środa, 6 lipca 2016

Jaga na Facebook'u:



Upozoruj myślenie, może ktoś się nabierze



Upał. Jakieś 34 stopni w cieniu. Po ubiegłotygodniowych chłodach i przebytej infekcji dla mojego organizmu wyjście z domu to jak spotkanie z Afryką. Ale mus to mus...Wchodzę do jednej z popularnych drogerii. Na kartce mam spisaną listę brakujących kosmetyków, więc skupiam się na chodzeniu między regalami delektując się działającą klimatyzacją. Poza mną, ekspedientkami i ochroniarzem jest tylko jeden klient, buszujący, gdzieś daleko, na drugim końcu sklepu, gdzieś w okolicach regału z papierem toaletowym. Nagle z impetem otwierają się drzwi i wchodzi starsza pani. Chociaż lepszym określeniem było by "wpadła" bądź "wtargnęła". Jej mina świadczy o tym, że wstała dziś nie tą nogą co trzeba. Wydęte usta i mina wojownika wstępującego na ścieżkę wojenną świadczyły ewidentnie o braku pokojowych zamiarów, ba, świadczyły o chęci zrobieniu komuś awantury...Brakowało jej tylko barw wojennych na twarzy. Pani omiotła wzrokiem cały sklep a że byłam na linii strzału warknęła do mnie :
-GORĄCO!!- tonem wyrażającym pretensje i nie znoszącym sprzeciwu. Nie bardzo wiedziałam co ja mam wspólnego z tropikalną i upalną aurą, ale, choć to baaaaaardzo nie w moim stylu, postanowiłam się nie odzywać, czekając na rozwój wypadków. Pani nadal wlepiała we mnie swój nienawistny wzrok. Czymże sobie zasłużyłam na taki jad z rana? Żeby był chociaż chłodny, ale nie, jej wzrok wionął piekielnym ogniem. Pani nie zamierzała rezygnować z milusiej konwersacji z rana. Kontynuowała syczenie w moim kierunku. -  -
 - Pies, staruszek, przed sklepem "ziaje" –
I tu w okamgnieniu dostałam olśnienia. Już wiedziałam o co babince chodzi...Faktycznie przed sklepem widziałam psa, którego smycz była luźno rzucona na chodnik i psiak czekał pokornie na właściciela. Odpowiedziałam Pani Syczącej
- Jak mu gorąco to ziaje... Jak by Pani było tak gorąco to by pani też ziajała.
Wiem, że w takich sytuacjach lepiej nie zaogniać sytuacji, ale ja byłam coraz bardziej rozbawiona i nie mogłam powstrzymać uśmiechu. Ale właśnie wtedy pani się rozkręciła. Zaczęła wrzeszczeć na cały sklep, że pies staruszek, że jak można go na słońcu trzymać, samego zostawiać, że upał i że, że, że.... padło jeszcze milion mniej lub bardziej racjonalnych argumentów z ust tej rozjuszonej starszej damy. Jak zamilkła na kilka sekund w celu zaczerpnięcia powietrza zdążyłam wzruszyć ramionami w geście "mam to gdzieś" i zapytałam dlaczego do mnie wrzeszczy... I tu konsternacja. Mina pani Syczącej-bezcenna. Za wszystko inne zapłacisz kartą MasterCard....Kobieta pytająco wybełkotała
-To nie jest pani pies... ??
-Nie, nie mój.- ostro ucięłam
-Bo nie wolno psa w upale zostawiać- ale już w chwili kiedy ona po raz wtóry zaczęła się uzewnętrzniać nie mogłam powstrzymać śmiechu i powiedziałam zupełnie nie zgodnie z prawdą, ale ucinając jej dalsze wywody w moim kierunku
- A co mnie to obchodzi…-
Obrończyni praw ciemiężonych zwierząt zrozumiała w lot, że przegięła w całej rozciągłości i że uważam jej monolog za zakończony.
Pani w tym momencie zauważyła starszego pana, który zaopatrzony w dwie wielkie zgrzewki papieru toaletowego maszerował do kasy, ignorując kapiący jad kobiety. Cala sytuacja nie wywołała u mnie krztyny złości czy irytacji pod adresem Pani Sycząco Jadowitej, przeciwnie, bardzo, ale to bardzo rozbawiła mnie ta sytuacja.
Wiem, że zostawianie psa w aucie czy na pełnym słońcu jest bestialstwem, sadyzmem i totalnym debilizmem, i, że trzeba natychmiast reagować, ale wizyta właściciela psa w sklepie nie trwała dłużej niż 5 minut, więc pies nie miał szans doznać udaru czy odwodnienia. No i powtórzę jak mantrę PRZED ZROBIENIEM KOMUŚ AWANTURY SPRAWDŹ CZY TRAFIASZ DO ODPOWIEDNIEGO ADRESATA. Nieraz warto chociaż upozorować myślenie.
Pisząc w/w tekst nie mam zamiaru odwodzić nikogo od reagowania widząc skrajnie nieodpowiedzialne zachowanie właścicieli psów - wręcz przeciwnie!! Dzwońmy na policję, alarmujmy odpowiednie służby, róbmy awantury, bądźmy oskarżycielami, prokuratorami, sądem, katem, REAGUJMY ale spełnijmy podstawowy warunek - trafiajmy z interwencją pod właściwy adres.




54 komentarze:

  1. Zawsze podczas upałów jest problem z pupilami wszelkiego rodzaju. Ale żeby oskarżać bez konkretnych powodów przypadkową osobę, to trochę zbyt wiele!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. każdy powód jest widocznie dobry - ja byłam najbliżej

      Usuń
  2. Oj te starsze panie z wojownicza twarz tylko śmieszą bo jak nawet do tramwaju wsiadaja wypoczęte to czekja nacud ze starsi innni jej miejsca uzycza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Iwonko - dawno Cię nie było :) A starsze panie są nieszkodliwe (zazwyczaj) dużo mówią ale trzeba ich śmiechem rozbrajać bo by człek zwariował

      Usuń
  3. Podpisuję się pod apelem o reakcję podczas upałów. Zwierzęta to też istoty, które niestety cierpią w taką pogodę. Ale jak widać w naszej przestrzeni publicznej trafiają się różne "osobniki", które potrafią nam popsuć nastrój na resztę dnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a wiesz, że ta pańcia wcale mi nie popsuła dnia?/ Rozbawiła mnie - bo taka harda a nie potrafiła celnie trafić :)

      Usuń
    2. A widzicie, u mnie mąż o psie nie zapomni i nie zamknie go w aucie. A o mnie ostatnio zapomniał. Ja zostałam w aucie (siedziałam obok niego!!!), wysiadł, zabrał kluczyki, zamknął wszystko i poszedł. A bez kluczyka, elektryka w aucie nie działa. Dopiero jak zapukałam w szybę, to łaskawie mi otworzył :)

      Usuń
  4. No tak pani miała akurat zły humor, a że Ty jej się nawinęłaś przed oczami jako pierwsza, to zrzuciła całą swoją złość na Ciebie. Też jestem zdania, by reagować i nie bagatelizować, gdy zwierzakom, czy dzieciom dzieje się krzywda, zwłaszcza, gdy są pozostawione w upale i narażone na utratę zdrowia bądź nawet życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Reagować i to bardzo reagować, ale Gabunia, we właściwe miejsca trafiać - z całą resztą się zgadzam

      Usuń
    2. A to się wie, żeby celować w odpowiednią osobę :)

      Usuń
  5. Uśmiechnęłam się, bo ja miałam podobnie, ale chodziło o cudze niegrzeczne dziecko, a mnie wzięto za mamę tegoż dziecka:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja dostałam za psa - i to po 5 minutach - straż osiedlowa czuwa!! Się chwali paniusi

      Usuń
  6. Ale się ubawiłam :) Nawet nie tyle opisaną sytuacją, co Twoim jej opisem :) Genialnie opowiedziana historia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięęęęki - ale tak to wyglądało z mojego punktu... no sory - kiedyś i my będziemy starsze panie :)

      Usuń
    2. Tak, to prawda, będziemy stare (mam nadzieję!) i obyśmy zachowały naszą pogodę ducha do tego czasu, bo jak widać, niekiedy starsze osoby chyba śmiech uważają za grzech ;-) Super historia :-)

      Usuń
  7. Hłe, hłe , dooobra :) Ja ostatnio co i rusz tłumaczę dlaczego mój kot leży na chodniku i wygląda jak zdechły - bo gorąco, a kot stary, a na chodniku leży bo ma taki kaprys :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojjj.. każdy wie że kot rządzi się swoimi prawami - kota nie da się zostawić pod sklepem a że leży na chodniku udając trupowatego?? Moje też tak mają - rozkładają się po całym domu ... na fotelach , kanapie podłodze , krzesłach, w szafach, w lodówce....

      Usuń
    2. (z tym ostatnim żartowałam - sprawdzałam czy ktoś to czyta)

      Usuń
  8. ja w takich sytuacjach uciekam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś Ty - toż to cała zabawa i radość :)

      Usuń
    2. ale ja się boję agresywnych ludzi ;)

      Usuń
    3. Ale najczęściej to ten agresywny się boi...Zazwyczaj można ich śmiechem pokonać co mi się udało z tą Panią

      Usuń
  9. Tej pani było po prostu gorąco, a w upale wzbiera temperament. Poza tym wydaje mi się, że to chuchanie i dmuchanie na psy/koty itp. to lekka przesada. Tak, zostawiać takiego w nagrzanym aucie to okrucieństwo, no ale znowu bez przesady - czasem mu można trochę szybę otworzyć i na te 15 minut wyjść. Bo jakoś nie widzę, żeby wszystkie sklepy z taką radością witały w swoich progach psy. To co, nie wolno nigdzie z psem jechać, czy jak, bo na kwadrans trzeba go zostawić samego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież pies też musi wychodzić na spacery...Całę zakupy trwały nie dłużej niż 5 minut więc pies się nie rozpuści w takim czasie

      Usuń
  10. Hehe, starsze Panie rządzą :) Czasem można mieć niezły ubaw, a najlepsza jest zawsze ta głupia mina na końcu, gdy dowiaduje się, że Ty to jednak nie ta poszukiwana osoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie - dlatego od myślenia i chwili zastanowienia powinna zacząć się awanturować

      Usuń
  11. Najgorsze, że ten pies jakoś w upale musiał dojść do sklepu. Nie wiadomo jak długo. Bestialstwo! Ty też zresztą całkiem niewinna nie jesteś. Trzymasz przecież zwierzyniec na podwórku. W upał! Jak możesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No słuszna uwaga - pan mógł przynieść pieska w klimatyzowanej lektyce :)))) A mój zwierzyniec jest domowy do ogródka wychodzi tylko rekreacyjnie - w cieniu poleżeć i na sąsiada poszczekać

      Usuń
    2. Uff, to kamień z serca. Już się bałam, że będę musiała Cię zadenuncjować do TOZ 😜

      Usuń
  12. Nie wiedziałam, że klimatyzowane lektyki już są opatentowane:) Dowcipnie piszesz, podoba mi się.
    Ja co jakiś czas mylę klientów z obsługą sklepu i wypytuję ich o szczegóły, niektórzy nawet wyjaśniają, a dopiero potem, śmiejąc się, mówią, że są też klientami:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nooo odważna jesteś :D Podjęłaś rękawicę :D A starsza pani może być czasem baaaardzo bojowo nastawiona :D po mojej mamusi wiem, że różnie reaguje na mnie w upalne dni. A co do psów i upału, to ja mam taką suczkę, prawdziwą staruszkę i ona w upał nie wejdzie do domu, tylko odwraca się z godnością, jak ją wołam i idzie pod drzewo. No i jak burza to też zawsze prosi na zewnątrz :D Może i taki był tamten? Masochista, ale szczęśliwy :D Pozdrawiam równie szczęśliwie !!!

    OdpowiedzUsuń
  14. Najlepszą obroną przed agresją, zawsze jest spokój. Niestety, jeżeli też zaczniesz krzyczeć, to przegrywasz. Tylko tak trudno czasami ten spokój i dystans zachować. Cóż, trzeba się uczyć od lepszych i ćwiczyć :-)
    Swoją drogą przesadna troska o zwierzęta, idąca czasami z zupełną obojętności na ludzkie nieszczęścia - jakoś nie bardzo mnie cieszy :(

    OdpowiedzUsuń
  15. Musialaś m8eć dobry dzień,że rozwścieczona pani Cię rozbawiła ;) ale z puentą się zgadzam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Czasami się trafiają takie "Panie" cóż zrobić, akurat trafiło na ciebie :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. To Ci się oberwało, Jago ;)
    Faktem jest, że coraz więcej właścicieli sklepów (nawet aptek), pozwala na wejście do środka z pupilem.
    To się nazywa handel.
    Albo chęć dogodzenia klientowi ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. dobre, padło na Ciebie, byłaś na linii frustracji :) no pech...
    a tak na serio, tacy ludzie rozwalają mnie na łopaty

    OdpowiedzUsuń
  19. Dobrze, że padłaś ofiarą jedynie słów, nie rąk, różnie to bywa...

    OdpowiedzUsuń
  20. Fajnie piszesz, kiedyś zajrze poczytać ... pozdrawiam mimo wszystko cieplutko...

    OdpowiedzUsuń
  21. Masz całkowitą rację, pretensje należy kierować pod właściwy adres. A wystarczyło aby na początku spytała, czy to twój pies.

    OdpowiedzUsuń
  22. A dlaczego ten starszy pan tak dużo papieru toaletowego kupował? Czyżby przewidywał przejściowe trudności w zaopatrzeniu? Na wszelki wypadek też zrobię zapas!

    OdpowiedzUsuń
  23. Są na świecie rożni ludzie i niestety nie wszyscy rozumieją podstawowe zasady na jakiś działa świat. Czasami nadgorliwość też nie jest najlepszy z wyjść. :) Ciekawe czy gdyby była potrzeba ratowania jakiegoś zwierzaka choćby zamkniętego we wspomnianym aucie to reakcja byłaby taka sama. A tu no cóż sam się pod nogi napatoczył trzeba było wyrazić swoje zdanie. :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Tylko spokój na uratuje. Pozdrawiam Jago. :) .

    OdpowiedzUsuń
  25. A ja wpadłam pozdrowić Cię z nowego miejsca, z którego piszę :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Z jednej strony miło, że los zwierzaków nie jest dla tej Pani obojętny, ale z drugiej - fakt, mogłaby najpierw dowiedzieć się, czyj to pies ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Witaj Jago.Ludzie czasami w upał stają się nieznośni,bo nie dają sobie rady .Kiedy widza zwierzaka ,też umęczonego ,bo z pewnością było mu gorąco ,rozgrzany chodnik..Pewnie wody by się napił☺To owa pani ,nie dość ,że jej wygląd był nieciekawy ...wybuchła .Jak nie było ludzi ,to miała prosty cel na Ciebie::)))No ,troszkę kobieta przegięła.Ale tyle teraz zwierząt jest porzucanych...Tak sobie myślę ,że przed sklepem w dni upalne powinien personel wystawiać np.w pojemniczku po lodach ,wodę pod ścianą sklepu.Bywa ,że zwierzak chwilowo musi czekać ,ale tez ma możliwość zaspokoić pragnienie. Pozdrawiam cieplutko::)))

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie rozumiem dlaczego uwazacie ze na zdenerwowana starsza pania najlepszym rozwiazaniem jest smianie sie. Danka podeszla do opisanej sytuacji najbardziej ludzko, ze zrozumieniem i o to wlasnie chodzi. W lepszym swiecie w gorace dni sa wystawiane pojemniki z woda dla psow. Teresa

    OdpowiedzUsuń
  29. O ludzie... jestem totalną miłośniczką zwierząt ale taaakie cuda? No bez jaj.

    OdpowiedzUsuń
  30. Myślę, że w takie upały nie każdy myśli, wiec wybaczmy tej Pani zwłaszcza, że w słusznej sprawie interweniowała. Ale tak, masz rację, najpierw trzeba się zapytać, czy to właściwej osoby kierujemy swoje zarzuty. A poza tym w Poznaniu naprawdę w wielu miejscach w takie upały są wystawiane miski z wodą dla psów. Więc za takim przykładem powinny iść różne inne sklepy czy restauracje. Trzeba dawać przykład!

    OdpowiedzUsuń
  31. Wiesz jak ja takich nazywam - naprawiacze świata :))

    OdpowiedzUsuń
  32. Pani było gorąco, pewnie już zagotowała się w środku, a jak para idzie, to żeby nie tylko w gwizdek, należało się na kimś wyładować. ;) :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Wreszcie dojrzałam okienko na komentarze:))
    Czasem, gdy widzę psy czekające w upale, przed marketami też bierze mnie ochota, aby coś powiedzieć, ale trudno znaleźć człowieka, który zostawił swojego pupila na nie wiadomo jak długo. Ty byłaś bardziej podejrzana, niż inny klient, więc Tobie się oberwało. Miłego wieczoru Jago:)

    OdpowiedzUsuń
  34. Czasami się trafi na takie kobiety które wmowia Ci dziecko w brzuch ... trzeba zwracać uwagę na zwierzaki bo ludzie naprawdę nie myślą... trafiłaś się jej i tyle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam pecha....Ale ta sytuacja mnie rozbawiła

      Usuń

*Bardzo mnie cieszy każdy komentarz - wiem przynajmniej, że nie jestem ignorowana i wiem, że piszę nie tylko dla siebie.
Więc bardzo serdecznie dziękuję
*Odpisuję zarówno na maile jak i odpowiadam na komentarze.
*Nie lubię za to anonimowych komentatorów - proszę podpisz się jeśli nie masz konta
*Jeśli nie musisz nie bądź złośliwy w stosunku do innych - na mnie możesz się wyzłośliwiać - obronię się zawsze
*No i uszanuj moją własność - to ja jestem autorem zarówno pisaniny jak i dużej ilości zdjęć.