5 minut przerwy

 Teraz znów sobie przypomniałam jak wygląda brak czasu i zmęczenie.

A przecież nie znoszę stanów ekstremalnego zmęczenia i przemęczenia.

Zazwyczaj i na co dzień jestem zorganizowana. Lubię wszystko zaplanować i mieć nad wszystkim kontrolę. Albo lubię jak mi się wydaje, że mam nad wszystkim kontrolę. Wiem, że życie jest za krótkie na robienie tego, czego nie znoszę, czyli na użalanie się nad sobą. No cóż, mam gorszy czas spowodowany zmęczeniem. A zmęczenie jest spowodowane  tym, że spełniam swoje marzenia. Więc nie powinnam marudzić. Bo wszystkim się zwykło wydawać, że jestem ze stali i nic mnie nie rusza. Ale wcale nie mam ochoty się cały czas szczerzyć i udawać, że wszystko jest fajnie. Nie, nie jest. No i jakoś nie ufam ludziom, którzy cały czas mają do gęby przyklejony uśmiech godny katechetki i nigdy nie mają ochoty szpetnie zakląć. Przecież to wbrew naturze. Ludzkiej naturze. A już na pewno wbrew mojej naturze. Więc pozwolę sobie trochę pomarudzić.

JESTEM ZMĘCZONA!!

Nie mam czasu usiąść z laptopem na kolanach. Nie mam czasu na oglądanie ulubionych seriali. Nie mam czasu na czytanie ulubionych blogów. Nie mam czasu na pisanie. Ale nic to – już niedługo będziemy mieli na ranczo nowy dach, nowy strop, i nowy podjazd, bo stary podjazd się nie sprawdził, po dwóch deszczowych dniach brnęliśmy po kolana w bajorku i czułam się jak żaba błotna. Ale są też plusy. Na ranczo jest stary sad. O tej porze jest mnóstwo jabłek. Starych odmian, których smak pamiętam z babcinego ogrodu. Dziecek ze swoją lepszą połówką zaoferowali pomoc. Wsiedliśmy do wozidełka syneczka i pomknęliśmy zbierać rajskie owoce. Ale nasz mieszczuch zobaczył naszą nieruchomość po raz pierwszy. Zaczęliśmy chodzić po działeczce, która zajmuje teren 12 x większy od naszej obecnej posesji. Jego wzrok błądził za rozumem szukając ucieczki do cywilizacji. Ale dzielnie targał dwa kosze do połowy zapełnione jabłkami. Po kilkunastu minutach zaczął rozpaczliwie oglądać się wokół. Zapytany o powód niepokoju stwierdził, że nie wie już od dawna w której części działki się znajduje. Gdzieś w chaszczach i zaroślach usłyszałam głos jego ojca. A muszę uprzedzić pytania, że działka o wielkości ponad 80 arów to nie jest bułka z masłem….Tym bardziej, że działka była nieskalana stopą człowieka przez prawie 20 lat więc miejscami przypomina dżunglę a miejscami puszczę. Przedzierając się przez szarawary i zarośla Dziecek nerwowo zaczął nawoływać ojca. Ten odkrzyknął, że jest niedaleko, ale to jakoś nie uspokoiło naszej latorośli. Po kolejnej chwili zaczął nerwowo szukać czegoś w kieszeniach. Wreszcie wymacał coś w górnej kieszeni bluzy i odetchnął z ulgą. Popatrzyłam na niego z zapytaniem na twarzy.

– No co sprawdzam czy nie zgubiłem w tej kniei kluczyków do samochodu,bo kto ma kluczyki ten ma władzę, a w moim przypadku nadzieję, ale mam! – radośnie rechotał ciągnąc swój wywód  – jest szansa, że ojciec chcąc wrócić do domu będzie mnie szukać, albo będzie szukać tego co ze mnie zostanie.

Hmmmm….Miłośnika natury to ja już z niego nie zrobię.

A przecież nasz busz jest taki piekny










Komentarze

  1. Nie ma chyba nic piękniejszego, niż zmęczenie spowodowane - spełnianiem swoich marzeń. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą, szkoda, że nie wszyscy to potrafią zrozumieć .

      Usuń
  2. Zazdroszczę tych chaszczy 😊 Marzenia trzeba spełniać, a że czasami kosztują wiele to już taki ich urok 😉 Przyjdą takie czasy, że znajdziesz czas na wszystko, zobaczysz 🙂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem tego świadoma, ale jak się znam to pewnie wymyślę coś nowego

      Usuń
  3. Zmęczenie fizyczne jest lepsze od psychicznego, a jeśli przy okazji spełniasz marzenia, to faktycznie nie ma co narzekać:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To spenienie marzeń jest na pierwszym miejscu :) nie narzekam - nieraz trochę pomarudzę :)))

      Usuń
  4. mam ambiwalentne odczucia, z jednej strony bym chciała taki busz po horyznty...a z drugiej strony lubię busz i by zarastało a tu trzeba robić, żeby był plon :- /

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dam szansę naturze - chociaż trochę już przetrzebiliśmy zarośla ale przestrzeń i brak smrodzących sąsiadów będzie nagrodą

      Usuń
  5. Tez mi sie marzy taka przestrzan,takze nie mam szczescia do sasiadow:)Powodzenia w realizowaniu marzen!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzenia same się nie spełniają - trzeba im trochę pomóc :)

      Usuń

Prześlij komentarz

*Bardzo mnie cieszy każdy komentarz - wiem przynajmniej, że nie jestem ignorowana i wiem, że piszę nie tylko dla siebie.
Więc bardzo serdecznie dziękuję
*Odpisuję zarówno na maile jak i odpowiadam na komentarze.
*Nie lubię za to anonimowych komentatorów - proszę podpisz się jeśli nie masz konta
*Jeśli nie musisz nie bądź złośliwy w stosunku do innych - na mnie możesz się wyzłośliwiać - obronię się zawsze
*No i uszanuj moją własność - to ja jestem autorem zarówno pisaniny jak i dużej ilości zdjęć.

Popularne posty