środa, 18 maja 2016

Jaga na Facebook'u:



Szybko i sprawnie


Często podczytuję blogi młodych mam, śledząc ich podejście do wychowania i macierzyństwa. Podobają mi się ich racjonalne metody wychowawcze, dystans do świata i przede wszystkim poczucie humoru. Brakowało mi tego, kiedy ja byłam młodą mamą. Pamiętam, jak przywieźliśmy do domu pierworodnego, orzeszka w zawiniątku, który miał zaledwie 3,5 kg masy i 58 cm wzrostu. (kto by wtedy przypuszczał, że będę wspominać te gabaryty z rozrzewnieniem patrząc na prawie 2 metrowego faceta?) Po powrocie ze szpitala byliśmy zdani tylko i wyłącznie na własną intuicję. W nocy kiedy Dziecek budził się, rycząc wniebogłosy, wtykałam mu pokarm naturalny w japę, ale ten nadal wrzeszczał, bo w pieluszce były moczary....Pampersy nie wchodziły w grę, bo skala uczuleń na te wygodne pieluszki była niewyobrażalna a tyłek noworodka, po kilkunastu minutach w pampersie, przypominał świeżutkiego tatara. Kiedy starałam się go przebrać, ten wydzierał się mając za nic ciszę nocną i dając mi do zrozumienia, niejako dla odmiany, że jest głodny. Po kilku takich akcjach i nie przespanych nocach dokonaliśmy nie lada odkrycia. Kiedy ja zaczynałam karmić Duży szybko zmieniał mu pieluchę. Zachwyt w oczach noworodka i cisza w środku nocy – bezcenna. Po kilku dniach takiej współpracy nocnej, Duży doszedł do wniosku, że pielęgnacja noworodka nie jest taka skomplikowana, polega tylko na sprawnej obsłudze....obu końców na raz.

49 komentarzy:

  1. Fajny tekst. Sama powoli myślę o dziecku i wszelakie informacje na ten temat są dla mnie bardzo cenne. A więc, obsługa obu konców w tym samym czasie najlepiej. Zapamiętam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo wiesz, te instrukcje obsługi które dołączają w szpitalu do dzieciorków nie zawsze się sprawdzają

      Usuń
  2. No nie wpadłabym na to! Nam najbardziej dokuczały kolki, jak w zegarku syn wył od 17.00 do 18.00 i zadne herbatki ani inne metody nie pomagały. Gdy skończył równo 3 miesiące skończyły się kolki. Zaprogramowany czy co?
    Ależ Cię wspomnienia naszły...mój miał 4 kg i 62 cm:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli był zaprogramowany to programista miał specyficzne poczucie humoru. A ja myślałam, że nasz Dziecek był "wysoki" od urodzenia.

      Usuń
  3. Hehe, oba końce, moja panienka potrafi ciągnąć z biustu siedząc na nocniku. Coś w tych końcach musi być :D

    OdpowiedzUsuń
  4. haha no proszę, ciekawe czy dziecek też się tak uśmiał jak ja czytając słowa mamy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się zastanawiam. Może dystans matki jest dziedziczny? Z moją rodziną taki wpis nie przeszedlby:)

      Usuń
    2. Dziecek ignoruje moje wpisy

      Usuń
    3. Ann H a dlaczego by nie przeszedł ?? toż to sama prawda a kto by się na prawdę obrażał??

      Usuń
  5. Ja się darłam 9 miesięcy... do dzisiaj nie chcę mieć dzieci bo się boję że też się będą drzeć :D

    www.kropka-za-oceanem.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Darcie się dzieci jest do przeżycia

      Usuń
  6. :-))) Każde dziecko wymaga innej obsługi, to tak zupełnie jak z kotami ;-)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Fantastyczny, ponieważ żartobliwy wpis.

    OdpowiedzUsuń
  8. Coś w tym jest: do każdego, nie tylko dziecka, należy dobrać odpowiedni "kluczyk" :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Instrukcja obsługi potrzebna do każdego :)))

      Usuń
  9. A moje się nie darło wcale, nie miało kolek i ząbkowało w ciszy. Wrodzona kultura i takt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to pewnie gdyby nie to że tak temu dawno się to działo to bym zazdrościła

      Usuń
  10. Słyszałam kiedyś, że dziecko to podobno taki wrzeszczący przewód pokarmowy, więc faktycznie coś z tymi dwoma końcami jest na rzeczy ;) Nasz synalek był spokojny i na szczęście nie miał kolek, więc nie mieliśmy tych problemów, o których niektórzy piszą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Ha ha ha - wrzeszczący przewód pokarmowy :) dobreeee

      Usuń
  11. Niezły patent. Dlaczego tak długo to ukrywałaś?

    OdpowiedzUsuń
  12. Kurcze moje dzieci były bezproblemowe :) Budziły się o tej samej porze, dostawały jeść i nową pieluszkę i dalej mogłam spać. Zdaje się, że to wszystko robiłam już z zamkniętymi oczami:) By się zbytnio nie przemęczać :)

    OdpowiedzUsuń
  13. wychowałam trójkę, mój mózg, w trosce o swoje i moje zdrowie, wymazał większość wspomnień... :)))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam na psychologii o wyparciu :) Później terapie są potrzebne :)

      Usuń
  14. Obsługa obu końców naraz niektórym daję satysfakcję do końca życia :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację - niektórym tylko tyle do szczęścia potrzeba

      Usuń
  15. Fajnie, że nie musiałaś sama obu końców obsługiwać. Współtwórcy moich synów nawet salwa armatnia by nie obudziła. A pierworodny budził się co pół godziny. W nocy. Za dnia wcale, bo po prostu nie sypiał. Moje wnuki mu to oddadzą

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie było szansy samemu w ciszy załatwiać nocne rytuały

      Usuń
  16. Ale mieliście sposoby! Za to kwestię współpracy mogliście opanować do poziomu perfect! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I opanowaliśmy - bo w kupie siła

      Usuń
  17. Hahaha dokładnie tak :) Jaga ja jestem "młodą" Mamą moja Córcia ma przeszło roczek, ale powiem Ci, że pomimo tego, że siedziałam i zaczytywałam się w blogach parentingowych przed porodem i tak musiałam wyrobić sobie własną instrukcję obsługi. Każde dziecko jest inne i instrukcja obsługi sprawdza się w nielicznych przypadkach, a my rodzice i tak musimy sobie wyrobić wlasne sposoby i patenty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na nic mądre porady - trzeba samemu na własnym tyłku tego doświadczyć

      Usuń
  18. Moje pierwsze dziecko było tak płaczliwe i nie pozwalało w nocy spać, że mama musiała do mnie przyjechać, żeby obsługiwać go w nocy na zmianę ze mną (kiedy już butelką karmiłam). W dzień często musiałam ciągnąć go w wózku ze mną do toalety, bo kiedy tylko ginęłam mu z oczu, natychmiast rozpoczynało się "wycie". Kiedy po roku i 4 m-cach przyszła na świat jego siostra, nagle się uspokoił. A ja już myślałam, że zupełnie przestanę sypiać :-) Myślę, że na mamusiowych blogach znajdujemy przesiane chwile, zawsze coś tam zostaje nie pokazane ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że miałaś w mamie pomoc - my byliśmy zdani sami na siebie

      Usuń
  19. Też pamiętam swoje pierwsze dni i tygodnie z maluszkiem. :) Piękne wspomnienia. :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Też pamiętam swoje pierwsze dni i tygodnie z maluszkiem. :) Piękne wspomnienia. :)

    OdpowiedzUsuń
  21. hehe :) nie jest kolorowo

    OdpowiedzUsuń
  22. Grunt to dobry patent:))) A tak poza tym, jak ten czas zapiernicza, prawda ???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj , zapiernicza to delikatne wyrażenie

      Usuń
  23. Moja babcia, która urodziła 13tkę dzieci zwykła mi mówić- widzisz, każdy z nich był inny. I to jest niesamowite, że matka początkowo nie wie co robić- ale potem, podświadomość jest tak silna, że od razu odczytuje rodzaj płaczu niemowlęcia. NIe musi tego nigdzie rozpisywać, zapamiętywać- umysł robi to bezwiednie:) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

*Bardzo mnie cieszy każdy komentarz - wiem przynajmniej, że nie jestem ignorowana i wiem, że piszę nie tylko dla siebie.
Więc bardzo serdecznie dziękuję
*Odpisuję zarówno na maile jak i odpowiadam na komentarze.
*Nie lubię za to anonimowych komentatorów - proszę podpisz się jeśli nie masz konta
*Jeśli nie musisz nie bądź złośliwy w stosunku do innych - na mnie możesz się wyzłośliwiać - obronię się zawsze
*No i uszanuj moją własność - to ja jestem autorem zarówno pisaniny jak i dużej ilości zdjęć.