poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Jaga na Facebook'u:



Nasz przydomowy zwierzyniec III



To już ostatni odcinek z cyklu  "przydomowy zwierzyniec."

To nasz psica jako psi osesek

Mała i pokraczna....




Gryzła wszystko co miała w zasiegu zębów i wszystko czego mieć nie powinna. Fajne były buty, kości, patyki, chodniczek.... 




na pogryzionym chodniku też dało się leżeć - nosiła go więc wszędzie ze sobą i kładła się tam gdzie jej akurat przyszło do głowy....


Zaprzyjaźnianie się z kotami różnie jej wychodziło - początkowo kończyło się podrapanym nosem...



obecnie miłości wielkiej nie ma, ale żyją poprawnie, nie wchodząc sobie w drogę.
Rządzi oczywiście kotka Zołza...
Z psicą miałam ostre starcie, nie chciała mnie zaakceptować jako przewodnika stada. Gryzła, kąsała i warczała, trzeba było pomocy specjalisty, bo moje doświadczenie z psami z takim charakterkiem było niewielkie. Ale dzięki pomocy tresera i naszej konsekwencji pies jest wspaniałym stróżem (niech ktoś nieproszony wejdzie za ogrodzenie....) i jest świetnym towarzyszem. 






Kocica nie ma szacunku ani do gabarytów suki ani do jej własności - wyciąga się ile może, tak na wszelki wypadek, jak by psicy przyszło do głowy się zmieścić obok niej.




Jednak w niedoli trzymały się razem 



Jak nie pozwalaliśmy rekonwalescentkom  wyjść do ogródka to razem patrzyły przez okno...


 Nawet suka mogła leżeć na swojej ulubionej skórze...


No i psie SPA... 



 Bo kotka woli czyszczenie na sucho 


Jak trzeba to dobra sunia się podzieli swoją zabawką, nawet z tak małym człowieczkiem


A to już ulubiona zabawa psicy w śniegu - nie wiem kto ma większą frajdę ona czy jej pani...





A później trzeba było psicę rozmrażać, więc mogła odtajać, obok grzejnika 



Bardzo często miewamy gości na czterech łapach...





Kumpel do biegania i roznoszenia butelek po ogrodzie



A to prawie-wujek...


Poza kotami tylko jemu wolno wyżerać przysmaki z psiej miski


A takie stworzenia gościliśmy:












No i na koniec "kogutki-podrzutki."
Labek, płci żeńskiej, wyrzucony z auta, wybrał nasz dom na azyl...



Kocurek Cesio, mieszkał z nami kilka miesięcy-zginął śmiercią tragiczną.



Kolejny podrzutek, ale on znalazł dom u mojej koleżanki.



Jak widać, przez te kilka lat, trochę tych zwierzaków się nazbierało. A były jeszcze takie, których nie udało się uwiecznić na zdjęciach. Był nietoperz, zaskroniec wygrzewający się na tarasie, wielka żaba uratowana z pyska kocura, myszka, która bytowała u nas w domu, bo zawarła z kotami pakt o nieagresji, wróble pod dachem, rodzina kowalików....a obecnie 120 litrów wody w której pływają rybki.
Każde z naszych zwierzaków ma swoje nawyki, swoje przyzwyczajenia i swój charakterek.... 


I mimo dodatkowych obowiązków z tym związanych, dodatkowego sprzątania, nie wyobrażam sobie domu bez kociego czy psiego futra. 

45 komentarzy:

  1. Świetne zdjęcia, wspaniałe zwierzaki, ale pewnie i tak nic nie przebije "przewodników tego stadka". Rozwaliło mnie odkurzanie kota. Jestem w szoku, że się nie boi, bo mój, jak usłyszy odkurzacz, to ucieka i chowa się w najciemniejszy kąt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wytłumaczenie jest proste - ona się nie boi dlatego że to ONA...Mój kocur jak tylko usłyszy, że z szafki wyjmujemy odkurzacz tak się schowa w ciemnym rogu szafy, jak byśmy przynajmniej jemu kazali odkurzać. Bo faceci tak mają jak usłyszą dźwięk odkurzacza i nieważne czy to facet ludzki, koci czy psi :)

      Usuń
    2. Ha, ha :) Masz rację! To wszystko tłumaczy. :)

      Usuń
  2. Naprawde imponujący ten Wasz zwierzyniec.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki - to nie było planowane :)

      Usuń
  3. Zwierzaki są piękne, ale przy takiej ilości wyjazdów jakie mam w roku nie mógłbym trzymać niczego poza pająkami i rybikami cukrowymi :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hi hi hi ...rybik cukrowy mnie rozwalił :) Pająki przynoszą szczęście ale rybiki są mało przyjemne

      Usuń
  4. Zazdroszczę możliwości posiadania zwierząt. :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam pieski :) Jak tylko córcia podrośnie to na pewno się pojawi w naszym domu:) Niezły zwierzyniec ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zawsze myślałam, że tylko psa będę mieć :) ....

      Usuń
  6. Trochę się stworzeń przewinęło u Pani w domu, Aza jest kochana :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trochę tak :) Aza jest poza konkurencją

      Usuń
  7. Myślałam, że wciągniesz kota w ten odkurzacz!!! Faktycznie słodkie są, ale charakterek też mają.Uzbierałaś cały zwierzyniec :-)prawdziwa z Ciebie psia i kocia mama:-)
    Jeża miała kiedyś moja mama, ale nie wiem, co się z nim stało bo szkrabem byłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prędzej kotka wciągnęła by odkurzacz - a zwierzyniec sam się uzbierał. Nawet podrzutków nie miałam sumienia wyrzucać za bramkę

      Usuń
  8. No cóż, jestem zachwycona.Kocham ludzi, którzy kochają zwierzęta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że podobno „miarą człowieczeństwa jest nasz stosunek do zwierząt"?

      Usuń
    2. Wiem i myślę, że taką miarę trochę stosuję. Nie specjalnie, to "coś" we mnie:)

      Usuń
  9. Sporo tego:). U mnie w ogrodzie mieszka, jeż, wiewiórka, jaszczurki i cała masa ptaków. Koty bywają tylko gośćmi, psów.... hm... ja się boję i nie ma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Psów się można bać - nasz Młody długo nie tolerował psów, ale teraz ma swojego więc głupio się bać

      Usuń
  10. Stosunek do zwierząt, jest miarą człowieczeństwa. Jesteś więc tysiącprocentowym człowiekiem ;) Fajnie się czytało i oglądało :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Brakuje tylko krowy, albo chociaż kozy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety mam za mały przedpokój i nie zmieszczą się :) Ale nigdy nie mów "nigdy"

      Usuń
  12. wspaniały macie ten zwierzyniec! mam wrażenie że wasz dom jest takim ciepłym, przytulnym i rodzinnym miejscem i to nie tylko za sprawą zwierzaczków ale i ludzi bo ten kto kocha zwierzęta musi być dobrym człowiekiem:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Fajna relacja. :) . Pozdrawiam Jago.

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny zwierzyniec, u mnie przez lata też by się tego tałatajstwa nazbierało. Koty sobie wspaniale radzą z psami. Pamiętam jak moja Rottweilerka leżała na małym zberku posłania, a kot się rozwalał na wielkim legowisku:) Potrafiły też razem kraść:) Kiedyś rozmrażałam piersi z kurczaka, Kot zrzucił tackę na ziemię i razem z psicą się podzieliły naszym obiadem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak-koty to złodziejaszki - nauczyliśmy się wszystko chować żeby im nie dawać okazji do łowów w kuchni

      Usuń
  15. ale masz wesoło...i wszyscy żyją w miarę zgodnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mają wyjścia... Całe towarzystwo musiało się dostosować. W końcu to też domownicy

      Usuń
  16. Wspaniały ten Twój zwierzyniec! Ja też mam swój, choć na koty w domu, gdzie żyją ptaki (pies by może jakoś przeżył ;) ), już raczej nie ma miejsca :)
    Pozdrawiam Cię serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie - pies z kotem się dogada ale kot z ptakami ? Nie ma mowy...

      Usuń
  17. Odpowiedzi
    1. Z tęsknoty. Moja psica odeszła, a raczej uśpiłam ją, pięć lat temu. A tutaj zwierzęcia mieć nie mogę. Ale niech tylko wrócę!

      Usuń
  18. Cudowne zwierzaki!! Ja mam psiunia. Yorka....bo mieszkam w bloku, ale gdybym miała dom, pewnie mój zwierzyniec powiększyłby się i ilościowo i gabarytowo. Teraz marzę o kotku. Jak myślisz....7 piętro ....to dobry pomysł?
    PS. Masz cudowny dom. Piękne kolory, taki ciepły i przytulny. Nic dziwnego, że ciągną do niego wszystkie stworzenia małe i duże:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) A kot w bloku?? są rasy kotó niewychodzących, poradź się weterynarza - m.inn to rasa kota ragdoll ufny, typowy kot niewychodzący z domu – ragdolla nie należy wypuszczać z domu bez opieki człowieka, bo łatwo może zostać skradziony lub skrzywdzony.

      Usuń
  19. Sukę podobną do Twojej psicy przyprowadził mój syn parę lat temu, bo błąkała się po stacji benzynowej.Wabi się "Masza" i jest strasznie chuda, bo ma chorą trzustkę, a apetyt za czworo. Starszą "Vegę"(podobna do tego czarnego pieska na jednym ze zdjęć- o ile zrozumiałam przebywającego w gościnie). Pozdrawiam domowników i menażerię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, dobrze Iwonko zrozumiałaś, czarna labradorka była czasowo - nie jesteśmy w stanie przygarnąć każdego "podrzutka"

      Usuń
  20. Jago,jak cudownie spotykać pokrewne dusze:)Pozdrawiam całą Waszą gromadkę !

    OdpowiedzUsuń

*Bardzo mnie cieszy każdy komentarz - wiem przynajmniej, że nie jestem ignorowana i wiem, że piszę nie tylko dla siebie.
Więc bardzo serdecznie dziękuję
*Odpisuję zarówno na maile jak i odpowiadam na komentarze.
*Nie lubię za to anonimowych komentatorów - proszę podpisz się jeśli nie masz konta
*Jeśli nie musisz nie bądź złośliwy w stosunku do innych - na mnie możesz się wyzłośliwiać - obronię się zawsze
*No i uszanuj moją własność - to ja jestem autorem zarówno pisaniny jak i dużej ilości zdjęć.