poniedziałek, 14 listopada 2016

Jaga na Facebook'u:



Bez wpływu na siły wyższe...

Życie w ostatnim czasie sprawiło mi sporo niespodzianek, zarówno tych miłych jak i tych nad którymi trudno było przejść do porządku dziennego, takich niespodzianek, po których czułam się jak po solidnym ciosie w splot słoneczny. Po niektórych jeszcze do dziś z trudem łapię oddech. Rodzinnie było, oj było. Najpierw długo planowany i wyczekiwany ślub brata i ledwo życie wróciło na normalne tory to się dowiedziałam, że  moja siostra miała zawał. Mimo, że mieszka prawie 2 tysiące kilometrów ode mnie, to jesteśmy sobie bliskie i mamy ze sobą ciągły kontakt. Kilka lat młodsza ode mnie, więc wiem, że taki zawał to nie są żarty. Byłam przerażona. Jakoś nie umiem w tej materii nic rozsądnego napisać, tym bardziej, że pochodzimy z rodziny, gdzie "sercowców" i "zawałowców" było pod dostatkiem.. Było…. Ale już nie ma. Nie żyją. Stres i papierosy zrobiły swoje. Teraz czeka ją długa rekonwalescencja, bo z nałogiem zerwała już w szpitalu, albo to nałóg zerwał z nią. A ileż to ja się nakrzyczałam, natupałam i nastraszyłam to moje rodzinne gniazdo palaczy. Nawet tu pisałam. I co?? A nic…Mieli mnie i mają gdzieś. Życie zweryfikowało poglądy niejednego nałogowca – teraz kolejny ruch należy już tylko do mojej siostry. Poza tym miało być w moim życiu dużo zmian. Radykalnych i przewrotowych. Ale cóż...miało być pięknie (inaczej?) a wyszło jak zawsze. Jak mawiała moja babcia "chcesz rozśmieszyć Pana Boga to mu opowiedz o swoich planach."  Czy jestem rozczarowana? Chyba nie. Nie chyba!! Na pewno nie…Mam już tyle lat, że wiem, iż nic nie dzieje się bez przyczyny i wszystko jest po coś. 



Nauczyłam się cieszyć tym co mam i mieć nadzieję na to co będzie. Najważniejsze nie zwariować i nie dać się stłamsić nieoczekiwanym zmianom, nie zawsze na lepsze. Zmiany są w moim życiu, ale nie w tym miejscu w którym ja bym sobie życzyła. Najważniejsze, że wreszcie moje życie trochę zwolniło. To dobrze, bo już miałam ochotę wyskoczyć z tego pędzącego pociągu i poczekać na odrobinę wolniejszy środek lokomocji. Jak można nie mieć czasu na swoje życie? Ano, można. Teraz wszystko wraca do normy. W sumie to dobrze, że już jesień. Jesień i to nie złota. Skąd wiem? Bo wchodząc na ulubione blogi widzę jak pociągają jesiennie nosami, jak marudzą, że deszcz, że śnieg i błoto, że zimno, że  marazm jesienny i brak weny.
Uwielbiam długie dni, słońce i upał. Jestem tak zmodyfikowana genetycznie, że pocę się w temperaturze powyżej 30 stopni, więc w niczym mi nie przeszkadzają temperatury zbliżone do piekielnych, oczywiście przy niskiej wilgotności powietrza. Nie trzeba na siebie nadziewać miliona ciuchów, żeby szpik nie zamarzał. Jakoś nie chcę upodobniać do malkontenta i psioczyć na naturę - nie mam na to żadnego wpływu, więc odpuściłam. Wydarłam z garderoby cieplejsze ciuchy, zaopatrzyłam się w chusteczki do nosa i zaczynam żyć inaczej, bo jesiennie, a co za tym idzie wolniej. No i nie zamierzam też non-stop siedzieć na ukochanej kanapie i trenować do zawodów "kto zje więcej-leżenie-żarełko-jedzenie-kto zje więcej" bo na wiosnę znów będzie dylemat dlaczego już wiosna a mój tyłek jest ciągle zimowy. A tłuszczu z pośladków nie da się niestety, mimo najszczerszych chęci, domowymi sposobami przepchnąć w inne partie ciała(a szkoda). Szczególnie gdy metryka mówi, że masz 40+ (i to duuuży plus) więc logika i umiar w jesienne dni potrzebne od zaraz.  Więc zamiast psioczyć i złorzeczyć na jesienną aurę i brzydkie traktowanie nas przez deszcz, pluchę i jesienne mgły i pierwsze śniegi lepiej to przyjąć na klatę i nie marudzić, bo niczego to nie zmieni, poza zmianą naszego samopoczucia z jesiennego na beznadziejne. Po co narzekać skoro i tak nie mamy wpływu na jesień? Ale na swój nastrój mamy...
Życzę poprawy nastroju wszystkim którzy tego potrzebują


29 komentarzy:

  1. Duuuużo zdrówka dla Twojej siostry. Mam nadzieję, że już nie wróci do palenia.
    Pozdrawiam Jago. :) .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję w imieniu siostry....Ja też mam nadzieję :)

      Usuń
  2. Każdy potrzebuje, a za siostrę trzymam kciuki, żeby było lepiej, żeby wytrwała i dała kłam rodzinnym skłonnościom...

    OdpowiedzUsuń
  3. Zmiany, zmiany...bez nich źle, i z nimi też niełatwo. Przynajmniej masz dystans. To fajne.
    P.s.Żyć wolniej i świadomie, bez marudzenia - warto nie tylko jesienią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się mieć dystans bo inaczej bym zwariowała . Masz rację - żyć bez marudzenia jest warto

      Usuń
  4. Zdrowia dla siostry, z dala od NFZ pewnie łatwiej zdrowieć :P
    W niemarudzeniu się ćwiczę, ale póki co...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tam gdzie mieszka siostra służba zdrowia działa jeszcze gorzej niż u nas :) a niemarudzenie jest fajniejsze niż marudzenie

      Usuń
  5. uff, mam nadzieję, że siostra opamięta się, zwolni, pożegna całkowicie palenie i nie będzie ci robiła więcej takich strasznych niespodzianek! a ja na pogodę też już nie psioczę, ubieram się cieplej i jest fajnie, tylko słońca potrzebuję jak tlenu i gdy go długo nie ma robi się ciężko. Świetny dowcip, i tak nie zapamiętam ale uśmiałam się zdrowo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dowcip w sam raz dla tych wszystkich marudzących :)

      Usuń
  6. Poczułam się trochę wywołana do tablicy, bo po cichutku, i nie tylko, żalę się na tę jesienną aurę. No nic nie poradzę, że o tej porze roku mam zawsze doła. Cieszę się bo w tym roku szybko się z nim uporałam i forma wróciła. Może nie super, ale przyzwoita. Zdrowia dla siostry - będzie dobrze, na pewno. PS. a to przecudne dziecię na zdjęciu na wstępie to ktoś bliski czy wyszukane? Urocza dziewczynka, nastrojowa stylizacja. Od razu się uśmiecham, patrząc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojjj... Nie miałam zamiaru robić Ci przytyków , że marudzisz po cichutku :) Zdjęcie wyszperane w necie - jest takie jesienne , prawda? Jako nastolatka miałam podobne wdzianko, które wydziergała mi na drutach mama :) a że wtedy nie było nic fajnego w sklepach to mój komplecik robił wrażenie na koleżankach

      Usuń
  7. Najtrudniej chyba cieszyć się z tego, co jest i przyjmować na klatę to, co daje los. Nawet jesień czasami jest trudna do zniesienia, ale ważne, by mimo wszystko się uśmiechać. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak też czynię :) uśmiech ułatwia życie

      Usuń
  8. ))) kawał mnie rozśmieszył))) i co się z tm gościem zagubionym stało ?? no i tak też jest z nami, drzemy się marudzimy i czasami dostajemy większy wpier...l gdyż nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej. Ja się cieszę, że jestem po remoncie i sprzątam, choć to jest męczące, że nadal bajzel i wszystko nie na swoim miejscu... Jesieni nie lubię i zimy też ale mają te dwie pory wielką zaletę otóż można siedzieć w domu, kinie.. zamiast tyrać w ogrodzie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też wolę lato, ale jak ten gość w lesie...co mi da jak będę wrzeszczeć ? Tylko mogę miśka zdenerwować :)

      Usuń
  9. Listopadowa jesień to bardzo dobra pora roku. Można sobie bez skrupułów ponarzekać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie że tak :) fajnie mieć wymówkę - też tak lubię

      Usuń
  10. Ja uwielbiam to, jak życie potrafi zaskakiwać. Oczywiście chciałoby się, by zaskakiwało tylko pozytywnie, ale już się nauczyłam, że wszystko, co się zdarza, musi się zdarzyć i że we wszystkim jest jakiś sens :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też - ale wolę te pozytywne zaskoczenia

      Usuń
  11. Ja też jestem z rodziny "sercowców". Tak wyszło ;)
    A palenie faktycznie nikomu nie służy. Cóż zrobić, kiedy to taki przyjemny nałóg? Sama rzuciłam przed 24 laty i tego się trzymam :)
    Na razie jesienna aura mnie nie rusza. Naładowałam w lecie baterie. Na razie jest OK :) :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale nikomu nie służy ani marudzenie ani palenie :)

      Usuń
  12. Nie należę do tych, którzy lubią narzekać, trudno jednak jesienną aurę "przyjmować na klatę",kiedy to deszcze sprawiają, że stawy rąk i nóg rozrywa ból i człowiek nie może usiąść do komputera, żeby poczytać blogi lub samemu coś napisać. Zdrowia życząc Tobie, Najbliższym, a siostrze w szczególności, składam życzenia samej miłości bratu na nowej drodze życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak coś dolega trudno zachować wrodzony nawet optymizm....Dzięki za życzenia

      Usuń
  13. W większości masz rację, choć z tym śmiechem Boga bym polemizowała. Jednak nie będę tu się z Tobą spierać i przytaczać przykładów na nietrafność tezy. Wolę przesłać Ci dużo pozytywniej energii, tak ciepłej jak dzisiejsze słońce i temperatura plus 11 :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjęłam dobre fluidy, dziękuję - a co do śmiechu to tak jest , niestety. Nieraz dla odmiany jest to chichot losu

      Usuń
  14. Jaga zdrowia dla siostry! Z serduchem nie ma żartów.

    OdpowiedzUsuń
  15. nie wszystko dzieje się po naszej mysli, ale to podobno tez po cos :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Duzo zdrowka i gratulacje: piekne zdjecie :-)

    OdpowiedzUsuń

*Bardzo mnie cieszy każdy komentarz - wiem przynajmniej, że nie jestem ignorowana i wiem, że piszę nie tylko dla siebie.
Więc bardzo serdecznie dziękuję
*Odpisuję zarówno na maile jak i odpowiadam na komentarze.
*Nie lubię za to anonimowych komentatorów - proszę podpisz się jeśli nie masz konta
*Jeśli nie musisz nie bądź złośliwy w stosunku do innych - na mnie możesz się wyzłośliwiać - obronię się zawsze
*No i uszanuj moją własność - to ja jestem autorem zarówno pisaniny jak i dużej ilości zdjęć.