piątek, 8 stycznia 2016

Jaga na Facebook'u:



Domowe wędliny


Mam focha na kupne wędliny. Mój foch  trwa już bardzo długo i mam nadzieję, że trwać będzie. Od jakiegoś już czasu nie kupujemy wędlin sklepowych, zaczęłam być samowystarczalna - w tej materii przynajmniej. Patrząc na sklepowe szyneczki, mieniące się kolorami tęczy bardzo często mnie z obrzydzenia trzepało i nie bardzo chciałam się na którąś wędlinę zdecydować. Zastanawiałam się czy czytając etykiety ze składem, wiele osób zdecydowało się przejść na wegetarianizm. Od czasu do czasu skusimy się na sklepową kiełbasę, ale w tej materii jestem bardzo wybredna. Proszę te bardzo miłe panie zza sklepowej lady, żeby mi  szukały takiej, która ma powyżej 85 %, tym samym wprowadzając je w stan niebotycznego zdziwienia. Po co mi wiedzieć ile kiełbasa ma w sobie mięsa?? (tu  ---> http://jagatoja.blogspot.com/2015/01/ile-jest-cukru-w-cukrze.html pisałam jak panie reagują na moje „nietypowe” zachcianki)  
Zdarzało się kupić różowiutką, soczystą z połyskującą złotawą skórką a po wrzuceniu plasterka do kociej miski ten odwraca się od niej z obrzydzeniem patrząc na mnie oczami pełnymi wyrzutu jak by chciał powiedzieć „A  TY CO DO CHOLERY, OTRUĆ NAS CHCESZ??” Po analizie etykiet wędlin różniastych, na liście składników, w oczy rzuca się tzw. 
- E 120- kwas karminowy, czerwony barwnik uzyskany ze zmielonych owadów, konserwuje mięso i nadaje mu czerwony kolor
- E 621 - glutaminian sodu – polepszacz smaku, uczeni ostrzegają, że może powodować alergie
- E 470a – karagen, przetworzony wodorost morski, służy jako zagęstnik i stabilizator, grozi owrzodzeniem jelit
 - E 417 - guma tara, substancja roślinna ze zmielonych nasion strączkowych, służy jako zagęstnik, nie wskazana dla alergików
 -  E 300- kwas askorbinowy, konserwuje i utrzymuje dłużej świeżość produktów
 - E 316 - izoaskorbinian sodu, służy do peklowania mięsa, naukowcy mówią, że może wywołać duszności
 - E 250 - azotyn sodu, konserwuje mięso, z badań wynika, że może być rakotwórczy, jest też zabroniony niemowlętom do 6 miesiąca życia, a w niektórych krajach wycofywany z użycia. 
Jak poznać „podrobioną wędlinę” bez czytania składu?? Po ukrojeniu plasterka wędlina jest błyszcząca ale to zasługa skrobi modyfikowanej. Ma galaretowate grudki, bo producent w celu zwiększenia wagi wyrobu dodaje zagęstniki typu żelatyna czy guma guar. Czy zauważyliście, że po włożeniu wędliny do lodówki zaczyna się z niej „lać”. Cieknie z niej jakiś płyn. Bo jest nasączona jak gąbka solanką, która zwiększa objętość i wagę wędlinki. Ładna, błyszcząca, złotawa skórka świadczy o tym ,że wędlina nie leżała nawet koło wędzarki. Została pomalowana niczym autko w lakierni a po wnikliwej analizie składu „szynki wędzonej” okazuje się, że nazywa się aromat dymu wędzarniczego.  
Albo przykładowy skład kiełbasy śląskiej grillowej, wieprzowo-drobiowej, wędzonej.
Skład: mięso wieprzowe 12%, mięso indycze 9%, mięso z indyka oddzielone mechanicznie 5%, tłuszcz wieprzowy, woda, sól, białko sojowe, białko wieprzowe, skrobia ziemniaczana, skrobia pszenna (zawiera gluten), przyprawy i ich ekstrakty (zawierają gorczycę, seler, laktozę z mleka), glukoza, stabilizatory: E331, E450, E451, E452, substancja zagęszczająca: E407, przeciwutleniacze: E301, E316, wzmacniacz smaku: E621, substancja konserwująca: E250. Smacznego – miłego grillowania.
Mania sprawdzania etykiet zaczęła się po programach Kasi Bosackiej „Wiem co jem”. Z niejednego produktu zrezygnowałam zupełnie jak zobaczyłam w tym programie proces technologiczny. Teraz już sama wymyślam co narzucić na kanapkę. A ponieważ moi domowi faceci są bardzo mocno mięsożerni,  postanowiłam im trochę umilić życie. Już nawet kupiłam szynkowar i zaczęłam produkcję domowych wędlin na skalę nieprodukcyjną. Podglądam też, na kulinarnych blogach, co innego można wrzucić i znalazłam szynkę zapeklowaną na kilka dni w soli i przyprawach a później upieczone w niskiej temperaturze (około 100-120 stopni) przez prawie 3 godziny. W ten sam sposób zrobiłam boczek i cieszę się, że zrobiłam zdjęcia od razu, bo dziś nie było by co uwieczniać na fotce. No i świadomość, że poza solą i przyprawami nie ma tam żadnych „E” jest genialna. Polecam każdemu, kto lubi na kanapce dobrą, domową wędlinę. 






50 komentarzy:

  1. Jago mam to samo. Od dawna nie jem takich wędlin. Pociłam się od nich, ogarniał mnie niepokój. Jak powiedziała mi specjalistka zaproszona do radiowej jedynki,/odpowiedź na sms, nie jakieś tam.... ;) ./ że jakiś chemiczny dodatek mi przeszkadza. Dlaczego taka żywność jest w sklepach? Kto na to pozwala. Nic dziwnego, że pojawiają się dziwne choroby.... Na święta zrobiłam szynkę, postaram się o tym opowiedzieć na swoim blogu. Smakowicie te Twoje wędliny wyglądają. Pozdrawiam Jago. :) .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam kilka patentów , żeby urozmaicać życie - nie kupisz takich wyrobów w "normalnym" sklepie

      Usuń
  2. Szynkowar - ciekawie brzmi, muszę sprawdzić co to za cudo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawdź - polecam . Parę złotych a jest genialny w swojej prostocie

      Usuń
  3. No, kochana szacun! My czasami sami gotujemy w przyprawach szynkę surową wędzoną lub robię pasztet. Mój brat podobnie jak Ty kombinuje, próbowałam jego wyrobów, było pyszne wszystko, chociaż nie jestem mięsolubna, to zjadłam sporo! Najchętniej także piekłabym chleb, bo trudno znaleźć dobry... Muszę do tego dojrzeć, ale już blisko, zresztą kiedyś piekłam, przed dzieckiem....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to polecę Ci na początek prosty przepis - musi Ci wyjść . Od roku nie kupuję chleba :)

      Usuń
    2. Oj, to polecaj, polecaj, na poczcie lub na blogu, czekam niecierpliwie.

      Usuń
    3. O, to ja też poproszę. Tutejszy chleb koło chleba nawet nie leżał

      Usuń
    4. Obiecuję, tylko muszę mieć trochę czasu

      Usuń
  4. Prawdziwe domowe, zwane "swojskie" są bardzo smaczne i pyszne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobre i bez tony polepszaczy

      Usuń
  5. Mój padre co jakiś czas sam wędlinę piecze. Ja za to prawie już mięsa ani wędlin nie jem :) Co do zdiwienia pań w sklepie - moje też się dziwią :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto nie tylko z powodu na walory zdrowotne ale i smakowe :)

      Usuń
  6. Dlatego z radością przeszłam na wegetarianizm. Bez bólu, przypadkiem, kiedyś. :-) A potem zostałam frutarianką. Następny etap to żywienie się energią słoneczną, albo czarnoziemem. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. CwP może z czasem tylko aer czyli powietrze Ci wystarczy;-)))

      Usuń
    2. Jago, a możesz dać precyzyjniejszy przepis na tę szynkę na tę szynkę peklowaną w soli? Wygląda cymes;-))))

      Usuń
    3. Czarny(w)Pieprz - pominęłaś jeszcze energię z kosmosu :) A ja tam lubię mięska - ale muszą być smaczne i muszę wiedzieć co w tych wyrobach jest

      Usuń
    4. Zante - wysłałam przepis na maila

      Usuń
  7. E - tam. Człowiek może jeść wszystko, trzeba tylko odpowiednio popijać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak już wypatrzyłeś miała bym czym popijać ale wolę smacznie zjeść :)

      Usuń
  8. No mnie nie musisz przekonywać do swojskiego żarła :) Rodzice potrafią kiełbasy i inne wynalazki kulać, potem to sami wędzą, a ja jak na grzeczne dziecko przystało wpierdzielam to wszystko z przytupem :) Sama lubię robić pasztety, szczególnie z ptactwa typu kaczka czy gęś. No a dupa rośnie i o pomstę nie woła ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Poczekaj poczekaj i my się nauczymy dziergać domowe kiełbasy (wędzarnię już posiadamy) i wędzonki nie tylko z okazji świąt robimy. PYCHA

      Usuń
  9. Mnie podobnie odrzuca od tych sklepowych wędlin. Czasem upiekę jakieś mięsko i wtedy to właśnie jest najlepsze danie! Wędlin sama nie robię, jeszcze nie umiem, ale nauczę się, to jest w dalszych planach. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wyglądają pysznie. Jedyne mięsa domowe jakie robię to na jedne i drugie Święta. Natomiast w takich ilościach, że je później mrozimy i mamy do kolejnych Świąt. Twój wpis przypomniał mi, że muszę własnie wyjąć schabik lub boczuś z zamrażalnika :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Szynkowar - piękna rzecz, mój kolega nabył i testuje, a potem się dzieli urobkiem. Jego brat zbudował wędzarnię na własne potrzeby, więc mam dostęp do najlepszego mięsa :-). Poza tym w samym handlu dużo się zmienia. Mam pod domem sklep, w którym przy każdej wędlinie jest duża i czytelna ulotka opisująca skład. Przy wielu kiełbasach, szynkach i boczkach nie ma żadnych dodatków z tych, o których pisałaś. I smakowo są dobre. Jednak nie często robię tam zakupy, ponieważ jestem człowiekiem poszukującym i znalazłem sklep z jeszcze lepszymi wędlinami i mięsem. Jest dalej, ale nie mogę się oprzeć, aby raz w tygodniu tam zakupów nie zrobić. A jaki rewelacyjny mają chrzan! :-) A ponieważ szanują klienta, prawie do każdych zakupów coś za darmo dorzucą, więc się przywiązałem :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jesteśmy szczęśliwymi posiadaczami wędzarni przydomowej :) wędzimy jak tylko najdzie nas ochota. Dlatego sami robimy takie rzeczy bo w naszych okolicach nie ma zaufanego sklepu bez "polepszaczy" a w tradycyjnych sieciówkach jest to co napisałam

      Usuń
  12. Nawet nie próbuję sprawdzać co jest w tutejszych wędlinach. Świnki na pewno nie ma. A po przykrym doświadczeniu z pięknie wyglądającą, ale jak się okazało słodką i szklistą kiełbasą, zakupioną za bajońską sumę, po prostu nie ryzykuję. Niedługo będę wegetarianką. Tylko mąż tęskni za mięskiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kup kawałek surowego mięsa i sama spróbuj coś zrobić - to nie jest trudne

      Usuń
    2. Myślałam o tym. O wieprzowinę trudno. Jeśli w kawałku to maleńkim- zwykle drobno (albo cienko) pokrojone. I koszt- chybaby mi przez gardło nie przeszło nawet najpyszniejsze. Czasem sprowadzam z polskiej wędzarni z Bali. A że chleba dobrego nie ma, to i wędlin mniej brakuje.

      Usuń
  13. Muszę przyznać sie bez bicia, że ja na to uwagi nie zwracam. A powinnam, tyle razy sobie obiecywałam. Może w nowym roku? Takie postanowienie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To poczytaj nieraz co jest na etykiecie:) bo warto . I polecam programy Kasi Bosackiej Wiem co jem

      Usuń
  14. Jaga, jesteś w moim poście, bo mi się ten kot nad kiełbasą bardzo spodobał: http://monikaszostek.blogspot.co.uk/2016/01/6-ciekawych-wpisow-na-tematy-rozne.html :)))) Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już widziałam i skomentowałam ... kot ? KOT !!!! O Ty niewdzięczna - a ja myślałam, że mój talent do rozkładania wędliny na atomy Cię tak ujął

      Usuń
  15. litości piszę komentarz już 3 raz i się nie dodaje przez mój genialny internet...ok do 4 razy sztuka..
    podsunęłaś mi postanowienie na ten rok- nauczyć się piec mięsiwo do chleba- przyznaję że nigdy takiego nie robiłam. mama piekła ale w prodiżu a to wiadomo inna bajka:) W Norwegii mają ogólnie słabe kiełbasy (cienkich nie ma wcale, tylko parówki) dlatego bierzemy zapas z Pl ale głównie krakowską suchą lub żywiecką. oczywiście mają w sobie "E" ale i ponad 100g mięsa na 100 g produktu. raz na ruski rok zdarzy mi się też zjeść przypadkiem plasterek różowej świecącej szyneczki ale tak rzadko że nie świecę na różowo na szczęście:) ps piękne ozdoby w poprzednim poście a co do Wigilii to przeważnie tak jest że to ludzie nawalają a nie to że coś źle przygotowaliśmy. U mnie Wigilia była ok ale to co się działo później to już szkoda gadać niestety...mam nadzieję że tym razem nic mi się nie skasuje:) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polska kiedyś słynęła z dobrych wyrobów - teraz poszło to ilość nie na jakość a że zjeść dobrze lubimy więc musiałam znaleźć jakąś alternatywę. Piec mięsa to żadna sztuka, trzeba tylko zrobić dobrą zalewę, marynatę czy pomadę - jak zwał tak zwał - ważne żeby mięso było smaczne

      Usuń
  16. Ha! Przybij piątkę Jaga! :D Dla mnie sklepowe wędliny WSZYSTKIE smakują TAK SAMO. A raczej smaku nie mają. w ogóle nie jem sklepowych wędlin, staram się robić domowe, ale wiesz jak to jest z moim zamiłowaniem do kuchni, więc mam wrażenie, że właśnie niechcący przechodzę powoli na wegetarianizm, bo żywię się prawie samym nabiałem... i słodyczami rzecz jasna :P Szkoda tylko, że w tych mięsach, które kupujemy też jest sporo antybiotyków :/
    Mądra dziewczynka! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego postanowiłam sama robić :) Dużo zdrowsze a jak smakuje !!!! MMMmmmmm.... wstrząsa mnie z obrzydzenia jak widzę te mieniące się kolorami tęczy, pożal się Bóg, wędliny, które smakują jak tektura a różnią się kolorem i ceną. A my mamy dostęp do dobrego mięska :) Kupujemy w hurcie i jest super

      Usuń
  17. Ja tez prawie nie jem mięsa. Czasem mnie coś tam najdzie, jakiś kurczak albo kaczka, ale generalnie to bliżej warzyw jestem :) Nie tak jak Futrzaty. Ale Futrzaty kupnych też nie chce jeść. Bawi się, bawi aż zamęczy... czyli do śmietnika się nadaje. Muszę sobie kupić szynkowar i wędzarnię. Muszę!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasze koty też nie raz i nie dwa wzgardziły kupną wędlinką....Szynkowar polecam na allegro - do 50 zł taki na niewiele ponad kilogram mięsa można kupić. W wędzarnią trudniej - naszą wymurował tato :)

      Usuń
  18. Właśnie kupiłam szynkowar :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fajnie będziesz zadowolona z zakupu. Wyższy okrągły czy prostokątny ?? Mogę podać Ci przepis na sprawdzoną zalewę - marynatę :) Odezwij się na maila i podaj swój adres mailowy. ( po prawej stronie jest formularz kontaktowy do mnie )

      Usuń
  19. Witaj:) ja też nie lubię kupnych wędlin. Ostatnio zrobiłam szynkę parzoną ( pekluje się a później dwa dni gotuje przez 45 min na malutkim ogniu) wyszła bosko. Piekłam też łopatkę wieprzową w tem.100 ale przez 9 godzin-w smaku super, ale niestety nie kroi się jak wędlina, szarpie się ją na włókna, ale na chlebek nadaje się doskonale
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No.... tą łopatkę chętnie bym wypróbowała. Mogę prosić przepis ?

      Usuń
  20. Kurcze na urlopie byłam i dopiero zajrzałam :) Jasne :) Kupuję ładną łopatkę w całości, smaruję oliwą, przyprawiam tym co lubię - harissa, papryka wędzona, sól pieprz ( ja bym dała jeszcze jakieś zioła typu tymianek, rozmaryn, estragon ale mój Małż nie lubi) i wkładam na jakieś 24h do lodówki ( jak w domu jesteś to możesz czasem przekręcić na drugą stronę. Po wyciągnięciu z lodówki czekam chwilę żeby złapała temp pokojową i wkładam do zimnego piekarnika na 10 godzin w tem.90-100 stopni. Po upieczeniu w przepisie było żeby ją szarpać 2 widelcami, u mnie normalnie w palcach się rozchodziła.
    Smacznego

    OdpowiedzUsuń
  21. Interesuje mnie bardzo ta szyneczka pieczona w niskiej temperaturze. Mam wędzarnię, ale jeszcze nie odpaliłam jej, a ta szynka z Twojego opisu brzmi idealnie i nie tak skomplikowane jak wędzona szynka. Mniam mniam CHCĘ zrobić dla moich mięsożerców domowych:) Pozdrowienia cieplutkie <3

    OdpowiedzUsuń
  22. A kiełbasy we flaku też robisz czy tylko odpowiednio marynujesz mięsiwa(szynki, boczki, karkówki)?

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo apetycznie wszystko wygląda. Uważam, że nie ma nic lepszego jak własne wędliny :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Szynkowar kupiłam z tych samych powodów co Ty- nie ufam sztucznym wędlinom i jakoś nie mnie do nich nie ciągnie, i tak ten mój szynkowar stoi nieużywany od roku, bo o nim zapomniałam aż do dziś- dzięki Kochana. Idę go odgrzebać z szafy. Made my day!!! :)

    OdpowiedzUsuń

*Bardzo mnie cieszy każdy komentarz - wiem przynajmniej, że nie jestem ignorowana i wiem, że piszę nie tylko dla siebie.
Więc bardzo serdecznie dziękuję
*Odpisuję zarówno na maile jak i odpowiadam na komentarze.
*Nie lubię za to anonimowych komentatorów - proszę podpisz się jeśli nie masz konta
*Jeśli nie musisz nie bądź złośliwy w stosunku do innych - na mnie możesz się wyzłośliwiać - obronię się zawsze
*No i uszanuj moją własność - to ja jestem autorem zarówno pisaniny jak i dużej ilości zdjęć.