Radośnie bo miętowo

 


Moja siostra na stałe mieszka we Włoszech. Nie przeszkadza nam to jednak w stałym utrzymywaniu kontaktów. Raz na jakiś czas podajemy jej rodzime produkty.  Biały ser, kiełbasa wiejska, żurek, kiszona kapusta i ogórki no i tym podobne dobra. W zamian otrzymujemy Prosciutto di Parma, Prosciutto crudo, tortellini ravioli i inne ichniejsze pyszności.

Ponieważ mam lekkiego świra na punkcie robienia domowych nalewek mam ich w domu całe hektolitry. Nie bardzo ma kto pić więc za każdym razem podaję siostruni do degustacji. Siostra ma sąsiadkę, Polkę pochodzącą z Podhala. Góralka jak to góralka bardzo cieszyła się na wieść o każdej przesyłce, wiedząc, że moja siostra zaprosi ją na degustację kolejnych nalewek. Tak też było i tym razem. Ponieważ stwierdziłam, że nalewka kawowo-pomarańczowa, gruszkowa i truskawkowa i tak nie mogą się pomylić, tylko profilaktycznie podpisałam butelki. Ale podałam też syrop. Gęsty i mocno miętowy. Tłumaczyłam siostrze na Whatsappie, że może go wykorzystać do zrobienia nalewek, do deserów czy herbaty…. Ale ty se mów…

Po rozpakowaniu torby z polskimi wiktuałami niczym dżin z lampy zjawiła się góralka. No i zaczęły degustację. Na pierwszy rzut poszły nalewki  kawowo-pomarańczowa, gruszkowa i truskawkowa.  Stwierdziły, że nie będą mieszać smaków i na resztę umówiły się na następny dzień. Góralka zjawiła się punktualnie, siostrunia wyjęła na stół, jak to stwierdziły organoleptycznie, nalewkę miętową. Ponieważ bardzo im napój smakował to piły kieliszek za kieliszkiem nie krzywiąc się nawet bardzo.  Wypiły 0,7 litra. Góralka co prawda stwierdziła, że trochę ta nalewka płona * więc mogą tego wypić dużo. Ale mimo to humor ich nie opuszczał, śmiały się radośnie twierdząc, że nie wypiły aż tak  za dużo, żeby nie iść na zakupy. Każdy powód do śmiechu był dobry. Rechotały niczym nastolatki. Nie pamiętam już o co  siostra postanowiła się mnie zapytać, że zadzwoniła. Podczas rozmowy telefonicznej zaczęłyśmy ustalać smaki nalewek. Po ciężkich a trudnych zmaganiach z językiem (chodzi o bełkotliwą mowę a nie barierę językową) udało mi się dowiedzieć, że dzień wcześniej wypiły po kieliszku truskawkowej, gruszkowej i pomarańczowo-kawowej. Usiłowałam dociec skąd ta niewyraźna mowa i radosne nastroje więc obie zgodnie orzekły, że wypiły całą butelkę tego miętowego likieru…. Zdurniałam. Na wszelki wypadek poprosiłam o potwierdzenie, bo myślałam, że są jakieś zakłócenia na łączach. Potwierdziły….Miętowe piły. Upiły się, bo całą butlę 0,7 wychłeptały…. Chwilę mi zajęło wytłumaczenie dwóm upartym babom, że miętowe coś to był syrop bez kropli alkoholu. Po chwili konsternacji dopiero wtedy zaczął się chichot z rechotem. Siła sugestii?? Bełkotliwa mowa natychmiast im przeszła. Przestały się też zataczać. Ale stwierdziły zgodnie, że mogą teraz kupować sok do herbaty i upijać się nim równo. Cóż - Som ludzie guuuupie, ale nie chodzą w kupie bo by powariowali.

  

 

 

*  Wyraz PŁONA posiada 6 definicji:

1.  PŁONA - przestarzałe: mało żyzny, niepłodny, nieurodzajny         

2.  PŁONA - jałowy, płonny         

3.  PŁONA - o pędach, kwiatach, pręcikach lub liściach roślin: nieowocujący, niewydający nasion, owoców, zarodników itp.         

4.  PŁONA - płonny         

5.  PŁONA - słaba, mizerna         

6. PŁONA - o pokarmach: mało pożywny, nieprzyprawiony, jałowy         


Komentarze

  1. Pewna kobitka "upila" sie na gotowym mixie do margarity, ktory sam w sobie alkoholu nie zawiera, ale ona byla przekonana, ze to gotowy drink i co najdziwniejsze, ZACHOWYWALA sie jak wstawiona!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnie zdanie świetne, pożyczam, uśmiałam się jak Rex.
    Och, czepiasz się, może ten syrop z jakiejś szczególnej odmiany mięty był i nawet nie znasz jego właściwości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. muszę kiedyś spróbować pić go kieliszkiem - wtedy sprawdzę

      Usuń
  3. A ten miętowy był bardzo słodki? Może cukier uderzył im do głowy ;) Pozdrwiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedyne logiczne wytłumaczenie - to wina cukru

      Usuń
  4. Ciekawe czy miały by kaca, gdybyś nie wyjaśniła...;o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hmmmm... nie wpadłam na to że mogły mieć kaca :)

      Usuń
  5. E, noooo. Było nie mówić! Ale rodzinna anegdota już jest do kolekcji. :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Siła autosugestii bywa niesamowita :) Ale przynajmniej ekonomicznie wyszło.

    OdpowiedzUsuń
  7. Siła sugestii to potęga. Dobrze, że przyjęły do wiadomości, bo mogłyby pozostać w upojeniu do końca dnia ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetnie napisany tekst :) Uśmiałam się!
    Pozdrawiam
    https://artidotum.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

*Bardzo mnie cieszy każdy komentarz - wiem przynajmniej, że nie jestem ignorowana i wiem, że piszę nie tylko dla siebie.
Więc bardzo serdecznie dziękuję
*Odpisuję zarówno na maile jak i odpowiadam na komentarze.
*Nie lubię za to anonimowych komentatorów - proszę podpisz się jeśli nie masz konta
*Jeśli nie musisz nie bądź złośliwy w stosunku do innych - na mnie możesz się wyzłośliwiać - obronię się zawsze
*No i uszanuj moją własność - to ja jestem autorem zarówno pisaniny jak i dużej ilości zdjęć.

Popularne posty