piątek, 24 lutego 2017

Jaga na Facebook'u:



Sezon na żmije odc.1


Nieraz zastanawiam się dlaczego ludzie są wredni, ot tak, dla zasady? Bo sprawia im to frajdę? Są niemili dla wszystkich, bo tak lubią i już? Czują swoją wyższość jak pokażą całemu światu jak są podli i jak nienawidzą wszystkich innych człekokształtnych??Może mając 40+ i to duży plus, powinnam już mieć na tyle rozsądku i życiowej mądrości, żeby zaprzestać poszukiwań sensu ludzkiej egzystencji, bo im dłużej się nad tym będę zastanawiać tym bardziej będę musiała znienawidzić ludzki gatunek…No, może nie ludzki gatunek, ale wyselekcjonowane ludzkie żmije. Kąśliwie jadowite, wredne, często wręcz sukowate, zgorzkniałe i atakujące bez ostrzeżenia. I wcale nie musi to być werbalny atak. Nieraz wystarczy gest, jedno spojrzenie mówiące więcej niż słowotok. No i żmija nie zatruje się własnym jadem. Tylko niech nikomu nie przyjdzie do głowy, że jestem jakimś ucieleśnieniem spokojności, oj….daleko mi do oazy spokoju czy krainy łagodności. Nie jestem zajebiście wyciszonym kwiatem lotosu na spokojnej tafli jeziora. Nie jestem jak wagon pełen medytujących tybetańskich mnichów. Niestety, ale u mnie uczucia zwyciężają nad racjonalnym myśleniem.  Ponieważ sarkazm i złośliwość wyssałam z mlekiem matki, a rodzinne legendy głoszą, że wcześniej nauczyłam się mówić niż chodzić, więc mam generalną zasadę, którą łamię sporadycznie a mianowicie – nie atakuję pierwsza. Nie włażę nikomu w paradę, nie wtrącam się, nie wcinam i staram się pierwsza nie zabierać głosu w spornych sprawach. Ale niech mi ktoś nadepnie na odcisk.... to sam sobie winien.  A to wszystko dlatego, że najpierw mówię, potem zastanawiam się jakie to może mieć konsekwencje, no ale wtedy jest już za późno. I nie ważne czy to pani sprzątająca czy dyrektor w wielkiej firmie czy pani ze sklepu. Nie przebieram w słowach i nie bawię się wówczas w konwenanse. Dwa szybkie zdania, jak złapię fazę to kilka zdań więcej – i sprawa załatwiona. Jakoś tak wyszło, zupełnie niezależnie ode mnie, że natura wyposażyła mnie w rozbudowany aparat mowy, to idzie mi jak po maśle. To jest jak iskra w składzie materiałów wybuchowych,  pstryk i buuuuum!!! I już…Jak się wścieknę to zazwyczaj żałuje ten, kto zaczął ze mną słowną potyczkę. Lubię ludzi, staram się w stosunku do nich być serdeczna i nie mam problemu z nawiązywaniem kontaktów, ale nie mam litości do kąsających. Staram się traktować ludzi tak jak oni traktują mnie, tak jak  traktują świat i jak na to zasługują. Mój wizerunek żmij jest bardzo niesprecyzowany. Najczęściej w moich wyobrażeniach jawi się jako koścista, wysoka damulka, z nienaganną fryzurą, w dobrze dobranych okularach. Głosik piskliwy. Usta wąskie zaciśnięte…Ale to tylko mój wizerunek żmij i  godny jest ilustracji bajki dla dzieci. Często można się zdziwić. Bo pulchna pani w wieku matronalnym może być okazem żmijowatości równie dobrze jak i sucha, koścista damulka. Facetów to też się tyczy. W pluciu jadem są tak samo dobrzy jak żeńskie żmije i w tej konkurencji nie ustępują kobietom. Dlaczego i do czego te dywagacje i przydługi wstęp?  Ano jakoś tak ostatnio mam obniżoną odporność na ludzkie chamstwo i złośliwości. Składam to na karb przesilenia, braku słońca i tej wersji będę się trzymać jak niepodległości. Nie wiem kto nam wybiera ludzi, którzy zjawiają na naszej drodze i czy dzieje się to z jakiegoś powodu, ale ostatnio mam to zezowate szczęście i trafiam na różne typy żmij kąsających oczywiście płci obojga. Moja koleżanka, która jest skrzywiona w  jednym kierunku (samodoskonalenie, coaching, przyciąganie i te sprawy), twierdzi, że sama sobie jestem winna. Podobno jeśli myślę o negatywnych wydarzeniach – przyciągam negatywne wydarzenia, czyli myślisz, mówisz, masz…Nie zgadzam się z tą teorią, bo nie zakładam z góry, że ludzie są podli. To ludzie mnie uczą rozsądku i rezerwy a ja dalej jestem niereformowalna i dalej się do ludzi uśmiecham. A to, że ostatnio częściej niż normalnie, spotykam na swojej drodze żmije to pewnie dlatego, że przyroda budzi się do życia i wyłazi toto paskudztwo na powierzchnie. A, że głodne to kąsają. I teraz zapoczątkuję cykl o ludzkiej wredocie. Ludzi o słabszym systemie nerwowym uprasza się o nieregulowanie monitorów i odejście od komputerów, bo zanosi się na całą sagę o ludzkich żmijach...
cdn….


47 komentarzy:

  1. Wow, już jestem ciekawa. I podejrzewam, że w komentarzach dorzucę coś od siebie. Troszkę jestem do ciebie podobna - też nie lubię, jak mi ktoś na odcisk nadepnie i wtedy ratuj się, kto może (no, trochę przesadziłam, ale potrafię się bronić). Nie wierzę w przyciąganie negatywnych postaci, ale zgadzam się, że dobre myśli ułatwiają życie. Czekam na cdn...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie można dać po sobie deptać - dlatego umiejętność obrony wskazana :)

      Usuń
  2. Nikt normalny, spokojny, nastawiony na dobre kontakty nie lubi ludzkich żmij. A może się mylę? Bo istotnie, bywają takie kąsliwe paskudy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale żmije wychodzą z założenia że cały świat jest podły ...

      Usuń
  3. Dlatego stawiam psy ponad ludzi, ich uczucia są zawsze szczere. Czekam na cdn :)

    Zapraszam do mnie
    http://zycie-z-kanapowcem.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby wiedziała jak dodać na Twoim blogu ogromny +, to za tę wypowiedź na pewno bym go dała. W zamian za to zapowiadam odwiedziny na blogu. Pozdrawiam Iwona Z

      Usuń
    2. :) no ale nieraz nie rozumie co psica do mnie mówi i dla zdrowia psychicznego lubię pogadać z ludźmi - z ludźmi nie z żmijami

      Usuń
  4. O matko kochana, zapowiada się seria mrożąca krew w żyłach...ale masz rację, nie można pobłażać jędzowatym :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj,,, nie mrożąca - samo życie

      Usuń
  5. Czasami mam wrażenie że ta żmijowatość wynika ze sposobu na życie; jak ja dowalę komuś to ten ktoś poczuje się tak przygnieciony że nie mi nie odda.
    Bywa też że postrzegam żmije jako chcące się wyróżnić z tłumu: jestem suką i co mi zrobisz?
    A może to po prostu moda na jędzowatość?;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy to moda ale chyba mam to gdzieś - wiem ,że potrafię być wredna dlatego trzymam język za zębami i jak mi się coś wymsknie nie robię tego z premedytacją..... Ale do żmij mam inne podejście

      Usuń
  6. Przede wszystkim - te istotki na zdjęciach są przepiękne.
    A co do ludzi... O, epopeję dałabym radę już spisać, Homer wysiada. Tak się przewiozłam na rodzaju ludzkich przez te 40+ lat, że nawet uśmiechać mi się nie chce do tych, do których nie mam powodu się usmiechać. Straciłam cierpliwość do ludzi i przestałam się patyczkować. nabyłam przy tym wstrząsającej odporności i... spokojnie mogę czytać, co napiszesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie niestety do dziś terepie ze złości jak myślę o niektórych żmijowatych zachowaniach

      Usuń
  7. "Nie jestem jak wagon pełen medytujących tybetańskich mnichów" - nie no po prostu zwaliło mnie z nóg :)))) A koleżanka ma trochę racji i boję się, że ta zapowiadana saga, może tych żmij na Twojej drodze postawić jeszcze więcej. Też jestem z gatunku tych, co wierzą w przyciąganie i raczej mi się sprawdza .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jak dam sobie upust i negatywne emocje wyrzucę tutaj to zakończę choć na jakiś czas spotkania ze żmijowatymi

      Usuń
  8. Powiem Ci, że ja też mam ten problem, najpierw działam i mówię, a potem dopiero żałuję i się zastanawiam nad konsekwencjami, jednak przyznam się, że czasem mi się za to obrywało, dlatego teraz staram się pomimo wszystko ruszyć głową zanim użyję słów. Wiele jest osób jędzowatych i żmijowatych, sama znam kilka, nie wiem dlaczego tak się zachowują, nie rozumiem tego, bo ja nie wyobrażam sobie sprawić komuś przykrość, czy wyrządzić krzywdę. Te kąśliwe osoby czują satysfakcję, gdy uda im się komuś dokopać, tak się zastanawiam, czy nie jest to jakiś rodzaj zboczenia emocjonalnego, bo zapewne zgodzisz się ze mną, że takie zachowanie do normalnych nie należy.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jak człowiek powie co myśli to dużo lepiej się czuje :) a kąśliwe osoby były są i będą

      Usuń
  9. Od kiedy nie zaszczycam swoją obecnością, gniazda mojej teściowej, to jakoś nie mam do czynienia ze żmijami.Jednakże chętnie przeczytam o Twoich przemyśleniach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj.... to masz niemalże rodzinne gniazdo żmij... Chociaż teściowa to nie rodzina :)

      Usuń
  10. Pewnie się narażę, ale uważam że co dajesz, to dostajesz, czyli jak człowiek wysyła złe myśli, to one wracają w postaci jędzowatych żmij. Odwet rodzi odwet i końca nie ma, może lepiej nie być pamiętliwym, a wszystko wróci do pierwotnej harmonii...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie narazisz się nikomu :) każdemu wolno myśleć :) a ja wiem ,że pozytywne myślenie czyni cuda. Ale tu chodzi o moje zdrowie psychiczne - pisząc o tym odreagowuje

      Usuń
  11. Wiesz że jak czytam Twoje notki to zawsze wyobrażam sobie Ciebie jako moją ciocię Basię.
    Nie bez powodu mówili do niej: Baśka, Baśka ty to kawal cholery jesteś:)
    Właśnie dlatego, że ciocia nie daje sobie w kaszę dmuchać. Pracuje w szkole a stołówce i wszystkich uczniów potrafi sobie ustawić, ale to nie zołza bo każdy ją lubi! po prostu dzieci mają do niej szacunek.
    I tak sobie jakoś Ciebie jako moją ciocię (najukochańszą przy okazji) wyobrażam ale nie obrażaj się bo to wspaniała kobieta jest:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) ha ha ha ... nie mam zamiaru się na nikogo obrażać :) każdy wyobraża sobie mnie tak jak chce . Przecież pisząc na blogu wystawiam się niejako na publiczny osąd i ocenę :) Dobrze że kojarzę Ci się z pozytywną osobą :)

      Usuń
  12. Hmmm Podobno faceci kochają zmije haha A tak serio to unikam żmijowatych ludzi Sama jestem bardzo uczyciowa i emocjonalna niemniej jednak gdy trzeba może nie gryze ale powiem to co trzeba w takim stoickim spokoju ze może bolec bez ukaszenia Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yyyy , nie do końca - faceci kochają zołzy - żmije nie do końca :) Bo żmijowate typy trzeba koniecznie omijać

      Usuń
  13. Przez wiele lat przepraszałam za to , że żyję, bo nie cierpię ranić ludzi. Jednak z wiekiem, kiedy przekonałam się, że część z nich nie odwzajemnia mi tym samym, to zaczęłam się bronić. Ponieważ nie mogę dać komuś kopa, to "usadzam" ich językiem. Jednak "żmijowaci" rzadko rozumieją, że riposta ich dotyczy, dlatego najchętniej postępowałabym według zasady "nie tykaj gówna, bo śmierdzi". Żmij się boję, ale o Twoich poczytam z przyjemnością. Może dzięki temu moje własne nie okażą się takie wredne. Uściski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co Iwonko? Żadna moja zasługa - urodziłam się z tą umiejętnością .Trzeba cenić takich jak Ty , którzy tej umiejętności musieli się nauczyć

      Usuń
  14. Jak patrzę na te zdjęcia, to aż mnie przeszedł dreszcz:). Cykl zapowiada się ekscytująco. Jeśli o mnie chodzi, to staram się takie podłe osoby eliminować z mojego życia. Sama staram się nie czepiać, nie krytykować i nie dawać opinii jeśli ktoś się nie pytał i oczekuję tego samego w zamian.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieraz nie jest prosto eliminować takie osoby - chociażby sprzedawczyni ze sklepu gdzie robisz zakupy :)

      Usuń
  15. Żmije uważają się za osoby bardzo inteligentne i szczere. Żadnej złośliwości. Sama uczciwość. 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaaa,,,, bo zmije nie mają lusterek

      Usuń
  16. Ja znam wiele takich osób, niestety mój charakter je przyciąga. Jeśli w jakiejś grupie znajdzie się osoba o skandalicznie dyskusyjnym charakterze, to mam jak w banku, że zaraz mnie polubi. Kiedyś mnie to doprowadzało do rozstroju nerwowego, teraz wiem, że taka moja rola życiowa - grać dla kobry na flecie. Na żmije jest tylko jeden dobry sposób - spokój. Żmija będzie kąsać, a potem się zmęczy. Najczęściej wtedy przeprasza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj...trudno o spokój np w banku czy w sklepie kiedy to paniusia jeździ po Tobie jak po łysej kobyle :)

      Usuń
  17. Istnieją ludzie, którzy poprzez umniejszenie Twojej wartości czują się lepsi. Wniosek nasuwa się sam to żmije z wysokim ilorazem kompleksu. One nie są jadowite, bo są Szczerba te😂😁
    zolza73.blogspot.com.
    goodmorning73.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widocznie tak :) A jadowite są - odczułam to na własnej skórze

      Usuń
  18. Też mam takie dziurawe szczęście. Widać ich dużo i wszędzie.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ojejjejejjej, jak ja nie lubię żmiji, węży i wszystkiego, co pełznie i syczy!
    A Ty tak serio ten cykl o żmijkach w ludzkiej skórze? ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Już prawie nauczyłam się odcinać, nie zniżać i nie rozmawiać, ze żmijami, prawie, bo to trudna sztuka - nie przejmować się, jak w duszy szlag Cię trafia. Uczę się zagryzać zęby, ale nie zawsze mi to wychodzi.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety , wolę powiedzieć co mnie męczy bo późniejsze milczenie mogła bym przypłacić wrzodami

      Usuń
  21. Dlatego na wiosnę wskazane jest zadbać o większą odporność - jak widać nie bezzasadnie 😁

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu nie da się uodpornić - nie ma nic na jad żmij

      Usuń
  22. To będziesz miała o czym pisać! Ludzkie chamstwo nie zna granic. Jak się trafi na taką wredną mendę, to trudno utrzymać nerwy na wodze. Podziwiam, że jednak nadal się uśmiechasz do innych, mimo pełzających w tłumie żmij ;). Nie znoszę chamstwa, mam uczulenie na nie i zdecydowanie jest go za dużo. Każdy sobie na jakieś traktowanie pracuje, zasługuje, często teraz się spotykam z tym, że ktoś twierdzi: jeśli on/ona mnie tak traktuje, to ja jego też tak traktuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A będę miała :) tym bardziej że ostatnio jakoś się na to wyczuliłam

      Usuń
  23. Nic bardziej nie cieszy , jak dowartościowanie. Jestem przedstawicielką takiego właśnie gatunku gada wycierającego czarną ziemię, trawę i co tam jeszcze mamy pod nogami ...ja pod brzuchem. Jestem podstępna, nieustępliwa i bywam bardzo cierpliwa by dopaść i zadać ostateczny cios a potem spokojnie się oddalić .Niestety nie dane mi nigdy zapytać swoich ofiar, dlaczego maja do mnie tak negatywny stosunek wszak niektórzy mnie hodują i karmią i adorują jak księżniczkę.Rzecz ciekawa ,że w tak wielu, którzy pozornie się wydają być innego gatunku, pod skórą mają sióstr moich czy braci bez liku i im większych samarytan udają tym więcej jadu maja w sobie.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bo najgorsze te maskujące się się - nie dość że żmije to jeszcze zakłamane

      Usuń

*Bardzo mnie cieszy każdy komentarz - wiem przynajmniej, że nie jestem ignorowana i wiem, że piszę nie tylko dla siebie.
Więc bardzo serdecznie dziękuję
*Odpisuję zarówno na maile jak i odpowiadam na komentarze.
*Nie lubię za to anonimowych komentatorów - proszę podpisz się jeśli nie masz konta
*Jeśli nie musisz nie bądź złośliwy w stosunku do innych - na mnie możesz się wyzłośliwiać - obronię się zawsze
*No i uszanuj moją własność - to ja jestem autorem zarówno pisaniny jak i dużej ilości zdjęć.