czwartek, 18 lutego 2016

Jaga na Facebook'u:



Walka w głowie a decydująca bitwa na talerzu


Dziecek już wypaplał, że słodycze stoją mi na drodze - no cóż. A ja?? A ja tak trochę się czuję jak ta żaba, co się zarzekała błota, że ja nie, ani ani, ani dudu, ani krzty, ani na cal no i  w ogóle, wcale, na pewno nie, że nigdy przenigdy ani za żadne pieniądze i  za żadne skarby świata i pod żadnym pozorem, zupełnie, absolutnie, pod żadnym pozorem,  nigdy w życiu, że takich tam… bo ja nie chcę, nie umie i nie potrafię, poza tym na pewno nie dam rady….Ale życie zweryfikowało moje „NIE”, czyli nigdy nie mów nigdy. Ale dlaczego i o co chodzi?? Ano ostatnio robiłam podstawowe badania i upsssssss….wyniki jakoś nie zachwyciły nikogo. Granice normy. Prawie. No dobra, zostały trochę przekroczone te granice normy. Cukier, znaczy się, tą przekroczoną normą był. I co w tym dziwnego? Dla mnie istoty rozumnej, znającej fakty i realia i podstawy dietetyki rzeczą oczywistą było, że doprowadzenie się do takiego stanu było kwestią czasu. Jak mogło być inaczej skoro bez słodyczy życia nie ma?? Ale cóż – skończyło się babcine sranie a moje opychanie słodyczami. Postanowiłam przejść na dietę. Nie na dietę. Miało być bez diet i bez odchudzania. Postanowiłam inaczej jeść. Ale mam swojego dobrego ducha…Dietetyczka Ania http://www.lifestylerka.pl/2014/08/o-mnie.html zaproponowała mi opracowanie diety. Podsyła przykładowe jadłospisy, obiecała kopać w zadek w razie niesubordynacji, mówi co mogę jeść, czego unikać i fajnie, że mam takiego dietetycznego stróża online. Co miałam robić ?? Czekać na cukrzycę??



Nie ukrywam, że przeraziło mnie widmo tej choroby. No i też nie ukrywam, że dla mnie najtrudniejsze jest przestawienie się na regularne jedzenie 4-5 posiłków dziennie. Do tej pory jadłam śniadanie i kolejnym moim posiłkiem była obiadokolacja w godzinach późno popołudniowych. Skoro już nie jadłam cały dzień, to na ten wieczorny posiłek opychałam się jak bąk. To był opchany i szczęśliwy bączek. Leżałam na fotelu i trawiłam jak wąż, bez ruchu, przez półtorej godziny.



No i przekąski. Forma cukierków, ciasteczek, toffi, batoników czekoladek, pralinek, krówek, dropsów, landrynek i innych słodkich rarytasów mogła nie mieć końca. 



Ten pierwszy tydzień zmiany polega na przestawieniu organizmu i przypominaniu sobie, że mimo braku uczucia głodu trzeba coś przegryźć.




Nadal omijam posiłki – ale teraz już mam świadomość, że muszę jeść częściej i ustawiam sobie alarm w telefonie. Nawyk, to zachowanie, które objawia się działaniem odruchowym, automatycznym. Ile potrzeba czasu by nawyk był podtrzymywany przy minimalnym zaangażowaniu? Ile czasu potrzeba, abym nie musiała się mobilizować by coś zrobić, zmuszać, mieć poczucie niemiłego obowiązku? Niektórzy twierdzą, że 21 dni, inni, że rozrzut wynosi od 18 do 254 dni czyli do prawie roku. Ja dopiero zaczęłam tą nierówną walkę i zobaczę, na ile uda mi się zmienić złe nawyki i zrezygnować ze słodyczy. Nie tak zupełnie, oczywiście - bo mógł by to być szok dla organizmu, ale w znacznej części. Czyli Jaga na start...a raczej na wagę. Pierwszy tydzień walki uważam za rozpoczęty.  



49 komentarzy:

  1. Ojojo, to się porobiło...Trzymam kciuki za tę zmiany diety, jeśli wyniki alarmują to nie ma co sobie za bardzo folgować ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. W gruncie rzeczy nie chodzi o dietę, tylko o styl życia czyli zmiana odżywiania (na stałe), ruch, pozytywne podejście do siebie i życia, odporność na stres i tym podobne:) To nie ma być udręczanie się, tylko pasja i przyjemność. I wtedy działa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam się nauczyć czerpać przyjemność w niejedzeniu słodyczy ??

      Usuń
    2. Słodycze są różnego rodzaju, są takie, które nie odkładają się pod skórą, ale to pewnie wiesz?

      Usuń
  3. Trzymam kciuki Jago! Ja nie muszę jeść słodkiego ani codziennie, ani nawet co czwarty, czy piąty dzień, więc nie mam tego problemu, ale wiem co to walka ze sobą. Najgorsze są początki, potem kiedy zauważysz, że dajesz radę, że bez tego da się żyć i jest znaczenie lepiej - motywacja rośnie. Tak jak pisze Ann H powyżej - znajdź pasję w tych zmianach. I będzie przyjemniej i zdrowiej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojjj. pasja w niejedzeniu słodyczy :)

      Usuń
    2. Myślę, że wcale nie musisz z nich całkowicie rezygnować ;-)

      Usuń
  4. To życzę powodzenia aby wszystko się pomyślnie udało z dietą. :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie pozostaje nic innego jak życzyć powodzenia! Trzymam kciuki za to, by na początek posiłki się uregulowały :) Niestety, jeśli nie jemy przez 4-5 godzin to nasz metabolizm spada o połowę. I wtedy najczęsciej wcinamy ogromny posiłek, a on trawi może jedną trzecią z tego, reszte wrzuca w boczki... Jak to z dietami bywa- najważniejsza jest wytrwałość :) Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Wytrwałości mi życz

      Usuń
  6. Powodzenia i wytrwałości :* ja tez jestem na diecie od 3 tygodni i teraz juz sie przyzyczilam to posilkow i ilosci :*
    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Moim strażnikiem w kwestii posiłków są jelita, jeśli nie jem dłużej niż 4 godziny, to moje jelito trąbi na alarm. Ze słodyczy jakoś nigdy nie udało mi się zrezygnować, ale się pilnuję...
    Chyba tez powinnam zrobić jakieś badania, ale jak pomyśle o kolejkach w naszej służbie zdrowia. to od razu zdrowsza jestem:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A moje jelita są głupie i dopiero muszę je tego uczyć

      Usuń
  8. Powodzenia i wytrwałości :* ja tez jestem na diecie od 3 tygodni i teraz juz sie przyzyczilam to posilkow i ilosci :*
    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Powodzenia, mam nadzieję, że wyniki spadną do odpowiednich. Rozsądni ludzie, jak Ty, którzy adresują problem mają potem prostsze życie. Ja, niestety, rozsądkiem nie grzeszę. Sięgam po czekoladowy torcik myśląc, że na coś trzeba umrzeć, a z czekoladą przynajmniej będzie przyjemniej... (I też lubię objadać się wieczorem...;))

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja tam nie ufam ludziom,którzy nie jedzą słodyczy (albo tylko tak twierdzą)
    Też mam problem z regularnością. Alarm mógłby pomóc, gdybym go nie zignorowała.
    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alarm jest przydatny - nie ignoruję bo zależy mi na całokształcie

      Usuń
  11. ja tez przechodzę na redukcje ;) trzymam kciuki !

    OdpowiedzUsuń
  12. Jago,poczytaj na temat morwy białej, są to zioła w tabletkach dla diabetyków i osób z nieprawidłowym poziomem cukru we krwi, poradź się też lekarza. Pozdrawiam ciepło, Anuśka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam morwę w domu - ale co z tego jak wolę toffi albo krówkę - diabetykiem jeszcze nie jestem ale wszystko przede mną

      Usuń
  13. Trzymam kciuki za dietę. Z cukrzycą to rzeczywiście nie przelewki. Te pięć posiłków dziennie jest do zrobienia. początki są trudne, ale jak się organizm przyzwyczai to później już jest z górki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ....jak się przyzwyczai :) ale to przyzwyczajanie się to jest pod górkę

      Usuń
  14. Życzę Ci powodzenia w tej walce. Tym bardziej, że cukrzyca jest chorobą ogólnoustrojową, która w efekcie wyniszcza cały organizm.
    A mnie przeraził procent mej tkanki tłuszczowej. Niby mam dobrą wagę, niby mało ważę. Skąd w takim razie nadprogramowe sadełko? ;)
    Trzymaj się ciepło, Jago :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdaję sobie z tego sprawę - dlatego spanikowałam

      Usuń
    2. Trzymam kciuki;-) Podobno chrom niweluje uczucie głodu slodyczowego

      Usuń
  15. Trzymaj się dzielnie:-) Kibicuję :-) Podobno chrom niweluje apetyt na słodycze :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Lunką! Kiedyś łykałam takie tabletki z chromem i faktycznie nie miałam ochoty na słodycze! To może spróbuj...? Ale jakiejś drakońskiej diety bym Ci nie proponowała.Częste jedzenie jest naprawdę spoko. Czas szybko leci, więc te 3 h między posiłkami też Ci zleci. I ja to wszystko tłumaczę Rodzicielce a Ona i tak mnie nie słucha, tylko je podobnie jak Ty. Tylko że Ona je TYLKO śniadanie, potem jakiś jogurt i jakąs kolację. w międzyczasie jakieś ciacho oczywiście i się dziwi, że schudnąć nie może. Jak ma schudnąć, kiedy organizm magazynuje tyle ile potrzebuje? Trza jeść mniej a częściej :) a jak się będziesz tego trzymać, to wróżę Ci przynajmniej 5 kg mniej :)

      Usuń
  16. Widzę, że ze słodyczami mamy podobny problem. Swego czasu udało mi się wytrzymać bez nich 97 dni, ale teraz? Jakoś znowu nie mogę się od nich odkleić. Koniecznie muszę to zmienić, póki jeszcze tak konkretnie nie wróciłam do nawyków sprzed mojego małego detosku.
    A za Ciebie mocno trzymam kciuki :) Myślę, że widmo cukrzycy skutecznie odstraszy Cię od słodyczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdy widzę słodycze to kwiczę :) 97 dni ?? Nieźle ...

      Usuń
  17. Trzymam kciuki :) Dopóki nie trzeba gwałtownie odstawić słodyczy, to wierzę całym sercem :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Naprawdę trzymam kciuki za sukces, bo jak wyrobisz w sobie nawyk na pewno będziesz z siebie dumna. Dobrze, że zdążyłaś uchwycić moment zanim cukrzyca Cię dopadła. T., mąż mój znaczy, jest diabetykiem więc dokładnie wiem jak się z tym żyje.
    Ja to jednak jestem szczęściarą: góra 4 godziny i muszę coś zjeść, bo mam wrażenie, że mój żołądek sam siebie trawi. A i ten posiłek nie może być duży, bo wówczas włącza mi się "oddaj" ;-))) Mam tak od zawsze, więc domyślam się, że wytworzenie w sobie mechanizmów kontroli jest bardzo trudne.
    Uda Ci się!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to będę wyrabiać w sobie nawyk ...

      Usuń
  19. Jago kochana trzymam kciuki z całego serca. Moja siostra zachorowała na cukrzycę /przez swoją głupotę/ i wiem co to za choroba. A chyba już wiesz, jak potrafi wyniszczyć organizm, może nawet do ślepoty doprowadzić.
    Pozdrawiam. :) .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) staram się uniknąć tej głupoty

      Usuń
  20. No to życzę powodzenia, żebyś szybko się przyzwyczaiła do nowego trybu życia ;)
    Ja akurat jem regularnie, mój brzuch nie pozwoliłby mi nie jeść za długo ;] ;]

    OdpowiedzUsuń
  21. Ach my kobity po 30-ce :P musimy przyznać, że czekolada to wredna przyjaciółka jest

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie - świnia nie przyjaciółka

      Usuń
  22. Mój organizm specyficznie reaguje na zacukrzenie. Np. kiedy zjadam jednego batonika na raz, to na karku pojawia mi sie pot, po prostu czuję jak wystepuje mi na skórę i już wiem, że przesadziłam. Aktualnie też bardzo uważam na to co jem, niestety, kilogramy przybywaja chyba nawet od oddychania. Prawdą jest na pewno, że podstawa to porządne śniadanie. Jeśli śniadanie byle jakie to i w ciągu dnia nie mogę dojść ładu z głodem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mi jest tak miło jak zjem słodycze - im więcej tym milej

      Usuń

*Bardzo mnie cieszy każdy komentarz - wiem przynajmniej, że nie jestem ignorowana i wiem, że piszę nie tylko dla siebie.
Więc bardzo serdecznie dziękuję
*Odpisuję zarówno na maile jak i odpowiadam na komentarze.
*Nie lubię za to anonimowych komentatorów - proszę podpisz się jeśli nie masz konta
*Jeśli nie musisz nie bądź złośliwy w stosunku do innych - na mnie możesz się wyzłośliwiać - obronię się zawsze
*No i uszanuj moją własność - to ja jestem autorem zarówno pisaniny jak i dużej ilości zdjęć.