poniedziałek, 25 stycznia 2016

Jaga na Facebook'u:



® Jedyny taki, bo mój ci on ®

Chleb, poza wędliną, jest drugim produktem na mojej liście, którego po prostu nie kupuję w sklepie. Od roku na palcach mogę wyliczyć ile razy kupiłam w sklepie te „chemogniotki.” Przecież chleb poza mąką, wodą czy drożdżami w składzie powinien mieć takie rzeczy, które jesteśmy w stanie przeczytać bez łamania sobie języka. Przejrzałam na oczy jak kupiłam w jednej z sieciówek typu Bożakrówka, chleb tygrysi. Skusiłam się na zakup widząc tą apetyczną, piękną skórkę. Nawet w smaku był bez zarzutu. Ale oczywiście skład pieczywa zajmował powierzchnię całego chleba….Padłam z wrażenia. Skąd pomysł, żeby chleb miał tyle chemii w sobie?? Przecież jedząc takie specjały za chwilę będziemy świecić jak żarówki LED. Wiem też, że pod hasłami „ciepły” „chrupiący” „prosto z pieca” kryje się zamrożona ciekłym azotem, chemiczna masa, którą można przetrzymywać całymi miesiącami. Kiepskiej jakości sklepowe pieczywo gdzie dodaje się liczne ulepszacze czy konserwanty, jak na przykład ropionian wapnia (E-282) przeciw pleśniom czy konserwujący sorbinian potasu (E-202). Oba składniki mogą powodować reakcje alergiczne, o czym oczywiście na próżno szukać informacji w supermarketach czy na etykietach. Tak, wiem, wiem….Zaraz usłyszę krzyk, że przecież jeden chleb czy jedna bułka nikomu nie zaszkodzi i że przecież można kupić dobry chleb. Pewnie, że można kupić, ale jaką ja mam gwarancję, że producent pieczywa jest uczciwy i wsypał żadnych ulepszaczy?? Więc wybór dobrego chleba, bez dodatku chemicznych „E”, jest nie lada wyzwaniem.  A jak już znalazłam naprawdę dobry chleb to bochenek z foremki o długości 20 cm kosztował prawie 10 zł…Dziecek potrafi wsiorbać taki bocheneczek na jeden posiłek. Więc litości, my, w domu pieczywa zjadamy sporo. Musiałam więc znaleźć jakąś alternatywę.  Żeby było dobrze i solidnie i żeby nie było w nich całej tablicy Mendelejewa. Upiekłam sama. Raz potem drugi. Potem pokusiłam się o nastawienie zakwasu. Raz na jakiś czas robię chleby bez drożdży na zakwasach, zupełnie inny smak, inne ciasto. Kwestia gustu. Jak nie miałam thermomisia to korzystałam z pomocy różnych domowych robotów  typy mikser czy malakser. Sprawowały się nieźle. A tu podaję przepis specjalnie na życzenie Jotki i nie tylko.


Chleb prosty jak anatomia cepa i nie ma prawa się nie udać:

150 g letniej wody
40 g świeżych drożdży
 1 płaska łyżeczka cukru
Wymieszać. Zostawić na 5-10 minut.
Dodać
250 g wody z mlekiem (proporcje dowolne – ja daję pół na pół)
500 g mąki (opcjonalnie można dać 400 g przennej + 100 g pełnoziarnistej, żytniej lub otrąb)
1 jajko (nie zawsze daję)
1 łyżka oleju
1 płaska łyżeczka soli
Ok. 150-200 g ugotowanych, drobno pokrojonych zimnych ziemniaków
I można dodać szczyptę tymianku , odrobinę bazylii, oregano czy po łyżeczce nasion typu słonecznik, siemię lniane, pestki dyni, sezam….
Wg gustu i upodobań
Wyrobić ciasto na jednolitą masę,

wsadzić do natłuszczonej olejem miski , przykryć folią i odstawić w ciepłe miejsce na ok. 20-30 minut.


Po tym czasie przełożyć ciasto do foremki typu keksówka (ok. 30 cm długa) lub można uformować bochenek. 


Zostawić na 10-15 minut. W tym czasie nagrzać piekarnik (bez termoobiegu, góra-dół)


 Piec w 200 st. C przez 40 minut. 




No i jak??

43 komentarze:

  1. A chlebek też robię:) Pyszny, zawłaszcza jak ciepły!

    OdpowiedzUsuń
  2. Kupiłabym go od Ciebie... ;-) Wygląda bardzo smakowicie. Też nie znoszę kupnego i szczerze mówiąc, od jakichś dwóch lat właściwie pieczywa nie jadam (bardzo rzadko), zastępując je Ryvitą lub innymi takimi chrupkimi. Też nie są idealne, ale jakoś lepiej mi się z nimi żyje. Tylko czasami, jak mnie najdzie, muszę zjeść pączka. ;) Ale to tak raz na rok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też przeszła chęć na kupny chleb :)

      Usuń
  3. Prze kilka lat sam piekłem chleb, ale nie na drożdżach, tylko na zakwasie. Sam go wyhodowałem, nie jest to trudne, ale aby był mocny, trzeba kilka chlebów upiec. Drożdże zupełnie mi nie pasują :( Teraz znalazłem w okolicy kilka piekarni - pieką na zakwasie, nie ma żadnej chemii, tylko niestety w tej najlepszej trzeba stanąć w kolejce, która wychodzi poza lokal sklepowy i odczekać 20 minut, ale to i tak krócej, niż nastawianie zakwasu i pieczenie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ufam piekarzom :))) Ale zresztą w naszych okolicach nikt nie piecze dobrego chleba - a jeździć 20 km mija się z celem

      Usuń
  4. Dzięki bardzo:-) kiedyś dawno, gdy dziecka nie było na świecie upiekłam parę razy chleb, ale w przepisie nie było ziemniaków. Twój przepis chętnie wypróbuję, tym bardziej, że drożdże dobrze robią na moje jelita...dam znać, jak mi wyszło:-)Fotki tak mnie zbajerowały, że nachęciłam się maksymalnie:-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Chlebuś zjawiskowy :) Nawet poczułam jego zapach, ale jak wiesz niestety teraz się nie rzucę w kierunku pieca i kulania ciasta :) Wszystko nadrobię w niedalekiej przyszłości :)

    OdpowiedzUsuń
  6. A na taki naj, najprostszy na świecie masz może przepis? Bez ziemniaków, długiego wyrabiania (bo mogę to tylko zrobić ręką) no i koniecznie bez otrąb, ziarenek i takich tam, co drażnią żołądek i jelita.
    Niby w sieci od groma tych "najprostszych na świecie", ale dwukrotnie podjęłam próbę i to było do niczego. Póki ciepły, był smaczny, ale następnego dnia beznadzieja. Może więc podpowiesz coś?

    OdpowiedzUsuń
  7. tak ci z michy wylazł po zaledwie 30 minutach? chciałabym zacząć piec chlebek głównie ze względu na Lubego- ja kupuję głównie tekturki wasy (które mają tu w Norwegii prosty skład bez chemii)- on kupuje- uwierz mi, że chleb z Biedronki już jest lepszy....pomijam fakt że tutaj kosztuje minimum 10-15 zł (można kupić też np za 3 zł ale to są odpadki po produkcji innych chlebów...)Dużo ekonomiczniej ale przede wszystkim zdrowiej wyjdzie upiec chociaż 1 bochenek w tygodniu. Muszę spróbować!:)

    OdpowiedzUsuń
  8. a ja mam automat, piekę głównie razowce i żytnie :) Chylę czoła przed każdą, ktróej chce się wygniatać :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za mnie "wygniata" thermomiś :) Ale chleby są genialne

      Usuń
  9. Jak tu Ślubną zmusić, by chleb taki stał się moim chlebem powszednim?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj...wy faceci macie swoje sposoby

      Usuń
  10. Żesz no mnie się chlebek zawsze nie udaje. ZAKALEC ZA ZAKALCEM.:-) może to wina piekarnika?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może ... a może miałaś nie sprawdzony przepis ??

      Usuń
  11. Jago też piekę chleb, zawsze zapominam dodać ziemniaków, przypomniałaś mi o nich, pamiętam z dzieciństwa. Mama zawsze właśnie ziemniaki dodawała, co by się tak szybko nie starzał. O jajku pierwsze słyszę, może warto wypróbować? Zioła też dodaję, bardzo dobrze się harmonizują w chlebie.
    Pozdrawiam Jago. :) .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można tworzyć różne "wariacje na temat" .... :)

      Usuń
  12. raz na jakiś czas napada mnie chęć pieczenia chleba, tworzyłam już z otrębami, i na maślance... jego "wadą" jest to, że stanowczo za szybko znika.... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też robiłam na maślance - jest prosty i genialny - tylko masz rację - za szybko znika

      Usuń
    2. A na kefirze może być? Bo kefir produkuję z grzybka tybetańskiego

      Usuń
    3. Pewnie można - tez dawałam jogurt, kefir maślankę :)

      Usuń
  13. Podziwiam wszystkich, którzy sami pieką chleb. Nawet gdybym miała sprzęt, to chyba nie starczyłoby mi cierpliwości. Zresztą mieszkam sama, a pieczenie samej sobie malutkich porcyjek, żeby jeść świeże, a nie mrożone nie wchodzi w grę. Zbyt wiele zachodu. Może jak już będę na emeryturze... Ale to chyba jednak jeszcze nieprędko, bo w tym naszym dziwnym kraju im dłużej się pracuje, tym dalej do emerytury... Dwa lata temu już widziałam ją na horyzoncie i co? Dołożyli mi z dnia na dzień 8 lat. No cóż... zapomniałam, że horyzont, to linia pozorna, która w miarę zbliżania się - oddala się... ;-)
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Czarownico, skoro widziałaś emeryturę na horyzoncie, a dołożony Ci aż 8 lat to znaczy, że masz świetny wzrok, bo horyzont był bardzo daleko. ;-)))

      Usuń
    2. Czarownica z Bagien - zrób z połowy porcji - pokrój w kromki i w woreczkach schowaj do zamrażarki :)

      Usuń
  14. Poczułam zapach.... Za wyrób chlebopodobny o wadze najwyżej pół kilo płacę równowartość 12-15 złotych. A drożdży nie uświadczysz, bo i za ciepło na nie chyba. #@! Zaklęłam szpetnie!

    OdpowiedzUsuń
  15. A robiłam, robiłam sama. Potem kupiłam maszynę do chleba i wrzucałam wszystko do maszyny a ona piekła sama. A potem nam sie znudziło piec i kupujemy w sklepie. Ale chyba czas będzie wrócić do wypieków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wolę te domowe niż kupne :) Robię chleby już od roku sama

      Usuń
  16. Chlebuś! :) Własnie upiekłam :) pszenno-żytnie :) KOCHAM :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No brawo TY !! A ziemniaczki dodałaś ??

      Usuń
  17. Wanilia
    W mojej okolicy ciężko dostać dobry chleb dlatego też piekę:) bez maszyny, w piekarniku po prostu. Często robię też różnego rodzaju bułki...a potem tyłek rośnie :(

    OdpowiedzUsuń
  18. Cześć! Muszę się pochwalić...W końcu upiekłam takie cudo jak Twoje na zdjęciu,mmm pycha.Teraz mam zajęcie na wolne chwile,bo chlebuś w przepastnych męskich brzuchach znika zbyt szybko.Ja próbuję się powstrzymać od obżarstwa ,hmm.Dzięki za natchnienie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się że złapałaś bakcyla

      Usuń
  19. Znalazłam się jako obserwatorka Twojego bloga dzięki Asi (jotka).Ponieważ piekłam niedawno takie zwykłe bułeczki pszenne Asia zachęciła mnie do zajrzenia do Ciebie.Właśnie przepis już mam odpisany a w najbliższych dniach będę czynić .."próbę".A przy okazji od Asi dowiedziałam się ,że mieszkasz w Jasionce....czyli Podkarpacie jak ja .I ja obok siebie w gminie Dukla mam Jasionkę (Asia właśnie myślała ,że Jesteś z tej mojej).Pozdrawiam Cię z dzisiaj szaro-burej Dukli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Uwielbiam domowe pieczywo do tego stopnia, że założyłam oddzielnego bloga tylko z pieczywem :) polecam tam zaglądnąć :)

      Usuń

*Bardzo mnie cieszy każdy komentarz - wiem przynajmniej, że nie jestem ignorowana i wiem, że piszę nie tylko dla siebie.
Więc bardzo serdecznie dziękuję
*Odpisuję zarówno na maile jak i odpowiadam na komentarze.
*Nie lubię za to anonimowych komentatorów - proszę podpisz się jeśli nie masz konta
*Jeśli nie musisz nie bądź złośliwy w stosunku do innych - na mnie możesz się wyzłośliwiać - obronię się zawsze
*No i uszanuj moją własność - to ja jestem autorem zarówno pisaniny jak i dużej ilości zdjęć.