piątek, 24 czerwca 2016

Jaga na Facebook'u:



Lepiej zapobiegać....


Pierwszy dzień wakacji swojego czasu napawał mnie przerażeniem i paniką. Nasz Dziecek w pierwszy dzień wakacji, rokrocznie, bez odstępstw od normy, coś sobie skręcał , naciągał tłukł szarpał...
Dumnie później kroczył z zagipsowaną łapą lub 5 szwami na czaszce, tudzież guzem na potylicy wielkości piłki do baseballa, skutkującym wstrząśnieniem mózgu. Kiedy to po raz wtóry odwiedzaliśmy oddział w celu ściągnięcia mu szwów z łepetyny, pochwalił się znajomemu już chirurgowi
- w tamtym roku też tu byłem i dwa lata też i trzy....
Lekarz chcąc go pocieszyć powiedział
- Łeee, słaby zawodnik z ciebie. Mamy tu czwarty rok z rzędu, kolesia w Twoim wieku, który w pierwszy dzień wakacji łamie sobie kończynę. Jest tu znowu, w szpitalu na oddziale. 

Padłam. Nie dociekałam czy każdorazowo inną, czy tą samą,, widząc za to oczami wyobraźni, wakacyjne 6 tygodni spędzone w gipsie  i po prostu przestałam naszą latorośl w pierwszy dzień wakacji wypuszczać z domu. Wizyty na oddziale chirurgicznym zakończyliśmy. Radosnych i bez urazowych wakacji




22 komentarze:

  1. Ja na szczęście zawsze unikałam złamanych kończyn i zszywania choć byłam wyjątkowo narwana i nie mogłam usiedzieć na miejscu dłużej niż pół godziny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) nieraz lepiej siąść na tyłku niż narobić sobie kłopotów

      Usuń
  2. Hmm...wakacje mają to do siebie. Wreszcie odpuszcza (szkolny) stres (nawet u najlepszych) i organizm z radości pada:) Ja kiedyś w pierwszy dzień wakacji złapałam wiatrówkę i siedziałam zamknięta w domu ponad miesiąc.Jeszcze nie było internetu.Pamiętam te wakacje do dziś. Ale dość wspominek. Życzę dobrych wakacji:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też kiedyś w pierwszy dzień wakacji zachorowałam, na anginę

      Usuń
  3. No to faktycznie, przypuszczam jakiego mieliście stresa :) Ja zawsze cieszyłam się z wakacji, bo wreszcie nie musiałam wcześniej wstawać by wyprawić swoją latorośl do szkoły, tak, że syn miał wakacje i ja razem z nim. Udanych wakacji i miłego, bezkontuzyjnego wypoczynku życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba zawsze wszyscy się cieszą z wakacji :)

      Usuń
  4. Może to jakiś syndrom pierwszego dnia wakacji? Chociaż mój syn, z kolei tuż przed wakacjami miewał coś skręconego lub tym podobnego, nawet kiedyś odbierałam za niego świadectwo, a nad jezioro pojechaliśmy z gipsem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba to był syndrom pierwszego dnia wakacji ...

      Usuń
  5. Również Jago radosnych i zdrowych i odpoczywajcie :) Mój jedzie w poniedziałek na półkolonie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) dobrze że ja już wyrosłam z kolonii

      Usuń
  6. Mój młody łamał się i rozbijał tak do końca podstawówki. Potem sie uspokoiło, na szczescie.

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie obyło się bez takich atrakcji na wakacjach, dzieci były nawet ostrożne (chyba z natury). Chociaż pewnego razu syn (wtedy nastolatek) przyprawił mnie o palpitacje serca, kiedy kłócąc się z siostrą, z wściekłości przebił pięścią szybę w drzwiach. Byli sami w domu. Gdyby przeciął tętnicę, to mogłoby już go z nami nie być :-/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój Dziecek zrobił się bardziej ostrożny w wiekiem :)

      Usuń
  8. Mam nadzieję Jago, że w domu nic mu się nie stało. ;) .
    Pozdrawiam. :) .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój dom - moja twierdza :) pełne bezpieczeństwo

      Usuń
  9. Wszystkim życzę bez urazowych wakacji i cudownego wypoczynku:-)) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. haha
    moja starsza złamała sobie rękę...w kwietniu. w maju zdjęli szynę gipsową. na razie sie trzyma, oby nie było powrtórki, bo po przeczytaniu Twojego wpisu aż się boję

    OdpowiedzUsuń
  11. Dołączam się do wszystkich powyższych życzeń. Radosnych, spokojnych i wypoczynkowych w całej okazałości!
    Nie mam żadnej (na szczęście!) ciekawej historii związanej z początkiem wakacji. Ewentualnie wtedy jak stłukłam sobie palec na WF-ie (ostatni przed wakacjami) i byłam pewna, że jest złamany. Spuchł jak nie wiem co. Całą drogę do szpitala ryczałam, bo bałam się, że ze złamaniem nie pozwolą mi się kąpać w jeziorze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) oby takich wspomnień jak najmniej :))))

      Usuń

*Bardzo mnie cieszy każdy komentarz - wiem przynajmniej, że nie jestem ignorowana i wiem, że piszę nie tylko dla siebie.
Więc bardzo serdecznie dziękuję
*Odpisuję zarówno na maile jak i odpowiadam na komentarze.
*Nie lubię za to anonimowych komentatorów - proszę podpisz się jeśli nie masz konta
*Jeśli nie musisz nie bądź złośliwy w stosunku do innych - na mnie możesz się wyzłośliwiać - obronię się zawsze
*No i uszanuj moją własność - to ja jestem autorem zarówno pisaniny jak i dużej ilości zdjęć.