Dzień nienormalnej kobiety

 


Starość jest nieuchronna. Starzenie jest nieuniknione. Czyżby u mnie tak się to zaczynało?

Nie wiem na co zwalić moje zachowanie. Na syndrom starczego roztargnienia czy na przemęczenie? A może na jedno i drugie? Fakt, że śmieję się sama z siebie świadczy o poczuciu humoru, obłąkaniu czy o terapeutycznych właściwościach śmiechu?

Postanowiłam spakować kolejne pudło z książkami, bo widmo przeprowadzki zbliża się nieuchronnie. A znając moje garbate szczęście to w najmniej odpowiedniej chwili każdemu w domu coś wypadnie i zaszczytna rola pakowacza spadnie na moje łapska.  Dlatego wolę robić to nie mając presji czasu na plecach.

Wychodzę więc po schodach targając pusty karton, widzę, że na schodach leżą kłęby kociej sierści. ( że niby skąd w naszym domu kocie futro? ) Odkładam karton w pokoju  wracam na parter po odkurzacz. Po drodze zauważam, że pies ma brudną poszewkę na materacu. Wracam po czystą. Postanawiam wytrzepać psi materac na trzepaku. Wynoszę go na zewnątrz. Wracając mój wzrok pada na parapet i na suszę w kwiatkach. Idę do kuchni po podlewaczkę. W zlewie piętrzą się gary więc chowam je do zmywarki. Zmywarka już prawie pełna więc trzeba włączyć mycie garów. Nie ma soli do zmywarki. Idę do szafy ze środkami czystości po sól. Od razu przynoszę zapas wody mineralnej, żeby ułożyć w pustych przegródkach na wodę. Ale przegródki są zakurzone więc idę do łazienki po szmatkę i środek do kurzu. W łazience kosz na brudy jest przepełniony zaczynam segregować brudne pranie. W kuchni słyszę podejrzany hałas. Biegnę na dół. Jeden z młodych kotów strasznie chciał zobaczyć do czego służy podlewaczka napełniona wodą wylądowała na podłodze. Idę po mopa, wycieram podłogę. Stwierdzam, że skoro i tak mam mokrą podłogę i mopa w garści umyję podłogę w całym domu. Siadam, żeby podłoga wyschła. Zaczynam się zastanawiać co ja właściwie miałam zrobić, bo jest pora obiadu i zaraz głodomory zaczną przybywać do domu. Późnym popołudniem stwierdzam,  że jestem strasznie zmęczona, cały dzień byłam bardzo zajęta, ale nic nie spakowałam,  psi materac wisi na trzepaku,  kwiatki mają nadal w doniczkach suszę, w pralce jest brudne pranie, w zmywarce brudne gary a na schodach nadal fruwają kocie kłaki. Jutro też jest dzień.


Komentarze

  1. Jesteś dokładnie tak normalna jak ja. Supernormalna wręcz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O dzięki :))) Tak mi mów cały czas :) Mogłabyś mi to częściej powtarzać, bo ostanio jakoś o tym zapominam !!

      Usuń
    2. Tez tak mam często, że wchodzę do pomieszczenia po coś, a "przy okazji" robię mnóstwo innych rzeczy, które nawiną mi się do rąk. Niestety - tak ma większość znanych mi, w miarę normalnych, kobiet!

      Usuń
    3. To znaczy, że nie jestem jedyna w swoim szaleństwie ? Najgorszy moment to zadać sobie z tego szaleństwa sprawę. Ale fakt pozostaje faktem, że gdybym się skupiła na jednej rzeczy życie byłoby prostsze :)

      Usuń
  2. To się nazywa zapętlenie w domowej czasoprzestrzeni 😉 Do obłąkania Ci daleko jak jeszcze piszesz na blogu składne zdania 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz!! Jak zacznę pitolić androny kpopnij mnie w kostkę :)

      Usuń
  3. Chyba za dużo rozglądasz się na boki, ale w sumie tez tak mam, w rezultacie zapominam, co miałam zrobić na początku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OOO !!! Dobre !! za dużo rozglądam się na boki :) i tej wersji będę się trzymać jak niepodległości

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. YHYYYYY !!! Pisałam wcześniej że mam dość sąsiedztwa upierdliwców !!

      Usuń
    2. Nie wiem dlaczego mi się usunął Twój komentarz!!! ???? Buuuuu .... coś znów namieszałam

      Usuń
    3. No qrna! To ja tu z sercem na dloni, a Ty we mnie upierdliwcami?

      Usuń
  5. poszłam do łazienki umyć zęby - przetarłam wannę, umyłam kibelek, ogarnęłam podłogę.... napiłabym się herbaty, ale.... boję się iść do kuchni... :))))))
    mam dokładnie jak Ty, jak tylko zacznę robić jedno, to się jakiś łańcuszek szczęścia otwiera... :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak a faceci żyją w przekonaniu, że to się samo robi

      Usuń
  6. Jesteś wielozadaniowcem, czyli pracowitą kobietę. A to że ani za tobą, ani przed tobą, to jakby skutek uboczny owej pracowitości. Fajnie się czytało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znaczy się dreptam w miejscu i biegam z pustymi taczkami, bo nie mam czasu ich załadować

      Usuń
  7. Oj zdarzają się takie dni, kiedy człek traci koncentrację. A szczególnie, kiedy ma za dużo na głowie. Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, zwłaszcza jak się chce szybko wszystko zrobić

      Usuń
    2. Przeważnie nie idzie wtedy ani szybko, ani dobrze :), tylko właśnie trochę tu, trochę tam, a ogółem brak zamknięcia. :)

      Usuń
    3. no właśnie dlatego tak wychodzi

      Usuń
  8. Wszystko co prowadzi do wniosku, że "jutro też jest dzień" jest dobre!

    OdpowiedzUsuń
  9. Już dawno się tak nie uśmiałam !! (Z opluciem włącznie...) Jesteś Debeściara Pierwszej Kategorii !! ;o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zabrzmiało to jak komplement a tu nii ma się czym szczycić ani z czego śmiać

      Usuń
  10. Też tak miałam, nic przede mną i nic za mną. Teraz zaczynam powoli widzieć to co jest przede mną. Od stycznia jestem na emeryturze, powoli uspokajam się, zaczynam planować i coś mi wychodzi.
    Ale będzie mi brakowało zapętlenia w domowej czasoprzestrzeni:)
    Dobrze było przeczytać o Twoim zapętleniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. staram się robić jedną rzecz od początku do końca ale nie zawsze wychodzi tak jak chcę

      Usuń
  11. To zapętlenie może trwać i trwać, i trwać... Jak ja to dobrze znam :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapętlenie jest uciążliwe. Ale spoko - daję radę ... Witaj "Ja" :)

      Usuń
    2. Widziałam, że stukasz w drzwi do Kota. Kot jest zamknięty, bo kiedyś przez przypadek przesłałam na niego nie recenzje, a treści z Pazurka. Miał być ogólnodostępny, a trzeba było zabarykadować. Ale nic tam nie piszę, tylko siedzi i mi się kurzy. Piszę cały czas na Pazurku. Masz problemy, żeby na niego wejść? Może coś pokiełbasiłam i usunęłam zaproszenie :/ Jeśli tak, podrzuć proszę maila na maila albo na FB, to Ci (ponownie) otworzę :)

      Usuń
  12. Borze szumiący, ciągle kombinujesz z tymi adresami :) Zacny wpis jak zawsze, obśmiałam się. I dawaj nad morze, u mnie też trzeba posprzątać :)
    Willow

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam oj tam - od razu kombinuję. Po prostu lubię zmiany :) Z mojego sprzątania jak widzisz pożytek niewielki

      Usuń
  13. zrobienie jednej rzeczy do końca sprawiłoby po jakimś czasie, że nie trzeba byłoby wracać i po drodze rozpraszać się. nawet wielkie historie składają się z drobnych rzeczy.
    niech będzie, że się wymądrzam, ale skończyłbym cokolwiek, zanim zająłbym się następnym drobiazgiem. i wtedy nie siadasz z poczuciem, ze zrobiłaś nic, a zmęczona jesteś, jakbyś miała za sobą komplet zadań zrobionych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie , wcale się nie wymądrzasz :) Też doszłam do tych samych wniosków. Patrz na to z przymrużeniem oka. Miewam też i takie dni

      Usuń
    2. )))))) nie robię tak))) zaczynam i kończę, bez wątków pobocznych. Ale oczywiście trącam wątki poboczne, to moja męska natura hehe oraz przemożna chęć efektu, szybkiego efektu... bez efektu nie mam motywacji.

      Usuń
    3. Dlatego też staram się nie tykać niczego po drodze bo w przeciwnym wypadku tak się to kończy

      Usuń
  14. Jaga! Jak bym o sobie czytała... Ja to jeszcze w międzyczasie przypominam sobie wyrywkowo np. trzecią i piątą z niewykonanych czynności, i robię je bez planu, wbrew logice i logistyce, więc dodatkowo trzaskam bez sensu kilometry tej samej drogi... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz , że Światowa Organizacja Zdrowia podaje, że najkorzystniejsze dla naszego zdrowia i samopoczucia jest robienie minimum 10 tys. kroków dziennie??

      Usuń

Prześlij komentarz

*Bardzo mnie cieszy każdy komentarz - wiem przynajmniej, że nie jestem ignorowana i wiem, że piszę nie tylko dla siebie.
Więc bardzo serdecznie dziękuję
*Odpisuję zarówno na maile jak i odpowiadam na komentarze.
*Nie lubię za to anonimowych komentatorów - proszę podpisz się jeśli nie masz konta
*Jeśli nie musisz nie bądź złośliwy w stosunku do innych - na mnie możesz się wyzłośliwiać - obronię się zawsze
*No i uszanuj moją własność - to ja jestem autorem zarówno pisaniny jak i dużej ilości zdjęć.

Popularne posty