sobota, 6 maja 2017

Jaga na Facebook'u:



Lojalny mąż


Chyba ostatnie chłody skłoniły mnie do oglądania zdjęć z poprzednich sezonów letnich. W wakacyjny czas odwiedziliśmy z Dużym jeden z krajów Afryki. Dostosowałam się do kanonów i zasad zwiedzaczy. Zero spódnic, dekoltów czy innych europejskich ekstrawagancji. Jednego nie zmieniłam – koloru włosów.  I tu byłam dla tubylców taką egzotyką, jak dla nas, ich mało turystyczne zakamarki. Zwiedzając egotyczne zakątki, mało popularne wśród turystów, zauważyliśmy wzrok jednego ze starców, znajdujących się obok knajpki do której weszliśmy, na pachnącą z daleka, herbatę miętową. Jakiś starzec podszedł w towarzystwie innych starszawych jegomości. I łamaną angielszczyzną, oczywiście mnie totalnie ignorując, zaczął dialog z moim mężem. I co się okazało?  Starszawy jegomość chciał mnie kupić. Do tej chwili myślałam, że to bzdury, anegdoty i opowieści dziwnej treści, ale ten dziadunio naprawdę chciał dobijać targu, oferując mojemu mężowi trochę złota,  stado wielbłądów, kilka kóz i herbatę miętową... Kiedy to mój mąż wyraził zdecydowany sprzeciw, jeden ze starszych powiedział, żeby się dobrze zastanowił, bo za „taki” towar to rewelacyjna cena. Duży zdecydowanie oponował. Staruszek podbijał cenę. Nie wiem ile w końcowym rozrachunku wielbłądów miał za mnie otrzymać Duży. W końcu zjawił się nasz tłumacz. Szturchając mojego męża w bok powiedział
- NIECH SIĘ ZASTANOWI!!!!! – wysyczał w ucho mojego ślubnego - BO TO NAPRAWDĘ SUPER OKAZYJNA CENA
Cóż, powinnam być dumna, bo wpadłam w oko plemiennej starszyźnie? I nie bacząc na nic, nawet na mój imponujący przebieg, chciał za mnie dać kilka stad wielbłądów? Duży był lojalny. Odmówił kategorycznie, zostawiając zniesmaczonego starca ze złotem, kozami i wielbłądami na placu targowym. Kiedy to nasz tłumacz strofując mojego męża, dociekał jak mógł odmówić, w jego mniemaniu, za „taki” towar, tak hojnej zapłaty, marnując interes życia, wyrywając sobie kędzierzawe loczki z ciemnej łepetyny, krzycząc na zmianę „DLACZEGO?? WHY??”, użalając się po raz kolejny, nad bezdenną głupotą mojego męża, ten odparł:
 - Panie, a jak z tymi kozami i wielbłądami miałbym wsiąść do samolotu?


59 komentarzy:

  1. Oj, widzę, że duży ma podobne do Ciebie poczucie humoru, ha, ha. Nic dziwnego, że Cię nie sprzedał. Gdzie potem znajdzie taką drugą idealną połówkę. Ale zazdroszczę Ci, że dostałaś taką wysoką wy(o)cenę. Pozdrawiam ciepło. PS. a ten kolor na głowie to jaki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doprowadził prawie do załamania nerwowego tłumacza...... Kolor? Naturalny. Blond.

      Usuń
  2. Jago super przygoda. Jak to dobrze, że Cię nie sprzedał. hihihihihihi Ale... dobrze, że samolotem byliście, bo wiadomo co by było.......... hahahahahaha.
    Pozdrawiam fajną rodzinkę Jagów. :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak - samolot uratował mnie przed przehandlowaniem...Dobrze, że nie byliśmy innym środkiem lokomocji :)

      Usuń
  3. Właśnie przed chwilą zapytałem gŁosia, czy nie pojechałaby ze mną do Afryki? Nigdy nie jadłem koziny, o wielbłądzinie nie wspominając, a i trochę złota w skarbczyku, też by się przydało! PS. Niestety, bezdusznie odmówiła :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, okrutna i bezduszna istota. Kupuj jej farbę w kolorze blond (jeśli nie jest naturalną blondynką)i pakuj walizki, bo szkoda marnować okazji

      Usuń
    2. No właśnie nie jest, ale za chwilę ma urodziny i myślę, że taka farba, to bardzo dobry pomysł prezentowy :))

      Usuń
  4. Lojalny mąż to oksymoron.
    Natomiast jako matka doświadczyłam tego samego na córce - dwa razy mi się zdarzyło, że chcieli ją ode mnie kupić. Stragan z biżuteria jeszcze bym wzięła, ale gdzie miałabym trzymać wielbłądy?! Przecież ja nawet balkonu nie mam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiem, że facetów nie należy chwalić :) Stado wielbłądów na klatce w bloku - bezcenne

      Usuń
    2. Nawet nie mam poczucia humoru na ten temat...

      Usuń
  5. No po prostu Wy to poczucie humoru to rodzinne macie (brawo mąż), a tubylcowi za "taki" towar to w mordę się należało...
    Za mnie to pewnie nic by nie dali, bom starsza, w dodatku nie blondynka:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja znajomość języka obcego nie pozwalała na swobodne wyrażanie myśli. Ja też szarpnięta zębem czasu więc stąd to określenie "taki" towar

      Usuń
  6. Uwielbiają blondynki ;D. Śmiałyśmy się czasem z przyjaciółką, że jak gdzieś wyjedzie do Afryki kiedyś to ją od razu będą chcieli kupić za wielbłądy ;D. I jak widać, to się zdarza. Brawo dla męża za lojalność, a jego końcowa odpowiedź naprawdę świetna. ;D

    OdpowiedzUsuń
  7. Super opowieść ale się uśmiałam . Czyli to nie bajka co opowiadają.. Na szczęście do Afryki się nie wybieramy bo ogród mamy duży , sarenka nam odeszła do wieczności i jeszcze mąż gotów skusić się na wielbłądy 😀

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, nie ma co ryzykować

      Usuń
  8. Zabrakło mi tylko opisu Twojej reakcji na argument Męża... podejrzewam, że mogłaby odmienić oblicze tej historyjki :D

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja z kolei mogłabym męża przehandlować - w Indonezji. Tam na mnie jako na blondynkę specjalnie się nie rzucali, za to na męża i kolegów blondynów... o rany, panny piszczały z zachwytu jak mogły sobie z blondynami zdjęcie zrobić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) niczym gwiazda muzyki POP - dobrze że autografów nie chciały tylko focie

      Usuń
    2. Mój nawet blondynem nie jest. Ale ma niebieskie oczy. Chyba będę brała dolara za każde zdjęcie, zostanę milionerką.

      Usuń
  10. Cóż nie radzę jechać tam w przyszłym roku, dziadunio nauczony doświadczeniem mógł zaopatrzyć się w czytnik kart ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko trudno mu będzie wielbłądy przelać - ale w końcu niech się postara

      Usuń
  11. Świetne! Ha ha ha. No, świetne, że można sie pośmiać, bo masz talent do pisania i humor, ale z drugiej strony to chyba nawet niebezpieczne takie sytuacje. Ten wielbiciel blond włosów np. mógłby wpaść na pomysł uprowadzenia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdałam sobie z tego sprawę po ostatniej tragicznej historii młodej dziewczyny w Egipcie...

      Usuń
  12. Świetne! :D Dawno się tak nie uśmiałam, chociaż domyślam się, że sytuacja mogła przybrać nieco inny przebieg i mogłaś zostać ,,zabrana" wbrew swojej, czy męża woli, a wtedy nie miał by ani Ciebie, ani wielbłądów ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Twardy ten Twój mąż! Ale na Półwysep Arabski lepiej z nim nie jedź. Na jakieś pole naftowe mógłby skusić się...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pojadę , po co ryzykować że zmięknie :)

      Usuń
  14. Szkoda, że tylko blondynki(naturalne i tlenione) mają takie powodzenie i w kraju i za granicą. Moją siostrę(naturalna ciemna blondynka, więc się rozjaśniała) chciał kupić od mojej matki turecki handlarz odzieżą skórzaną. Obie kobiety często darły ze sobą koty, ale tym razem lojalność wobec rodziny, także wzięła górę nad bogactwem. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie wiem czy lojalny, ale praktyczny na pewno !! ;o) Szkoda, że nie zapytał, czy to stado wielbłądów nie jest z dostawą do domu...;o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie podpowiadaj !!! Bo jeszcze pragmatyzm się w nim obudzi

      Usuń
  16. Bardzo ładnie postąpił. Wynagrodzilas adekwatnie? A jednak pomysl, co stracilas- lato cały rok!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lato chętnie ale zależy z kim....

      Usuń
  17. Co za przygoda :D coś tak myślę, że jeszcze przez długie lata, będziecie ją wspominać. Oby tylko podczas sprzeczki mąż nie rzucił hasłem - A mogłem cię wówczas sprzedać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj...już usłyszałam, że "tam" takie pyskate nie mają prawa bytu :)

      Usuń
  18. he he Ty pomyśl, że w zasadzie mogłaś mieć raj na ziemi u boku przedsiębiorczego staruszka ))))
    i okazja przeszła ...a swoją drogą co za kuźwa kraj, średniowiecze...zacofanie, zbydlęcenie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do niedawna traktowałam ich odmienną kulturę jak egzotykę, ale masz rację można pojechać na zorganizowaną wycieczkę ale patrząc na nieszczęśliwe zakończenie wyjazdu Polskiej dziewczyny do Egiptu nie chce się gadać...Zbydlęcenie to odpowiednie określenie

      Usuń
  19. Ale się uśmiałam. To dobrze, że nie wybraliście się na wczasy statkiem, na nie łatwiej było by załadować całą menażerię ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całe szczęście... To się nie ma z czego śmiać :)

      Usuń
  20. Do samolotu troche ciezko, ale zawsze mogl wybudowac arke jak biblijny Noah. Podsumowujac musi wiedzial, ze mu sie to nie oplaca:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znaczy się wyrachowany :) cóż facet...

      Usuń
  21. Ooo! Poczucie humoru widzę dopisuje. Fajnie!
    ... a z kozami i wielbłądami to faktcznie do samolotu ciężko... haha!
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie poczucie humoru - to życie :) Dobrze, że swoim samochodem nie pojechaliśmy, bo mogła bym dzisiaj wbrew mojej woli być żoną jakiegoś starszawego plemiennego przywódcy

      Usuń
  22. Hahaha ale mąż sprawnie wybrnął z opresji, zachowując przed tubylcami swą męskość, bo przecież mógł Cię sprzedać, ale co tu z kozami zrobić... :-D Jednak przeczytałam komentarz Anny S. i trochę mi zrzedła mina, bo przecież porwania też się zdarzają. Jednak trzeba w takich miejscach uważać, tzn. jeżeli zwiedzamy sobie mniej uczęszczane zakątki.

    OdpowiedzUsuń
  23. W krajach muzułmańskich to dość częste transakcje ... niektóre dochodzą do skutku.
    A tak swoją drogą to miałaś "szczęście", że wracaliście samolotem, a nie np. statkiem. ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Hah. Mąż z poczuciem humoru to skarb :D
    "Prawdziwa tragedia to przystojny facet, ale durny i bez poczucia humoru.” Maria Czubaszek.
    Ale na złoto nie chciał wymienić to już dobrze :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pal sześć złoto ale te wiebłądy....

      Usuń
  25. haha, widzę, że Duży jest równie fajny jak TY :) Zaplusował i to mocno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie plusuje już ponad ćwierwieku

      Usuń
  26. Wdepnęłam z powodu wpisu u Be,
    którą uwielbiam intuicyjnie.
    Kolor włosów - znam to,
    resztę pominę taktownym
    milczeniem.
    Pozdrawiam, j.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi że wdepnęłaś do mnie, niezależnie od pobudek. Odwzajemniam pozdrawiania :)

      Usuń
  27. No tak. Jedną żonę łatwiej przewieźć samolotem, niż stado wielbłądów :))) Dobre!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co potem z tymi wielbłądami i kozami? No i ze złotem, bo gdybym ja była na miejscu to umiała bym i złoto bym potrafiła zagospodarować

      Usuń

*Bardzo mnie cieszy każdy komentarz - wiem przynajmniej, że nie jestem ignorowana i wiem, że piszę nie tylko dla siebie.
Więc bardzo serdecznie dziękuję
*Odpisuję zarówno na maile jak i odpowiadam na komentarze.
*Nie lubię za to anonimowych komentatorów - proszę podpisz się jeśli nie masz konta
*Jeśli nie musisz nie bądź złośliwy w stosunku do innych - na mnie możesz się wyzłośliwiać - obronię się zawsze
*No i uszanuj moją własność - to ja jestem autorem zarówno pisaniny jak i dużej ilości zdjęć.