzi mi do głowy. No, po prostu nie lubiłam ani tego miejsca ani tego mieszkania. Ani sąsiadów. Ani bloku. Ani osiedla. Ani okolic. Ani nic....A jak się czegoś nie lubi to wychodzę z założenia, że trzeba to zmienić, bo po co się męczyć. Dostałam zielone światło od Dużego. Plan był prosty, sprzedajemy nasze 45 m2, bierzemy kredyt i kupujmy inne, może trochę większe mieszkanie. Zaczęłam szukać "nowego" mieszkania. Ale niestety, nic, co było w zasięgu naszych finansowych możliwości, nam nie odpowiadało. Albo sąsiedztwo już na etapie oglądania mieszkania mnie powalało, albo w mieszkaniu był taki syf, że trzeba by niczym przez stajnię Augiasza wodę przepuścić a właściciele i tak chcieli niebotyczne sumy, za tak zapuszczone slamsy, twierdząc, że przecież tak też da się mieszkać, to znów lokalizacja beznadziejna, to zbyt wysokie piętro w wieżowcu....byliśmy zmęczeni jeżdżeniem po cudzych mieszkaniach, zaglądaniem im do łazienek, kibelków i kuchni a my zastanawianiem się gdzie chcemy spędzać najbliższe lata, ale w końcu chcieliśmy się koniecznie przeprowadzić i zmienić mieszkanie więc nie było innego wyjścia. Aż w końcu , zupełnie przez przypadek, natrafiłam na ofertę domu w śmiesznie niskiej cenie. Jedyna wada - zbyt duża odległość od naszych miejsc pracy i szkoły do której chadzał Dziecek.  Nie chcieliśmy spędzać czasu w aucie,  na dojazdach i wożenia latorośli na basen, do szkoły czy do kolegów. Ale już wtedy zaświtała mi myśl "a może tak dom"?? Po dogłębnej analizie finansowej zaczęliśmy poszukiwania domu do całkowitego remontu. Może być zdemolowany, zaniedbany, byleby w przystępnej cenie i nie za daleko od miasta. I tak rachunek ekonomiczny był dla nas korzystniejszy. Wiedzieliśmy, że z najgorszej rudery zrobimy sobie domek marzeń. Po niespełna dwóch tygodniach jeżdżenia po okolicach znaleźliśmy domek, a raczej coś, co jakieś 50 lat temu było domkiem. Oglądane dziś zdjęcia świadczą chyba o naszej chwilowej psychicznej niedyspozycji, z niedowierzaniem patrzę na nasz ówczesny stan psychiczno-umysłowy. Cóż się tam nam podobało?? Z niedużym ogródkiem (??No kiedyś może i był to ogródek...jak tam przyjechaliśmy były jedynie chaszcze), a dom stary i nie zamieszkały od 15 lat. Ale za to całkiem niedrogo.Trafiliśmy akurat na taki czas w nieruchomościach, że nasze 45m2 sprzedaliśmy drożej niż kupiliśmy dom z niewielką działką na wsi, co prawda do remontu całkowitego ale tylko 10 km od centrum miasta. Teraz pozostała kwestia organizacji naszego życia i remontu....Od końca października zaczęliśmy wynajmować mieszkanie, ponieważ nasze sprzedaliśmy dosłownie w ciągu paru dni, za to popołudnia i wolne weekendy zaczęliśmy spędzać w marketach budowlanych i w remontowanym domu. Mieliśmy swoje wizje, ale  życie i ekonomia nam to częściowo zweryfikowało. Remont??Jaki remont...Wymiana dachu, podniesienie murów o kilka pustaków w górę, żeby na zamieszkałym poddaszu nie chodzić na czworaka, nowe wylewki, strop, okna, drzwi, schody, wszystkie instalacje od wodnokanalizacyjnej przez centralne, kominy i prąd, wyburzanie części ścian...Toż to regularna budowa a nie remont. Był moment, że zostały tylko cztery krzywe, nośne ściany, bez dachu, stolarki i bez wylewek. Czasu było mało, mieszkanie wynajęliśmy od października do końca kwietnia, więc staliśmy ekipie budowlanej nad głowami przypominając, że w kwietniu tu muszą być już podłogi....Początkowo kręcili nam znaczące kółka na czole, ale jak zobaczyli, że w tej kwestii nie mamy poczucia humoru i wcale nie żartujemy, podwinęli rękawy. Tu bardzo pomocny był teść, który charytatywnie robił za etatowego kierownika budowy. Kiedy my byliśmy w pracy on pilnował, doglądał, palił w piecykach (zima to mało sprzyjający czas na takie roboty budowlane) i  miał ekipę na oku.....I tym sposobem po niespełna pół roku wybudowaliśmy dom. Nie będę mówić o naszym zmęczeniu do bólu i niejednokrotnym stwierdzeniu, że chyba jednak nie chcemy domu.... Ale w końcu przyszedł czas przeprowadzki do miejsca, które jeszcze przez kilkanaście tygodni wyglądało jak regularny plac budowy. Ale z czasem wszystko powoli doprowadzaliśmy do takiego stanu jaki chcieliśmy widzieć. Teraz nie zamieniła bym go na żadne inne miejsce. Zresztą zobaczcie dlaczego kocham remonty - odrobina wyobraźni i stara rudera może zamienić się w "to" miejsce na Ziemi. Tak było jak kupiliśmy ruinę marzeń a na kolejnych zdjęciach  metamorfozy poremontowe. 


Tak było...

Tak jest..


Tak było...
Tak jest....


Tak było...


Tak jest




Tak było...





Tak było...





Tak było...

Tak jest


To już wystrój wnętrza jaki zastaliśmy


Tak jest teraz

Tak było...
Tak jest

Tak było...
A tak dziś

Tak było...
 Tak jest

Tak było...
 Tak jest

Tak było...
 Tak jest

Tak było...
 Tak jest


Tak było...
Tak jest

Tak było...
Tak jest

No i jak tu nie kochać remontów ?? 



51 komentarzy:

  1. Można kochać remonty pod warunkiem, że ma się na nie dużo pieniędzy na koncie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu akurat większość rzeczy robiliśmy własnymi rękami i całość trwała 10 lat. A pieniądze na koncie to rzecz przejściowa

      Usuń
  2. Jako, że wiem co to stawianie domu (potem, niestety sprzedawanie wymarzonego), to rzeczywiście tego wszystkiego, co zrobiliście nie należy nazywać remontem tylko normalną budową, jedynie z pominięciem pozwolenia na budowę.
    Dom imponujący.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieliśmy pozwolenie na remont z przebudową :) Ale i tak w pół roku to mistrzostwo świata

      Usuń
    2. No to bezapelacyjnie!
      Rzeczywiście jesteś mistrzem remontów. Może obejmiesz władzę po PiS?;-))))

      Usuń
    3. Po nich to tylko zburzyć i wybudować nowe

      Usuń
    4. Jaga, ja bym na Ciebie głosowała... ;-))

      Usuń
  3. Remontów nie lubię. Kontakt z ekipą remontowo-budowlaną, tak jak kontakt z mechanikiem samochodowy lubię mieć żaden!
    Ale gratuluję działania i zazdroszczę znalezienia swojego miejsca na ziemi...
    Moi rodzice mieli podobną historię. Marzyli o domku na wsi i kupili na jakimś zadupiu uroczą ruinkę. Gdy zobaczyłem ją po raz pierwszy, to się załamałem. Pomogłem w remoncie. Dzisiaj jest to piękny wiejski domek z klimatem, domek, którego posiadania, wielu rodzicom zazdrości. Nie potrzeba mieć wielkich pieniędzy. Rodzice mają do dyspozycji niewielkie emerytury. Trzeba mieć marzenia, pasje i mocne postanowienie zrealizowania ich w życiu :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja lubię remonty , nasz Dziecek jak zobaczył nasz nabytek, który z domkiem na wsi miał niewiele wspólnego, tez się za głowę złapał....Ale nie raz przeklinałam swój pomysł - dom był budowany ze starych ciężkich pustaków - osobiście je przenosiłam i układałam, żeby były do ponownego wykorzystania. Gdyby nie nasze samozaparcie i chęć realizacji marzeń to nadal mieszkalibyśmy w bloku

      Usuń
  4. Bardzo długo trwał remont ale wart był na pewno cierpliwości i wytrwania w nim Wow wielka zmiana i super wyglądają wszystkie pomieszczenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze będzie co robić przez najbliższe sezony, ale najważniejsze zrobione

      Usuń
  5. o raaaany, toż to nie remont a praktycznie budowanie na nowo! ale widać ile serca i pracy was to kosztowało. podziwiam, na prawdę! pokazałaś właśnie, że jak się czegoś bardzo pragnie to wcale nie trzeba się godzić na szarą rzeczywistość...myślę, że każdy dzień przepracowany przy remoncie opłacił się:) no chyba, że ci się nie podoba domek i chciałabyś wrócić do 45m:)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znowu do bloku?? Powiem jak bohaterka mojego ulubionego filmu "NIGDY W ŻYCIU"

      Usuń
  6. No remont porządny,ale macie swój własny cudowny domeczek

    OdpowiedzUsuń
  7. No powiem Ci kochana, że nie tylko odważna jesteś, ale dzielna i z wielką wyobraźnią, a może i trochę stuknięta(w pozytywnym znaczeniu) żeby w takiej ruinie zobaczyć swój wymarzony dom. Ale kto nie ryzykuje... i opłaciło się. Bardzo Ci zazdroszczę i dodaję do listy pozytywnie zakręconych:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stuknięta od urodzenia :) Dlatego nie mieszkamy w bloku , tylko w domku. gdybym nie miała wyobraźni to bujała bym się po którymś z rzeszowskich osiedli

      Usuń
  8. Pięknie :D
    Jednak nie w moim stylu :) Ja bym zostawiła te białe drzwi - boskie były i zrobiłabym wszystko w stylu skandynawskim :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bym wnętrza zostawiła poprzednie. Lubię takie klimaty. I pieca mi żal. Teraz jest inaczej po prostu. I też pięknie

      Usuń
    2. No niestety - dom był przez długie lata niezamieszkały , przewody kominowe niedrożne, drzwi spuchnięte, bo pomieszczenia były nieogrzewane więc dla własnego bezpieczeństwa trzeba było robić wszystko nowe

      Usuń
    3. Mogłaś jednak zostawić tą wnękę na kapliczkę, którą dostrzegłem na jednej ze ścian zewnętrznych. W dzisiejszych czasach byłaby jak znalazł!

      Usuń
    4. :) ta... ozdoba akurat

      Usuń
  9. Wow, wyszło pięknie! :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudnie, ale jestes szalona i Duży też :D Ja widziałabym w takim "domku" jedynie ruinę, a Ty zobaczyłaś potencjał. Szacun.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My widzieliśmy nasz wymarzony domek.....I dobrze - udało się

      Usuń
  11. Mi się też podoba. Rozbudza marzenia. Wy mogliście, to może i ja mogę?

    OdpowiedzUsuń
  12. Widać ogrom włożonej pracy, ale te drzwi były piękne! Ach ile bym dała mieć takie w domu.. odrestaurować tylko.. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety - dom stał opuszczony przez całe lata więc niejedno się nam rozsypało dosłownie w rękach

      Usuń
  13. Ojej! Była ruina a jest prawdziwy dom :) też kocham remonty :) Szkoda tylko, że trzeba mieć na nie tzw. kasę ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasa ma do siebie, niestety, to że częściej jej nie ma niż jest:) A nasz remont trwał latami

      Usuń
    2. To cierpliwość też podziwiam :)

      Usuń
  14. Było... tragicznie.
    Jest... rewelacyjnie! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Toś kobieto poszalała :) Ale wygląda pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. No, nie wiem, nie wiem...było bardzo klimatycznie, i tyle przestrzeni, że można było na wrotkach jeżdzić. Strasznie zagęściliście te wnętrza:-))
    No, oczywiście, że fajnie. I gratuluję, bo skoro własnymi rękoma, to tym bardziej cieszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, wytrawny wrotkarz musiałbym te przeszkody tak wówczas omijać :) Dużo rzeczy nie można było zrobić inaczej, ale to przy kolejnym domu :)

      Usuń
  17. Uwielbiam patrzeć na takie metamorfozy wnętrz! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już wiesz dlaczego uwielbiam remonty

      Usuń
  18. No właśnie radość tworzenia i myśl że robi się to dla siebie.
    Miłego mieszkania i w ogóle wszystkiego miłego
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  19. No to rzeczywiście, narobiliście się nie po łokcie, ale po pachy! Rany... Ja wiem, co oznaczają remonty, przeszłam je już kilka razy w życiu, kurz, brud, kłótnie i zmęczenie... Uf, nie cierpię. Ale rezultat powalający i wtedy tak człowiek staje nad tym wszystkim i sobie myśli: "WARTO". Dobra robota z domem, a już słoneczniki w ogródku dopełniają szczęścia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz a ja lubię :) I słoneczniki też uwielbiam

      Usuń
  20. Remonty kochają wszyscy dopiero po takim zestawieniu jak Twoje - to jest najlepsze lekarstwo na "sprawdzenie" siebie i podsumowanie wszystkich swoich planów i wydatków w takich kwestiach. Kochana gratuluje ilości pracy jakiej włożyliście - metamorfoza jest kapitalna!! Oj zdecydowanie Jago moja nie klimat skandynawski - ale Twój i widać w 100%, że Ci w nim dobrze :* buuziaki

    OdpowiedzUsuń
  21. Gratulacje piękny dom i bardzo fajnie zagospodarowany teren wokół. Miłego mieszkania.

    OdpowiedzUsuń

*Bardzo mnie cieszy każdy komentarz - wiem przynajmniej, że nie jestem ignorowana i wiem, że piszę nie tylko dla siebie.
Więc bardzo serdecznie dziękuję
*Odpisuję zarówno na maile jak i odpowiadam na komentarze.
*Nie lubię za to anonimowych komentatorów - proszę podpisz się jeśli nie masz konta
*Jeśli nie musisz nie bądź złośliwy w stosunku do innych - na mnie możesz się wyzłośliwiać - obronię się zawsze
*No i uszanuj moją własność - to ja jestem autorem zarówno pisaniny jak i dużej ilości zdjęć.