wtorek, 7 czerwca 2016

Jaga na Facebook'u:



Kobiecy los...

Kobieta, jaka jest, każdy wie i każdy widzi. Nie chcę oceniać, ale mam ochotę poplotkować. A ja tak po babsku i przez swój pryzmat będę teraz porównywać, plotkować i obgadywać. Nikomu nie daruje. Pod nóż pójdą przywary moich koleżanek, moich znajomych, moich przyjaciółek. A co!! Wolno mi, u siebie jestem. I to nie jak kobieta, ale jak baba. Bo podobno kobiety nie plotkują, to baby plotkują. Baba, kobieta… Jaka to różnica? Ano, zasadnicza. Jeśli Duży mówi do mnie „babo” wiem, że coś jest nie tak, to taki sygnał ostrzegawczy dla mnie. Nawet jeśli pada to z jego ust w żartobliwej formie, włącza mi się lampka kontrolna. Pewnie przegięłam, ba! Jak nic przegięłam. Bo będąc przedstawicielką tej rasy, zdaję sobie sprawę, że taki mit o nas, kobietach funkcjonuje w opinii obiegowej, iż kobiety myślą jedno, mówią drugie a robią trzecie. Mój dorosły Dziecek zwykł mówić, że nikt nie rozumie kobiet, jedynie one same siebie rozumieją i dlatego tak się nienawidzą. I coś w tym jest. Bo niby dlaczego kobieta kobiecie wilkiem? Kobiety walczą między sobą. Do ostatniej kropli krwi. Przegryzają sobie aorty i wypruwają wzajemnie żyły. A nie daj Boże, żeby obok walczących kobiet pojawił się osobnik płci męskiej. Baby wtedy głupieją do cna, jak by ów facet, był ostatnim przedstawicielem płci męskiej i od niego zależało przydłużenie gatunku ludzkiego na Ziemi. Dlaczego mam takie wnioski po obserwacjach? Ano dlatego, że nigdy nie miałam problemów w nawiązywaniu kontaktów z ludźmi, z facetami też nie. Jestem kontaktowa i rozmowa z obcą osobą nie sprawia mi kłopotów. Większość życia obracałam się w towarzystwie facetów. Wcale nie dlatego, że lubiłam, tylko akurat tak mi się życie układało. Już jako dorastająca nastolatka wolałam wyjście z kolegą na piwo niż randkę z nim… Na rodzinnym osiedlu miałam kolegów a nie sympatie, do których wzdychały moje koleżanki. W rodzinnym domu miałam dwóch braci, teraz w naszym domu też faceci. W pracy 95 procent populacji stanowili mężczyźni. Nie mówię, że praca z nimi to była sielanka, bo nie raz musiałam udowodnić, że jestem kobietą a nie babą, ale pracowało mi się z nimi nieźle. Nie knuli za plecami, nie snuli intryg, nie manipulowali, nie drażnili i nie mieszali tylko po to ,żeby poczuć się lepiej. I każda z nas tam pracujących, wychodziła z tego założenia co ja. Z nimi trzeba było się dogadywać i współpracować. Ale któregoś dnia dołączyła do naszego niewielkiego babskiego zespołu jeszcze jedna „koleżanka” (ten cudzysłów jest celowo, bo to określenie zobowiązuje a ona nie miała nic wspólnego z koleżanką – poza płcią) No i tej osobnicze zaszkodziła kumulacja penisów na tak małym metrażu. Dosłownie. Mimo, że nie była blondynką zachowywała się jak klasyczna idiotka z dowcipów, piszczała, wywracała oczami a co najobrzydliwsze, zaczęła się ślinić do facetów obnażając swe wdzięki i pokazując więcej niż normy zwyczajowe zwykły dopuszczać, szczególnie w takich specyficznych miejscach. Faceci jak to faceci – ci bardziej rezolutni przejrzeli jej grę od razu i stała się ofiarą ich niewybrednych docinek, a ci zakompleksieni czuli się zaszczyceni i wyróżnieni. Rozochocona podbojami uderzyła najwyżej, do naczelnego. I, o zgrozo, udało się. Facet przechodzący najwidoczniej kryzys wieku średniego, nie zważając, że nieopodal pracuje jego ślubna połówka, ochoczo podjął wyzwanie i romans kwitł na naszych oczach. Wykorzystywała swoje koneksje z nieprawego łoża do jak najbardziej prywatnych celów. I niech ktoś (a dokładnie któraś) stanął na linii ognia, ta już się postarała, żeby naczelny w odpowiedni sposób wziął odwet za jej „potwarze”. Skutecznie zrażała wszystkich wokół kosząc i wdeptując w ziemię „konkurencje” czyli nas kobiety. Cóż, jakoś nie miałam siły ani ochoty na walkę z jej fałszywie zakłamanym systemem więc odpuściłam odsuwając się w cień. I na zdrowie mi to wyszło. Jeszcze nigdy nie spotkałam tak złej baby, a przysięgam, że różne widziałam. Począwszy od typu kretynki a'la słodka idiotka, o ja biedna myszka, poprzez mściwe babony, którym nigdy nie udało się dobrze pomyśleć o przedstawicielce swojej płci. Ona była specyficzna. Ci normalniejsi faceci mieli jej działania swoje określenie, ale ze względu na dobre wychowanie nie powtórzę ich epitetów pod jej adresem.  

Wiem ,że solidarność jajników nie istnieje. To mit. Coraz mniej kobiet ma przyjaciółki „od serca.” Bo po co? Kobiety zawsze chcą być lepsze, szczuplejsze, mądrzejsze. Za odrobinę przewagi oczy by sobie wzajemnie wyłupiły. No a w pracy, o względy szefa walczą jak lwice, co mogłam naocznie oglądać przez długi czas. Kobiety stają się wrogami dla innych kobiet. W mniej lub bardziej subtelny sposób udowadniają sobie i innym, że kobiety nie są słodkie, kobiety walczą. Śmieszne? Raczej nie…Zwróćcie uwagę na otaczającą nas rzeczywistość. Każda z nas o coś walczy.  Mimo, że staram się traktować ludzi dobrze, sama złapałam się na tym, że nie raz zachowałam się, nie jak kobieta tylko jak baba. I to baba przez duże B. Kiedy to po zakupach wróciliśmy na parking z wypchanymi siatami zastaliśmy przystawiony samochód tak, że żadną miarą nie dało się wyjechać i to w żadną stronę. I to na tyle sprytnie, bo sprawił to tylko, idiotycznie zaparkowany pojazd. Musieliśmy powiadomić o tej sytuacji ochronę. Ochroniarz przez głośniki wzywał właściciela auta, podając numery rejestracyjne a do mnie powiedział, że to na pewno kobieta. Krew we mnie zawrzała. Jak to?? Przecież ja bym nigdy tak nie zaparkowała auta. Mieląc pod nosem przekleństwa pod adresem zarozumiałego ochroniarza czekaliśmy z Dużym, aż szanowny właściciel zakończy zakupy bądź usłyszy nawoływania obsługi sklepu. I kto przyszedł po kilku minutach?? Kobieta. Nie przepraszam, słodka idiotka. Kretynka. Baba. Bezmózg. Mimo, że to ja byłam kierowcą, totalnie mnie zignorowała, nie zauważając mojej osoby, radośnie szczebiotała do mojego męża wdzięcząc się i prężąc…A ten wysłuchiwał jej szczebiotu z pobłażliwym uśmiechem. No przepraszam, ale gdyby to był facet, mój mąż nie byłby tak wyrozumiały. Ostanie słowa które wyszczebiotała słodka idiotka to było „bo wie pan, ja myślałam” wtedy już nie wytrzymałam i przerwałam jej uroczy monolog. Kapiąc jadem wysyczałam, że nie wygląda jak by myślała i jak by myślała to by nie przystawiła mi auta…I niech zabiera swoje auteczko i siebie, bo już dość czasu zmarnowałam czekając, aż skończy zakupy. Wsiadłam do samochodu i byłam jak gradowa chmura. Ciskająca pioruny i gromy. I to najgorsze, że przyczyną mojego rozjuszenia nie było to, że 15 minut czekałam na możliwość wyjazdu z parkingu, tylko dlatego, że Duży był tak wyrozumiały dla tej baby, która wykorzystała to, że jest kobietą…nie przepraszam, że jest babą. I to niezbyt rozgarniętą. Nie jestem tym typem kobiety, która wychodzi z założenia, że mój Duży to biedny misiaczek, którego może omotać każda baba i muszę go bronić. To realnie patrzący na życie mężczyzna, ale jednak wylazła ze mnie baba i szlag mnie trafił, tak normalnie po babsku, a na łeb zebrała słodka idiotka, której z myśleniem było nie do twarzy. I jeszcze nie raz zdarzyło mi się być babą a nie kobietą. Ale która z nas nie spotkała na swojej drodze baby, która podcięła nam skrzydła zanim zdążyłyśmy je na dobre rozwinąć? Pamiętasz kim były? Jak o nich dziś myślisz? Dla mnie to po prostu baba. Wredna baba. Pamiętam od przedszkola babskie przepychanki, starałam się w nich nie uczestniczyć, bo już wtedy były dla mnie żenujące. Starałam się nie wdzięczyć do facetów, być ponad to, w końcu to oni mają zabiegać o moje względy a nie ja o nich. I chyba mi się to udało. Nie tak dawno kolega z tego samego osiedla powiedział do wspólnej koleżanki „Jaga to była taka fajna koleżanka, że baliśmy się jej powiedzieć komplement (…)” No więc dlaczego kobiety są dla siebie tak mało przychylne? Dlaczego każdej z nas zdarza się mieć babską chęć zamordowania innej przedstawicielki płci żeńskiej tylko dlatego, że jest w czymś lepsza…nie, nie zdarza się? To gratuluję. Ale igiełka zazdrości ukłuje nie raz? Bo z każdej z nas, od czasu do czasu, wyłazi baba. Ale tylko od czasu do czasu. Bo baba nigdy nie powie komplementu innej kobiecie, bo po co? I tak ktoś to zrobi za nią. Baba uważa, że zjadła wszystkie rozumy i wie jak ktoś inny powinien żyć i nie omieszka pouczać innych i wyrażać swoje opinie publicznie, szukając sprzymierzeńców, oczywiście pod postacią innych bab. Nie ważne w jakim jest wieku, bo i tak jej się należy nieomylność. Baba nie ma poczucia humoru, obraża się o wszystko i na wszystkich. Pojęcie ironia dla niej nie istnieje. Baba ma kompleksy i dowartościowuje się depcząc uczucia innych. Baby mają częstego focha, baby są jakieś inne…. 

53 komentarze:

  1. No oplułam sobie monitor z radości:):):):), celne, trafne i w punkt. I tak z ręką na sercu - nigdy z sibie nie zrobiłaś przysłowiowej blondi w obliczu na przykład srogiej policji? Bo ja tak...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Celowo na pewno nie. Starałam się przynajmniej...ale ostatnio po wypadku miałam wrażenie, że policjant tak mnie traktował. Mam nadzieję że szybko i skutecznie wyprowadziłam go z błędu.

      Usuń
    2. A mnie nawet czasem bawi taka gra:). Chcesz chłopie, idiotki,to masz. Tylko nie narzekaj potem, jak idiotka zrobi cię w ... konia.

      Usuń
    3. Ale ja miałam na myśli idiotki, które są robione w konia.. . .

      Usuń
  2. Z przykrością muszę stwierdzić, że czasem warto umieć zrobić z siebie słodką idiotkę, wyłącznie na potrzeby załatwienia sprawy z facetem. Ale też z przyjemnością stwierdzam, że faceci potrafią być intrygantami. W każdym razie tu gdzie teraz pracuję. Może takie ich zboczenie zawodowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wolę inne sposoby :) niż robić z siebie idiotkę. Raczej w świecie mężczyzn byłam w stanie wszystko załatwić korzystając z samego mózgu.

      Usuń
  3. A mnie zawsze dziwi, że kobiety wykorzystują takie prymitywne metody dla zrobienia kariery, czy zdobycia czegoś tam (nie chodzi mi o incydentalne zachowania tylko o pewną postawę życiową). Nie mają wystarczająco dużo inteligencji, wiedzy, umiejętności? Nie wierzą, że w świecie mężczyzn (tak, tak) mogą dobrze funkcjonować bez epatowania "babskością"? Moja chata z kraja,chociaż takie zachowania są dla mnie obrzydliwe. Jeżeli chodzi o solidarność kobiet, to ona też istnieje, ale... nie wszędzie.
    P.s. Nawiasem mówiąc mężczyźni między sobą też prowadzą wojny o władzę, karierę, zaszczyty nie zawsze fajnymi metodami (wiem o tym z całą pewnością).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Bardzo celna uwaga. Po to nam Bozia dała inteligencję często większą niż facetom żeby z niej korzystać. Cycki powinny służyć do innych celów i nie powinny być argumentem w rozmowie.

      Usuń
  4. Kobiety bywają różne, niektóre rodzą sie takie, że zabijesz, a nie zmienisz. Ja czasami bywam zołzą, słodką idiotką nigdy, nawet gdy czegoś nie wiem czy nie umiem, staram się nadrobić, a komplementy koleżankom mówię i nie zazdraszczam ;-) Nie mam z tym problemu. Jedynym ciemiężonym przeze mnie bywa mój mąż, bo jak mi sie nie chce, to sie bezczelnie wyręczam.
    Dziwię sie natomiast facetom, że dają sie nabierać na takie numery czyli, albo lubią mieć u swego boku taką lalunię, albo ich czar faktycznie działa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli bywasz taka normalna jak każda (no prawie każda, bo są przecież ideały) z nas.... :)
      Jak już kiedyś pisałam, faceci są niezupełnie tacy jak my. To co dla nich jest świetne i piękne dla nas zwykłą tandetą czy plastikową lalunią

      Usuń
  5. Baba babie nie równa :D Czasami opłaca się grać słodką idiotkę i biedną myszkę :D Kobiety potrafią iść do celu po trupach ... baby są wredne, zazdrosne, chamskie, (wczasami taka ze mnie wyłazi :P)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam kobiece sztuczki od podszewki, ale na dłuższy dystans nie opłaca się grać ani słodkiej idiotki ani biednej myszki

      Usuń
  6. Ja tak jak Asia nie mam problemu aby kobiecie powiedzieć komplement, ostatnio nawet na ulicy zupełnie obcej, bo miała piękną sukienkę. Podziękowała i serdecznie się do mnie uśmiechnęła. Nie ma we mnie krzty zazdrości takiej złośliwej. Pozdrawiam Jago. :) .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To to brawo Ty, Tereso, bo ze mnie nieraz "wylezie" baba, co opisałam

      Usuń
  7. Toście Jago się wypisali :) Przeczytałam z wypiekami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) toż to sama esensja naszego gatunku...

      Usuń
  8. Różnie to bywa, bo i ludzie są różni. Mnie generalnie mało co rusza i nie bardzo zwracam uwagę na negatywne zachowania innych. Jeśli któraś kobieta ma potrzebę być "wilkiem" dla innych, to tylko świadczy o jej własnych problemach i frustracjach, które w ten sposób z siebie wylewa. Zadowolony z życia człowiek nie czuje takiej potrzeby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie lada sztuka, nie zwracać uwagi na negatywne zachowania innych. Uczę się tego już tak długo, ale nie zawsze mi to wychodzi. Oj...Żebyś wiedziała jakie frustratki w swoim życiu widziałam :)

      Usuń
  9. Ha:-) widzę, że doszłaś do tych samych wniosków co ja. Zaprzyjaźnij się ze mną. W sierpniu/wrześniu kawa możliwa, będę wizytować Polańczyk z przejazdem przez Rzeszów. Osiedle Projektantów to daleko od Ciebie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, jestem za,,,, - Osiedle Projektant tzn Krajobrazowa, Widokowa, Panoramiczna, Pejzażowa ? Nie tak daleko... 20 minut samochodem. Ale na kawkę to gdzieś do centrum albo do mnie :)

      Usuń
  10. Chciałam dopisać - zaprzyjaźnij się ze mną, jestem fajna i normalna!

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja tam bywam babą, ale nie dlatego, że mam coś do kobiet, bo równie silnie obrywa się ode mnie facetom :) Taki już mam charakter. Jestem typem samotnika i dlatego potrafię dobrze obserwować i takie sytuacje jak opisałaś są na porządku dziennym, niestety to lata, wieki zaniedbań, gdy ktoś wmówił kobietom, że muszą być lepsze jedna od drugiej. Teraz pytanie brzmi: Dlaczego większość z nas nie zauważa tego, że nie musimy rywalizować?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze , bo mało która ma ochotę się przyznać do bycia babą...tak po babsku :)

      Usuń
  12. No nie do wiary! Sama prawda!

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny wpis Jago, też nie ukrywam, że jest we mnie coś z Baby, bo taka już chyba nasza natura. Chociaż czasem same ze sobą walczymy, to i tak nieraz to "cóś" z nas wyłazi. Podobno "gdzie diabeł nie może, tam babę pośle", coś w tym jest :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nie odbiegasz od normy , jak większość z nas :)

      Usuń
    2. No na to wygląda, że jestem najnormalniejszą kobietą i Babą pod słońcem :)

      Usuń
    3. Najzwyklejszą - najnormalniejszą :)

      Usuń
  14. Przeżyło się trochę na tym świecie, więc od dawna już przywykłem, że prawda to nie jest to co ja widzę, ani to co opisują inni. Prawdy po prostu nie ma. Jest to tylko zlepek różnych zdarzeń rozgrywających się w różnym czasie, różnych środowiskach, i widzianych z różnych punktów widzenia.
    W poprzednim komentarzu (ten o wypadku samochodowym) chciałem doradzić Twoim Czytelnikom jak bronić się przed nieuczciwym sądem, a wyszło na to, że jestem tym co włos dzieli na czworo.
    Teraz więc pójdę dalej. Tak sobie myślę dlaczego, gdy: a/ ktoś zastawi nam samochód na parkingu to od razu myślimy, że to skończony idiota, b/ w pracy ktoś odnosi sukcesy to zaczynamy szukać "drugiego dna", c/ ktoś wygląda niechlujnie i mało inteligentnie, to myślimy, że on taki jest, itd., itp ...?
    Aby nie było, że znowu "dzielę włos na czworo" to wyjaśniam, że przytoczone wyżej przykłady dotyczą ... mnie. O swojej wpadce jaką przytaczam w p. c/ pisałem w komentarzu u Damy Kameliowej:
    https://damakameliowa.com/2016/06/04/nie-nie-jestem-prostytutka-czyli-polka/
    Myślę, że niezłym sposobem jest powstrzymywanie się od pochopnych ocen, bo zazwyczaj te kolejne są już bardziej trafne. I to by było na tyle, i na tym blogu.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe podejście do tematu "prawdy nie ma." Można i tak. Ale ja swoich racji i swojej prawdy bronię i bronić będę. Tutak chodziło mi o zwykłe codzienne zachowanie i to nie kobiet tylko bab. I ja bywam babą, chociaż nie zawsze się w tej roli lubię. Każdemu zdarza się popełnić jakiś błąd czy za kierownicą czy w życiu codziennym. Ale staram jakoś logicznie wyjść z sytuacji a nie zachowywać się jak słodka idiotka w rui.

      Usuń
  15. Ja zawsze wolałam towarzystwo facetów, choć szczerze powiem, że słowo facet też powinno ulec zmianie. Czasami faceci zachowują się gorzej niż baby. Ale abstrahując od tego faktu. Przyjaźń z kobietą jest jak ciągła konkurencja. A to raczej nie sprzyja dobremu budowaniu relacji. Poza tym po co jest przyjaźń???? Po to, żeby można było się komuś wyżalić, a kobiety bardzo często widzą tylko czubek własnego nosa, więc jak mogą dostrzec problemy innych. Nie lubię też ciągle gadać o kosmetykach, ubiorze, zakupach to mnie nudzi, więc konwersacje tego typu odpadają w zupełności. Dobrze, że są blogi. Cześć, tak jak Ty, porusza bardzo fajnie tematy, odnoszące się do życia, pozwalające rozkręcić szare komórki i trochę pomyśleć nad tym co się czyta, dlatego nie tracę wiary w relacje pomiędzy kobietami!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację - Większość dzisiejszych facetów to nie faceci - to wybryki natury :) z nimi byś o kosmetykach i ciuchach pogadała prędzej niż ze mną :) No i cieszę się, że Ci się chce myśleć nad tym co ja napiszę - jesteś w gronie nielicznych myślących

      Usuń
  16. Cóż, moje życie jakoś tak się pokierowało że pewnego razu trafiłam do paczki takich typowych "Sebków" z osiedla. Sebki myślały na początku że będę taka jak inne koleżanki z ich "paczki", czyli piwko, drineczek a później łóżeczko jednego kolegi, po to żeby na drugi dzień wylądować u drugiego. Podchody robili na różne sposoby aż w końcu rzuciłam totalnie "odjechany" tekst, typowy dla 17-latki czyli "Ja się nie dupczę, ze mną trzeba chodzić":D Od tego czasu podchody się skończyły a ja stałam się kolegą. Do tego stopnia że kiedy był mecz, zapraszano samych chłopaków i...mnie:D Mama z jednej strony była zadowolona, bo wiedziała że nic mi się nigdy nie stanie, nawet w ciemną noc, bo "moje Sebki" zawsze są w pobliżu a z drugiej strony mówiła że jak będę wszystkich traktować jak kolegów to w życiu sobie męża nie znajdę :D Cóż...mój narzeczony wyczaił mnie, kiedy siedziałam z kolegą i piłam piwo...na krawężniku przy drodze :D Dziś, mam dosłownie 4 przyjaciółki, które hm... były kiedyś takie jak ja.. takie chłopczyce :D Uważam że masz bardzo dużo racji w tym co piszesz, absolutnie wali mnie to że jakaś lala robi z siebie kretynkę ale wkurza mnie to że opinia później idzie na wszystkie kobiety i później trzeba się napracować żeby pokazać że się nie jest taką jak ta "baba:.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj,,, ze mnie nie raz wylezie baba - najgorsze, że zdaję sobie z tego sprawę :)

      Usuń
    2. To chyba najlepsze a nie najgorsze :P Grunt to znać swoje słabostki ;)

      Usuń
  17. Jaga rewelacja wpis! Powinnaś napisać książkę. Jestem pod wrażeniem. Ps. Ja jestem trochę inną babą, mam rzadko jakiegoś focha. ;)Nie cierpię plotek, szanuje wszystkich i kocham każdą spędzoną jeszcze chwilę. Pozdrawiam i ściskam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojjjj... z tą książką to Cię trochę Iwonko poniosło, piszę, bo lubię. Ale dziękuję za uznanie. Jak widzisz znów wylazła ze mnie baba - piszę tylko jak mnie coś zaintryguje czy wkurzy...Reszta na tym świecie mi się podoba

      Usuń
    2. Po pierwszym przeczytanym poście wiedziałam, że z Ciebie jest cudowna, ciepła osoba...cmokkkk ;)

      Usuń
  18. A ja baby z siebie nie wypuszczam, przydeptuję ją butem i w sumie siedzi cicho, jakby jej nie było. ;) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ze mnie nieraz wylezie baba...Staram się jej nie wypuszczać ale silniejsza małpa ode mnie. Dlatego aż warto o tym nieraz tu napisać :)

      Usuń
  19. Aż chciałoby się podsumować tekstem piosenki:
    "....baby, ach te baby!
    Człek by je łyżkami jadł" ;)
    A tak naprawdę? Jaka ze mnie baba, kiedy nienawidzę chodzić po sklepach? ;)


    Serdeczności przesyłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam w klubie...Na zakupy z listą zakupów i czas start... Nie przepadam snuć się po galeriach i bezsensownie lampić się w wystawy. Znam ciekawsze formy spędzania wolnego czasu.

      Usuń
  20. Ale jakaś baba Ci na odcisk wlazła :) Ja nie mam szans na romans z szefem, bo to zwykle ksiądz :P, a faceci w kieckach mnie nie pociągają.
    Czasem zazdroszczę "kobieciątkom" umiejętności trzepotania rzęsami, to ułatwia różne sprawy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie baba... to refleksje na całokształtem. Nie zazdrość trzepotania rzęsami - my mamy tą przewagę nad tymi trzepoczącymi, że mamy mózgi i zawahamy się ich użyć. to też ułatwia różne sprawy.

      Usuń
  21. Tak już jest, że zazwyczaj bardziej lubimy te, które są od nas brzydsze, grubsze, mniej interesujące. Wśród przyjaciółek mam jedną niezwykle atrakcyjną, ale ja sama nie jestem "szarą myszką", więc lubię Ja również za to, że tak świetnie wygląda. Czasami dostrzegam zazdrość wśród tym mniej pięknych, a przecież wystarczy zadbać o siebie, pójść na basen, zamiast obgadywać zgrabniejsze wpychając w siebie zbędne kalorie. Z drugiej strony rywalizacja wśród kobiet napędza rynek kosmetyczny i odzieżowy :)

    OdpowiedzUsuń
  22. nikt nie rozumie kobiet, jedynie one same siebie rozumieją i dlatego tak się nienawidzą. - jakie to celne. Kurde, coś w tym wszystkim jest, ale przygnębiające to straszne....
    dobrze, że nie babapo30.pl ;) ale kto to tam wie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj...nie bierz tego tak na serio....ale sporo prawdy w tych słowach

      Usuń
  23. Co do zachowań mężczyzn względem opisanych bab a'la słodka idiotka itd. od razu przyszła mi na myśl piosenka i zaczęłam nucić pod nosem.. "Baby! Ach te baby! (...)Tęgi chłop, co lekko w ręku łamie sztaby; względem baby jest tak, jak dziecko, całkiem słaby."

    A że baba babie coraz częściej wilkiem, fakt!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo przecież jest różnica między babą a kobietą :)

      Usuń
  24. Mężczyźni lubią słodkie idiotki, bo wtedy nawet tym mniej inteligentnym zdaje się, że mają pole do popisu. Bezradność kobiet uznają za ich właściwą słabość i natychmiast chcą pomóc. I choć często słodka idiotka robi idiotę z pomagacza, on zdaje się tego nie zauważać:)
    Czy kiedyś zachowałam się jak typowa baba? Zdarzało się:))
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Odnośnie Twojego komentarza u mnie - jaką technikę znalazłaś, jeśli chodzi o postanowienia? :)

    OdpowiedzUsuń

*Bardzo mnie cieszy każdy komentarz - wiem przynajmniej, że nie jestem ignorowana i wiem, że piszę nie tylko dla siebie.
Więc bardzo serdecznie dziękuję
*Odpisuję zarówno na maile jak i odpowiadam na komentarze.
*Nie lubię za to anonimowych komentatorów - proszę podpisz się jeśli nie masz konta
*Jeśli nie musisz nie bądź złośliwy w stosunku do innych - na mnie możesz się wyzłośliwiać - obronię się zawsze
*No i uszanuj moją własność - to ja jestem autorem zarówno pisaniny jak i dużej ilości zdjęć.