wtorek, 20 września 2016

Jaga na Facebook'u:



Gadżety gotującej kobiety

Od zawsze jak słyszałam o konieczności gotowania dostawałam gęsiej skórki i z obrzydzenia trzepało mnie po ścianach. Wolałam wszystko robić, byle by nie musieć tkwić w kuchni. W domu rodzinnym gotowała mama a jak przy szturmach gości i rodziny na nasz dom było jej potrzebne wsparcie, pomocą służyła niewiele młodsza ode mnie, siostra. Ja w tym czasie pucowałam, czyściłam odświeżałam, sprzątałam i odkurzałam cały dom. I mogła bym kamienie na drodze tłuc byleby nie musieć sterczeć w kuchni. Lubię swój dom i wszelkie prace z nim związane a remonty wręcz uwielbiam. Nie jestem typem męczennicy domowej –  nigdy nie czułam się wykorzystywana, zawsze obowiązywał jakiś podział obowiązków,  nigdy też nie byłam księżniczką na ziarnku grochu. Ale nigdy nie widziałam nic fajnego w spędzaniu połowy dnia w kuchni, wrzucaniu składników do kolejnych garów, a przy tym zrobienia syfu godnego kuchni w akademiku. Zanim posprzątałam ten armagedon, poprzecierałam blaty, blaciki, szafki i inne pomoce i gadżety przydatne do ugotowania dania, na miarę szefa kuchni, to po przyrządzonych daniach już nawet wspomnienia nie pozostało. Więc z chęcią mordu w oczach trzeba było zaczynać od nowa, żeby po pracy mieć co do gara wrzucić i nie stać znów jak łoś przy garach do późnej nocy. Tylko zdrowy rozsądek i wiedza na temat zdrowego żywienia zmuszały mnie do tego znienawidzonego sterczenia w kuchni. A to, że rodzinie nie serwowałam gotowych dań z torebek czy cateringu z pobliskiego baru zawdzięczam rodzicielce, dla której wrzucenie na talerz czegokolwiek, stworzonego z półproduktów, mrożonek, proszków czy kupionych słoików mogło by się skończyć wiecznym potępieniem lub w najlepszym przypadku banicją z rodziny i najlepiej z kraju. Mimo, że ugotowane przeze mnie dania były smaczne i wychwalane pod niebiosa przez spożywających, zarówno domowników, jak i gości, szczerze tego zajęcia nienawidziłam. Marzyłam wręcz, żeby ktoś wymyślił pożywienie w postaci kapsułek czy tabletek. Łykasz sobie takie cudo, głodomorze, jeden, jedyny raz przeżuwając i masz spokój na kilka godzin. Zastanawiałam się dlaczego w mojej kuchni bałagan się nie robi, tylko po prostu on tam jest cały czas jest i marzyłam skrycie, aby dobra wróżka zechciała mi użyczyć magicznej różdżki na miarę reklamy z TV. Ale nic takiego się nie stało. Nikomu nie chciało się wymyślać czegoś co by mi usprawniło życie. I niczym biedny Kopciuszek tkwiłam w czeluściach kuchni. Musiał minąć szmat czasu,  kiedy to odkryłam walory eksperymentów w kuchni. Niestety, nie stało się to z dnia na dzień. Powoli zaczęło mnie bawić samodzielne wypiekanie, wyrabianie, mieszanie składników, na pozór, tak nie pasujących do siebie. A gadżety usprawniające szybkie gotowanie ciągle i wciąż są na wagę złota. Ostatnio dzięki uprzejmości Philips  dostałam do testowania Multicooker.



Wynalazek wręcz genialny. Ten co to wymyślił powinien dostać nagrodę Nobla w zakresie kuchni stosowanej. Na pierwszy ogień poszło risotto.




Szybko i bez zbędnych komplikacji i bez dodatkowych zapachów w kuchni.




Ryż mógłby się dosłownie 5 minut gotować, bo osobiście wolę bardziej al dente, ale to już kwestia smaku i indywidualnego gustu.




Później zrobiłam dżem gruszkowy z domieszką cytryny – łaaaał, przez duże „Ł.”




Dżem, który zawsze i wszędzie się przypala, żeby nie wiem w jak fajnym i drogim garze był przygotowywany, tutaj akurat nie przypalił się, co była świetną rekomendacją dla Multicookera Philips.






Kolejne dania były tylko potwierdzeniem pierwszego wrażenia. Omlet jest puszysty i nie do podrobienia. Jest super – polecam każdemu, kto się nawinie pod rękę.  Nic nie strzela, nic nie pryska, nie trzaska, nie chlasta po kuchni i nie trzeba kuchni sprzątać od sufitu do podłogi jak po bitwie na torty. No geniusz w postaci Philipsa. Przekonuje mnie wybrudzenie tylko jednej misy. Urządzenie pomaga w zrobieniu czegoś z niczego zaledwie w kilkanaście minut!! Na pewno w następnej kolejności, i to już niedługo spróbuję upiec w nim chleb i ugotować coś smacznego na parze.

Ale odradzam to każdemu, kto się przyzwyczaił do wielogarnkowego gotowania, do wielogodzinnego sterczenia przy garach, do gotowania z bałaganem,  megasajgonem w kuchni i sterty garów po zakończeniu gotowania. Mistrzostwo świata w czystej postaci. Przepisy są fajnie dopracowane – jedyny minus, że jest ich tak niewiele w książeczce. Ale znalazłam już w internecie różne przepisy i planuje kolejno je wypróbowywać. 

A poniżej archiwalne komentarze.


 ↓ ↓ ↓ ↓ ↓ ↓ ↓ ↓ 

http://prnt.sc/cto8a6

54 komentarze:

  1. Przydałby mi się taki wynalazek, oj przydał... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie jest niezły

      Usuń
    2. Mi też :) Sam by za mnie wszystko przygotował :)

      Usuń
    3. Najlepiej jeszcze mieć robota do obsługi urządzenia, żeby w ogóle nic nie musieć robić... hehe :)

      Usuń
  2. Moja koleżanka ma coś takiego i bardzo chwali. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super wpis! taki sprzęt to marzenie.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. No to ja poproszę, bo dla mnie gotowanie to jak dla Ciebie, oddam w dobre ręce...
    Wygląda mega fajnie i skoro tyle różnych rzeczy wyczarować potrafi, to muszę sie zainteresować bliżej. Chyba jesień sie zaczyna, bo kolejne blogi o gotowaniu lub pieczeniu napomykają :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pooglądaj , poczytaj...Fajny jest:) Polubiłam go od pierwszego razu

      Usuń
  5. Prawie mnie przekonałaś. A ile toto może kosztować?
    Cena takich urządzeń często powala na kolana ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawdź ten model na http://www.ceneo.pl/34256923.

      Usuń
    2. Szczerze mówiąc spodziewałam się jeszcze wyższej ceny (zważywszy na umiejętności cacka ;) ).
      I jak idzie Ci testowanie nowych przepisów? :)

      Usuń
    3. Dana są fajne i szybkie - no i nie ma bajzlu w kuchni po zjedzeniu posiłku

      Usuń
  6. Moja przyjaciółka też ma i sobie chwali, ale ja chyba wolę jednak tradycyjne gotowanie - mimo balaganu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) dlatego przezornie odradzam to każdemu, kto się przyzwyczaił do wielogarnkowego gotowania, do wielogodzinnego sterczenia przy garach, do gotowania z bałaganem, megasajgonem w kuchni i sterty garów po zakończeniu gotowania.

      Usuń
  7. O świetne urządzenie, każdy powinien przemyśleć, czy mu się nie przyda to w domu. Oczywiście jestem bardzo ciekawa ceny tego urządzenia.
    Również jestem za tym, żeby obiady gotować w domu, ale zauważam coraz większy trend jedzenia na mieście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przepadam za "jedzeniem na mieście"Wolę swoje - przynajmniej wiem co do gara wrzucam. Urządzenie fajne - cenę sprawdź na http://www.ceneo.pl/34256923

      Usuń
  8. Wygląda na super sprzęt. Ja to też raczej kuchni unikałam. W sumie unikam nadal, bo zawsze się boję, że nikomu nie zasmakuje, więc trzymam się z dala.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to urządzenie upraszcza życie a przede wszystkim gotowanie

      Usuń
  9. My się zastanawiamy nad Thermomixem, ale Multicooker jest tańszą wersją, więc kurde nie wiem co wybrać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety oba urządzenia bardzo się od siebie różnią . Ty musisz sobie zdecydować do czego jest Ci potrzebne

      Usuń
  10. coś idealnego dla mnie! i pewnie świetny pomysł na prezent....na praykład dla mojego Adama, który uwielbia gotować- on mi ostatnio racleta kupił to ja bym mu takie cudo sprawiła:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto, bo urządzenie można wykorzystać na wiele sposobów

      Usuń
  11. Fajnie jest ułatwiać sobie życie :)
    Udanych wypieków i dobrej zabawy życzę, Jaga:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki - testuje wszystko co przyjdzie mi do głowy

      Usuń
  12. Dziękuje za wizytę u mnie. Ja nie mam kłopotów z gotowaniem. Pracuję w branży gastronomicznej i chodzę najedzony:) Ale takie wynalazki są potrzebne. Ludzie zaganiani nie mają czasu a nawet chęci na gotowanie tradycyjne.
    Smacznego i pozdrawiam :)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo częstej niechęci do gotowania w domu to był zawsze priorytet

      Usuń
  13. fajna sprawa takie urządzenie

    OdpowiedzUsuń
  14. Ze względu na budżet, pozostanę przy czterech garach i dwóch patelniach. :)

    Przy okazji, nominowałam cię do LBA. Pytania na moim blogu http://www.zielonamalpa.pl/2016/09/liebster-blog-award.html Zapraszam do zabawy :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie jem mięsa, a reszta rodziny owszem, dlatego i tak gotuję w kilku garnkach - różne wersje tego samego obiadu :D
    Ale taka maszynka to całkiem fajne rozwiązanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajne bo nie ma tyle brudnych garów co przy "normalnym" gotowaniu

      Usuń
  16. Super, że tu trafiłam, bo właśnie noszę się z zamiarem kupna. Wprawdzie myślałam o konkurencyjnej firmie, ale teraz wezmę i ten pod uwagę. Dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się że moja opinia była pomocna - sprzęt jest naprawdę fajny i to wcale nie dlatego że go dostałam.

      Usuń
  17. super, nie ma jak mądre gadżety ułatwiające życie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Kosztuje całkiem sporo, ale skoro jest taki rewelacyjny to może warto bo przydałoby mi się takie cudo w kuchni:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Genialnie urządzenie :) Szybko, łatwo i nie trzeba się przemęczać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I podpowiada co możesz wymyślać na szybkie obiady :)

      Usuń
  20. Trochę inaczej wygląda, ale robi to samo co ja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojjj...a ja myślałam, że wyglądacie tak samo

      Usuń
  21. Chce to! O matko zakochałam się w tym urządzeniu. Już widzę oczami wyobraźni jak życie nabrało by kolorów, bez sterczenia w kuchni i kombinowania - co zrobić dziś na obiad w miarę szybko i bez męczarni. :)) Jak dobrze, że wkrótce urodziny, święta etc hihihii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozwala faktycznie zaoszczędzić czas

      Usuń

  22. Multicooker to mój towarzysz w kuchni nie od dziś, bardzo fajne urządzenie spełniające wiele funkcji. Wiele smacznych rzeczy można w nim wyczarować. Zelmera już "zaorałam" teraz męczę właśnie Philipsa:)Oczywiście tworzę sama przepisy, które to urządzenie może zrealizować i daje radę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiedziałam że Zelmer też takie miał

      Usuń
  23. Ja nie znoszę gotować, a ostatnio kupiłam sobie... blender ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kiedyś też nie znosiłam - ale świadomość co może się znajdować w kupnych daniach jest przerażająca

      Usuń
  24. Pierwsze słyszę o tym urządzeniu. Ostatnio kupujemy różne takie....., to może i to kupimy?
    Pozdrawiam Jago. :) .

    OdpowiedzUsuń
  25. Fajnie wygląda :) u mnie nie będzie zakupu tego urządzenia, bo przybyły różne inne wspaniałości, których jeszcze nie opanowałam :D Robot jakiś, wypiekacz do chleba, stacja parowa. Mąż się sprawił ;) Ale może i dojrzeję do takiego zakupu, żeby sobie życie usprawnić :D Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ja miałam to szczęście że dostałam to cacko od Philipsa :) ale nie powiem - ułatwia życie

      Usuń

*Bardzo mnie cieszy każdy komentarz - wiem przynajmniej, że nie jestem ignorowana i wiem, że piszę nie tylko dla siebie.
Więc bardzo serdecznie dziękuję
*Odpisuję zarówno na maile jak i odpowiadam na komentarze.
*Nie lubię za to anonimowych komentatorów - proszę podpisz się jeśli nie masz konta
*Jeśli nie musisz nie bądź złośliwy w stosunku do innych - na mnie możesz się wyzłośliwiać - obronię się zawsze
*No i uszanuj moją własność - to ja jestem autorem zarówno pisaniny jak i dużej ilości zdjęć.