poniedziałek, 24 lipca 2017

Jaga na Facebook'u:



Wina leży po ich stronie



Dawno nie narzekałam na facetów? No dobra, z powodu przedłużających się remontów i braku słowności fachowej siły malarskiej mam niską tolerancję na irytujący czynnik męski.

Uwielbiam czekoladę, uwielbiam ją nad życie. Inne słodycze też kocham. Ale z powodu ich silnie alergizujących właściwości zmuszona jestem do ograniczania. Alergia objawia się silną opuchlizną, szczególnie w okolicach bioder i  klatki piersiowej oraz ogólną niemożliwością wbicia się w ciuchy z poprzedniego sezonu. Więc opuchlizna ogólna zagraża mojemu jestestwu. No bo cukier nie taki, bo kardiolog przy kolejnej kontroli i stwierdzonej  nadwadze znów paluszkiem pogrozi i tabletki do łykania zaordynuje. Więc cóż. Ograniczam. Ale wiadomo, że nieraz trzeba małymi dawkami się uodparniać. No dobra, poniosło mnie z tymi małymi dawkami. Są i większe porcje, bo ja lubię….ryzyko wystąpienia alergii. Przed użyciem zapoznaj się z treścią ulotki dołączonej do opakowania bądź skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą, gdyż każdy lek niewłaściwie stosowany zagraża twojemu życiu lub zdrowiu. Wtedy do akcji wkraczają moi domownicy, którzy są lepsi od dietetyków. Strażnicy moich kilogramów. Obrońcy z urzędu. Ochroniarze przed wredotą kalorii. Oni. Czyli faceci – domowi dietetycy. Kiedy słyszę „nie jedz tyle tej czekolady” to budzą się we mnie instynkty mordercze. A w sumie to chcę pochłonąć jeszcze trochę, więcej, całą górę czekolady. Moja wada, a może i zaleta(?) – działam pod wpływem chwili, czyli chcę to jem, nie chcę to nie jem. Oczywiście, więcej i częściej „chcę”, mimo, że powinnam się pilnować, walczę, ale to nie jest powód, żeby mi przypominać przy każdym kęsie czegoś słodkiego, że poniosłam sromotną klęskę. Dostaję szału, wściekam się i do życia budzą się inne stosunki społeczne oparte na wzajemnej wrogości. Niemalże jak wendeta.
Coś ze mną jest nie halo, tylko dlatego, że potrafię po otwarciu wsiorbać całą czekoladę? Albo dwie? Że nie mam umiaru? Że dopóki się nie skończy to ja się nie poddam? Że paczka ciastek nie jest w stanie mnie zasłodzić czy zamulić na dłużej niż 5 minut? Jak ja nie znoszę moich facetów w roli dietetyków!!!  Jedno jest pewne!! To oni muszą nauczyć się samokontroli i nie zostawiać na wierzchu słodyczy, czekolad, stada krówek czy innych uwielbianych przeze mnie grzesznych i tuczących przysmaków. Bo przecież to ich wina, że ja nie panuję nad odruchami i zjadam tak dużo słodyczy. 

65 komentarzy:

  1. Pewnie, ze to musi być ich wina. Przy mnie nie skusiłaś się nawet na pół ciasteczka. Chyba słaba ze mnie kompanka:) A z tą alergią to bardzo proszę nie przesadzać. Chyba, że to ukryta prośba o komplement. Bo figurę masz bardzo w porządku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak - wiem, kula jest figurą doskonałą ale nie dążę do doskonałości :) a co do ciasteczka do kawy.,.... mój problem polega na tym, że jak zacznę to nie mogę przestać :)

      Usuń
    2. Rozumiem, że spotkałyście się w realu. Zazdroszczę! Nie słodyczy tylko tego, że mogłyście się poznać.Kiedy mam w domu słodycze, to też jem do oporu. Pozdrawiam obie panie o właściwych proporcjach.

      Usuń
    3. Tak Iwonko, nie w realu :) tylko w Europlexie.

      Usuń
  2. Czekolada, czekolada, krówki, ciastka - o nieeeeee! Temu nie można się oprzeć. Faceci tego nie zrozumieją, niektórzy to nawet do ust słodyczy nie biorą. Dziwni jacyś są. Trzeba unikać, bo to podejrzane. xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od zawsze powtarzam, że faceci są z innej planety....

      Usuń
  3. Może niedobór magnezu objawia się niepohamowaną skłonnością do czekolady? Ja mam to samo z mężem - z tym, że to ja jestem tym złym gliną :)no i kardiolog :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kardiolog gra u mnie też pierwsze skrzypce :) ale magnez NIESTETY mam w normie. Próbowałam odkwaszać organizm i też niewiele pomogło

      Usuń
  4. Ktos musi ponosic wine i dlaczego mialabys to byc Ty, skoro i tak cierpisz. Na wilczy apetyt i na te alergie, a przy okazji na niemaniesiewcoubrac.
    Mala podpowiedz: czy w ogole musisz kupowac slodycze? Ja nie kupuje, to i w domu nic mnie nie kusi, a za leniwa jestem, zeby pojsc ponownie do sklepu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ulegam pokusie w sklepie a i zdarzało mi się jechać specjalnie po coś słodkiego , no wiesz, że niby mleko się kończy więc tak przy okazji ciasteczka , do koszyka , czekolada, do koszyka...i moja silna wola jest jak ... miękka czekolada

      Usuń
  5. To na pewno ich wina, bo przecież nie nasza - biednych, słabych kobiet ;)
    Ja też nie mogę oprzeć się słodyczom więc wiem o czym mowa i łączę się w bólu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja bym jeszcze dodała, że większość z nas ma alergię na słodycze - niestety. Starałam się na moim blogu wypisać plusy, plusy, plusy czekolady, ale niestety ten jeden minus jest najważniejszy .... tycie! I pewnie są takie z nas, które maja rewelacyjny metabolizm, ale nie czarujmy dla większości z nas czekolada idzie w boczki. A faceci ... jak siwieją to stają się bardziej męscy, jak trochę mięsień piwny im urośnie to przecież nic się nie dzieje, ale jak my kobiety .... to zarówno dla nas jak i dla facetów jest to tragedia!

      Usuń
    2. Zaleta to smak - reszta to produkty uboczne bo idą w boczki ;)

      Usuń
  6. Bo wielbiciele czekolady tak już mają, cała tabliczka albo wcale. To własnie obserwuje wśród bliskich i znajomych, gdy tylko papierek puszcza i sreberko się rozwija oni już ślinią się na sam widok. Ja to rozumiem, choć za czekoladą w czystej postaci nie przepadam. Mam za to inne grzechy, a co tam żyje się raz...
    Ludzie idealni są nudni i wkurzający :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie - wszystko albo nic - IDŹ NA CAłOŚĆ :)

      Usuń
  7. Przepraszam w imieniu męskiego rodu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A masz za co przepraszać :) bo wiesz, że gdyby nie faceci świat byłby pełen szczęśliwych, grubych kobiet ?

      Usuń
  8. Jago, u nas też tak kiedyś było.
    Mąż rzucił słodycze jako pierwszy z powodów zdrowotnych,znajoma dietetyk mówiła, kurcze, chyba ci się narażę, że niepohamowany apetyt na słodycze występuje często w sytuacjach stresowych ( wyuczonych), w sytuacjach kiedy chcesz się nagrodzić ( a kto nie miewa takich sytuacji), lub...w sytuacji gdy organizm opanowały...grzyby candida, co jest powszechne np po częstej antybiotykoterapii. Fakt, że antybiotyki to nic innego jak grzyby, wiadomo nie od dziś.I te właśnie ustrojstwa twardo domagają się od nas spożycia cukru.
    Alergia i brak możliwości włożenia ulubionych ubrań to pikuś w porównaniu z tym, co słodycze robią naszej trzustce: problem jest tylko ze słodyczami kupionymi bo te powstają na wstrętnym, wyjałowionym cukrze białym rafinowanym i na obrzydliwej jakości, najtańszym tłuszczu.CO innego jeśli upieczesz domowe ciasto na masełku i dodasz do niego brązowego cukru nierafinowanego... Jedzenie słodyczy powoduje, niestety, niekontrolowany wyrzut insuliny, nagły przypływ energii, który jednak kończy się po około godzinie i zmusza nas do kolejnej rundy łasuchowania.I to właśnie, ta niestabilność energii i uczucie irytacji sprawiło, że zaczęłam się kontrolować. Może masz za mało w diecie dobrego cukru z soków owocowych wyciskanych w domu? Ograniczając budżet na słodycze zaoszczędziłam w dość krótkim czasie kwotę potrzebną na zakup wyciskarki wolnoobrotowej. Piję 1 szklankę soku owocowego i 2 szklanki warzywnego.Czuję sytość, większy poziom energii i czuję, że wyzwoliłam się z węglowodanowej pułapki słodkości ze sklepu.To nie było proste, zaznaczam. W dalszym ciągu robię sobie tzw. dni wolności dietetycznej, tzn. mam jeden dzień w tygodniu, kiedy pozwalam sobie poucztować na słodko.Pozdrawiam cię ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie narażasz się :) bo ja to wszystko wiem. Próbowałam odkwaszać organizm flavonem green, pozbywać się grzybów, ale efekt był krótkotrwały. Soki pije z sokowirówki łączone ze zblendowanymi. Uczucie irytacji osiągam jak zwracają mi uwagę na to, że nie powinnam ale zazwyczaj już nie mam się czym pocieszać bo zjadłam wcześniej więc....

      Usuń
  9. Cóż mogę powiedzieć, możemy się razem zapisać do jakiejś grupy wsparcia. A otwarta czekolada wietrzeje i to nieetyczne tak ją zostawiać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale wiesz, że na grupie wsparcia musisz się zobowiązać do niejedzenia a jakoś nie mam ochoty niejeść słodyczy

      Usuń
  10. A ja nie mam zamiaru przepraszać, gdyż ta alergia (bo to jest alergia, prawda?) nie rozróżnia płci! My również cierpimy widząc ptasie mleczko, które leży sobie takie biedne i samotne na stole i mruga do nas zachęcająco (dobrze, że jest ta przegródka, gdyż na chwilę można się opamiętać). Albo taki sernik na zimno i szarlotka. I golonka i piwo i bigos i kartacze i karkówka z grilla! I śledzie w panierce i w occie i smalczyk z jabłkiem i ... No dobra przesadziłem. Idę za karę coś zjeść :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i zasmażka do tego :)) - znam facetów którzy ze słodyczy najbardziej sledzie w occie lubią.

      Usuń
  11. Czekolady gorzkiej można zjadać bez liku ;)
    Może po tę sięgnij :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oszukuj się, oszukuj Szalona! Bez liku, to można zajadać się golonką (jest bez cukru!)

      Usuń
    2. Gorzka to nie to samo co mleczna z orzechami np... ale jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma

      Usuń
  12. Oj to ze mną coś nie tak... nie jem: ciasteczek, czekoladek, lodów i deserków ale mój facet to już inna bajka ten zeżre wszystko co słodkie jak leci! Kurcze czyżby to była moja wina??? Ha, ha, ha... mam wyrzuty sumienia. Pozdrawiam Cię cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jak widzisz równowaga w przyrodzie zachowana - nie Ty to facet :))) tak jesteś winna że on wymiata słodycze, bo na pewno zostawiasz na widoku :)

      Usuń
  13. Wcięło mój komentarz...nie pamiętam co napisałam, ale moi też tak mają, albo całość, albo wcale. Rozum swoje, serce swoje :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam rozumu jak chodzi o słodkości

      Usuń
  14. Mogę spokojnie czytać o tej czekoladzie, bo jestem całkowicie odporna. To chyba przyszło w genach, bo moje dziecko (lat 27) też nie ruszy niczego co jest słodkie . Ale...postaw przede mną wiśnie..mogą być zamarznięte...potrafię zeżreć kg na jeden raz...a potem poruszam się z chlupotem w żołądku. Najgorsze, że każdy przynosi mi wiśnie...to i żrę!
    Smacznego:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wisnie tak- ale w czekoladzie. :)))

      Usuń
  15. Najprawdziwsza prawda - nie powinno się zostawiać słodyczy na widoku. Jak leży coś pod ręką, to jesz bez udziału myśli, jak jest schowane, to już niekoniecznie sięgniesz. Ja kupione słodycze oddaję mojej drugiej połowie na przechowanie. On gdzieś schowa i czasami wydziela. Od tego momentu jem zdecydowanie mniej słodkości. I dobrze :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak, ja też wydzielam, a potem słyszę szperanie po szafach, na zasadzie - co by tu jeszcze?

      Usuń
    2. No ale u kury owsa nie znajdziesz - oni też nie gardzą więc zostaje tylko psica do pilnowania

      Usuń
  16. Ach, tacy domowi terroryści mają dobre intencje, trzeba dać im szansę spełnienia:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojjj...dlaczego bierzesz ich stronę ?? :((((

      Usuń
    2. Bo mi się ich żal zrobiło, wszyscy potępiają, a chłopaki przecież dobrze chcą:))

      Usuń
  17. Kochana "winna" w tytule. No chyba, że tak ma być :)

    ależ jak jesteś uczulona, to nie można. bo będą zastrzyki odczulające ;) a to bolesne bywa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. brawo za spostrzegawczość - jedyna na półtora tysiąca :)
      Na zastrzyki się nie godzę

      Usuń
  18. A co ze słodyczą ,panów onych.Jeden przynajmniej winien ponad całą czekoladę świata być a przynajmniej się starać.

    OdpowiedzUsuń
  19. Trudno oprzeć się słodyczom, bo podobno cukier uzależnia. Rzadko jem słodycze, za to latem nie odmawiam sobie lodów.

    OdpowiedzUsuń
  20. Też jestem hobbystką...;o)Ale mi Matka Natura pobłogosławiła i nie mam alergii !! Przerabiam cukier na energię...;o)

    OdpowiedzUsuń
  21. Grek Zorba mawiał, że najlepszym sposobem na poradzenie sobie z pokusą, to ulec jej.

    OdpowiedzUsuń
  22. Przy Twojej alergii czynnik ryzyka jest wysoki. I niestety nie sprzyjają jej słodycze znoszone do domu. Kiedy nie mam ich w domu, to nie jem, prosty i skuteczny sposób. Najgorzej kiedy w domu bywa coś, co lubię. A cukier uzależnia, podobnie jak inne używki. To dlatego po jednej porcji sięgamy po następną i dalej, i dalej.
    Dlatego jeśli odstawiam, to całkowicie. Żadne półśrodki na mnie nie działają.
    pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się, ale słabo mi wychodzi

      Usuń
  23. A ja nie lubię czekolady, ale zabiedzona jakby nie jestem :) ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojjj... zabiedzenie nie idzie w parze z miłością do czekolady

      Usuń
  24. Dlatego nalezy mieć czekoladolubnego faceta. I już .

    OdpowiedzUsuń
  25. Mam identycznie, to są najzwyczajniejsze wyrzuty sumienia, gdyby tak nie było, jadłabyś ze spokojem i miłością najwyższą, a tak nie jest, wyrzuty, ukryte naturalnie i to, że ktoś ma rację...Najtrudniej jest przestać, ale jak się już przestanie to i waga spada i zdrowie jakieś takie lepsze. Śmiem twierdzić, z ogromnym bólem i żalem, że ta dziwka (czekolada), niestety zabija... Bardzo powoli, bo ma czas, a my tak średnio ten czas mamy. Ja się opamiętałam i od wielu tygodniu nie jem mojej ukochanej czekolady, nawet nie zaczynam. I wiesz co? Waga jak szalona spadła, a ja humor mam i tak do dupy, hahahh. A tak serio...cukier dodatkowo powoduje depresję, sprawdziłam na sobie! Kto by się spodziewał, a jednak...Także u mnie dni tryumpfu, ale wiem, że i one znikną, kwestia czasu.

    OdpowiedzUsuń
  26. - tato, dlaczego cukierki są pakowane w takie szeleszczące papierki?
    - żebyśmy słyszeli, jak mamusia się odchudza...
    dietetycy się znaleźli, a sami pewnie golonką nie pogardzą.... :)))))))

    OdpowiedzUsuń
  27. As Isite possessor I believe the content matter here is rattling wonderful , appreciate
    it for your hard work. You should keep it up forever!

    Best of luck.

    OdpowiedzUsuń
  28. Powtarzam..Jesteś przeurocza! Wiem,że chyba mnie skasujesz..Ale rzekłem prawdę i tego się nie wstydzę..

    OdpowiedzUsuń
  29. Oho, brzmi niepokojąco znajomo. A jesteś pewna, że to alergia, a nie jakaś choroba zakaźna? Bo ja mam chyba podobne objawy... Trzymaj się czekoladoholiczko!

    OdpowiedzUsuń
  30. Wheever I like to find out somethingg or desire to read some stimulating article, the web never disappoints me.

    I share these posts with mmy friends annd colleagues and can start a decent exchange over various
    issues,

    OdpowiedzUsuń
  31. He he... strażnicy talii niewieściej :) Moi domowi mężczyźni co prawda mnie nie pilnują, za to potrafią wynaleźć każdy schowany słodki "pocieszacz" .. a to tak człowieka denerwuje... no tak denerwuje.

    OdpowiedzUsuń
  32. A ilu Ty masz facetów,modliszko? Bo normalnie ma się JEDNEGO! Ludzie,omijajcie tę kobietę!!

    OdpowiedzUsuń
  33. Jaga ja znam te alergie i powiem Ci, że alergikiem nie jestem ale te alergie posiadam !!!
    a na facetów mam killera, bo mnie wkurwia ich lenistwo, robienie z gęby cholewy i cała masa niedoskonałości a maja się za lepszych. uch.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no dobra byłam nieco poirytowana, sorki

      Usuń
    2. Jago,skąd w tak uroczej kobietce tyle złości? Myślę,myślę..nic z tego..

      Usuń
  34. ale się uśmiałam:):): Ach te boczki!!!
    Ach te ciałka!!!
    Jaga jedz czekolady jedz..ja tam mam zawsze w lodówce tabliczke czekolady....więc w razie czego zapraszam:):)i nie ,że nie wspieram Cię w nie jedzeniu...
    Zabraniać?? Ciągle czegoś sobie zabraniać???
    Fajnego dnia zyczę:)

    OdpowiedzUsuń

*Bardzo mnie cieszy każdy komentarz - wiem przynajmniej, że nie jestem ignorowana i wiem, że piszę nie tylko dla siebie.
Więc bardzo serdecznie dziękuję
*Odpisuję zarówno na maile jak i odpowiadam na komentarze.
*Nie lubię za to anonimowych komentatorów - proszę podpisz się jeśli nie masz konta
*Jeśli nie musisz nie bądź złośliwy w stosunku do innych - na mnie możesz się wyzłośliwiać - obronię się zawsze
*No i uszanuj moją własność - to ja jestem autorem zarówno pisaniny jak i dużej ilości zdjęć.