Milczenie złotem jest

 

Nie wiem czy powinnam otwierać otwór gębowy w celu wydobycia dźwięków. Nie, źle zaczęłam, przecież ja wiem dobrze – NIE POWINNAM !! Powinnam milczeć, jak przysłowiowy głaz jak tylko coś głupiego przychodzi mi do łba i próbuję wyartykułować swoje potrzeby. Od razu powinnam zamknąć paszczę, zacisnąć zęby i ugryźć się w język. Ale na pewno nie powinnam głośno mówić co chcę, bo często sposób realizacji moich potrzeb jest dla mnie nie do przyjęcia. Los, karma, przypadek czy opaczność, jak zwał tak zwał, ale nie całkiem mi odpowiada efekt końcowy. Kiedyś marudziłam, że tłumy ludzi przewalają się przez nasz dom, że ciągle w ruchu i ciągle zamieszanie. Tak było --> tu pisałam

 

Później marzenia przekuliśmy w rzeczywistość, kupiliśmy stare zapuszczone ranczo z wielką działką. Tutaj też


A że odległość od miasta jest niewielka podjęliśmy decyzję, żeby sprzedać dom w którym mieszkaliśmy a ranczo na wsi wyremontować i tam się przeprowadzić.

Roboty nie brakuje cały czas, fachowcy, budowlańcy i innej maści papraki doprowadzali nas do skrajnej rozpaczy i bezsilnej wściekłości.

Dom sprzedaliśmy w miarę szybko, więc przyszedł moment przeprowadzki. Przewieźliśmy wszystkie klamoty, meble i inne przydasie w dwa dni przy pomocy firmy przeprowadzkowej. No i zaczęliśmy ogarniać życie na wsi. Wszechogarniające kartony, wory, pudła spędzały sen z powiek. Meble w kuchni nieskończone, bo panowie mieli poślizg niekontrolowany, więc co za tym szło nie można było zamontować kuchenki i robić posiłków w normalnych warunkach. Dobrze, że mam kochaną koleżankę, która w porze obiadu przywoziła nam ciepłe żarcie, zarzucała talerze smakowitym obiadem po czym zabierała brudne (zmywarka też jeszcze była niepodłączona) po to, żeby następnego dnia powtórzyć rytuał. I tylko dzięki niej nie zginęłam wraz z rodziną śmiercią głodową. A w tak zwanym międzyczasie wypakowywaliśmy najpotrzebniejsze rzeczy gubiąc się w chaosie. Po tygodniu byłam już zmęczona jak koń po westernie. Marzyłam i głośno mówiłam jak to cudownie byłoby siąść w spokoju na kanapie choćby na chwilę, chociaż trzy dni, żeby popłaszczyć tyłek na kanapie z książką i pilotem. Nadrobić trochę serialowo-filmowych zaległości.... 

Chcieliśmy zrobić jak najwięcej, bo końcem sierpnia kroił mi się powrót do pracy. Któregoś późnego popołudnia wyszłam z psem na obchód rancza. Koło domu resztki po specjalistach wysokiej klasy czyli resztki gruzu i śmieci poremontowych. Krzywo postawiłam nogę chodząc po włościach, coś zachrzęściło, coś zabolało, ale trzymając się dewizy „JESTEM CHRUPIĄCA A NIE STARA” i że twardym trza być, nie miękiszonem na noc posmarowałam nogę maścią, bo w końcu nie pierwszy raz coś bolało…Za to rano noga przypominała napompowaną banię. Ambitnie wyszłam z psem na poranny spacer, twierdząc, że "rozchodzę." Ale wracałam już opierając się na psim grzbiecie i zaciskając z bólu zęby. Nie będę się rozpisywać jak udało mi się zaledwie w dwie godziny znaleźć u lekarza, bo nie chcę się znów nakręcać. Po prześwietleniu okazało się, że oddział ortopedyczno-urazowy już na mnie czeka. Złamanie. Pokuśtykałam na oddział. Doktorek był nieubłagalny i nieustępliwy. Nie dał się namówić, żeby przy tym złamaniu, które obejrzał na zdjęciu można było założyć ortezę lub lekki gips. Ba, powiedział, że jak nie będę siedzieć z nogą wyżej niż zad wrócę na oddział, ale już na dłuższy pobyt. Więc siadłam pokornie na tyłku z nogą umiejscowioną ponad poziomem siedzenia i tak tkwię już prawie trzy tygodnie. Wcześniej jeszcze napisałam wypowiedzenie. Mistrzostwo świata – zwolnić się przed rozpoczęciem pracy. Brawo ja. 



Komentarze

  1. Dobrze zrozumialam, ze to nowa praca, ktorej nie podjelas, bo postanowilas jeszcze sobie troche poleniuchowacpod pretekstem zlamanej nogi i gipsu? Cwane! Za to masz wiecej czasu na pisanie bloga, wiec mysle, ze spozytkujesz go na nadrabianie zaleglosci, a nie bedziesz sie posilkowac glupimi powiedzonkami o milczeniu i metalach szlachetnych.
    W kazdym razie zycze szybkiego powrotu do zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Praca stara, ale w określonym czasie i miejscu więc nie załapałam się :(( Nadrabiam zaległości a odpoczynku miałam już dość po pierwszym dniu :)

      Usuń
  2. O matko, to wybitnie pechowo! Mam nadzieję, że wyjdziesz bez szwanku, no i liczę na jakieś fotki z rancza! Poza tym, to jak w powiedzeniu - uważaj o czym marzysz...chciałaś na kanapie z pilotem?
    Zdrówka, kochana, trzym się jakoś!
    jotka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego też powinnam nie otwierać dzioba - bo to nie tak miało być żebym półtora miesiąca "odpoczywała" :((

      Usuń
  3. Zdrówka życzę! Przyznam, że pierwszy raz jestem tu u Ciebie i bardzo podoba mi się Twój styl pisania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Kasia. Nie wiem jak mnie znalazłaś ale fajnie Cię gościć

      Usuń
  4. Poprzednia notka, jaką udało mi się przeczytać miała związek z dzikim zachodem. Nie miałam pojęcia, że sprzedałaś dom i przeniosłaś się na rancho. Zmiana pracy też jest dla mnie zaskoczeniem.Jednak co się odwlwcze, to nie uciecze, młoda jesteś więc kiedyś ją podejmiesz. Tymczasem życzę zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm..... Podjęliśmy decyzję i nie było odwrotu. W poprzednich wpisach wspominałam o ranczu i podjętej decyzji :) Młoda? taaa, byłam 20 lat temu :) Dzięki Iwonko :)

      Usuń
  5. Ja też przestałem się przejmować co mówią inni. Nie dawno przyznałem się publicznie do wszystkich grzechów. Jestem przeźroczysty. Nie da się zranić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest jeden ze sposobów na szczęśliwsze i spokojniejsze życie

      Usuń
  6. Łał i łomajgod. A ja się zastanawiałam co z tobą, ale pisać nie śmiałam, bo czułam, żeś zagrzebana w przeprowadzce. Ale nie! Sam przeprowadzkowy sajgon ci nie wystarczył, co nie?! Musiałaś jeszcze numer z nogą wyciąć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to - cała ja :) Wszyscy patrzą na mnie jak na czuba pytając : A NIE MIAŁAŚ SE KIEDY TEJ NOGI ŁAMAĆ ?? A no nie- teraz zaplanowałam i plan w 200% wykonany.

      Usuń
  7. Nie chcem siem wymondżać ale muszem... Rancza nie obchodzi się z psem tylko objeżdża konno!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koń jak by se złamał nogę to by go zastrzelili albo uśpili - mi dali drugą szansę . Muszę się zrastać w pozycji leżącej.

      Usuń
  8. Masz niespotykany dar komplikowania sobie życia...Albo niespotykaną siłę duchową przekuwania marzeń w realizację...;o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obstawiam jedno i drugie - a może po prostu to idzie w parze .... Gdybym nie chciała ładniejszych widoków wokół domu to nie wymyśliłabym zmiany domu i przeprowadzki... i tak dalej. Lubię realizować marzenia. Nie znam słowa NUDA

      Usuń
  9. Witam w klubie, ja też czasami powinnam zamknąć gębę na kłódkę zamiast sobie czegoś życzyć. Ty chciałaś trochę poleniuchować, a ja poszłam dalej i zażyczyłam sobie zejścia na zawał zanim choroba posadzi mnie na wózku inwalidzkim. I wygląda na to, że Ten z góry usłyszał i szybciorem chce spełniać moje życzenie. Tyle że ja w międzyczasie się rozmyśliłam. Dwa lata temu zmieniłam mieszkanie i zamiast trzymać język za zębami, to chlapnęłam, że jak w takim tempie będziemy się remontować to nie dożyję końca urządzania mieszkania. Do tej pory boksuję się z organizacją domu, wiec boję się, że znowu niepotrzebnie otwierałam gębę. Kiedyś miałam tak, że zanim coś powiedziałam to tak długo nad tym myślałam, że już nie było sensu się odzywać. A teraz tak mi się pozmieniało, że szybciej mówię niż myślę i to też niedobrze. Także widzisz kochana, nie Ty jedna masz problem. Raczej Cię to nie pocieszy, ale cierpienie dzielone podobno mniej boli. Kuruj kosteczki i baw się dobrze, mimo wszystko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgodnie z dwizą MYŚLISZ MÓWISZ MASZ :) Nieraz nie wiemy co dla nas dobre i jakie mogą być konsekwencje spełnienia życzeń :)

      Usuń
  10. No no... nie zazdroszczę. Ale że w życiu wszystko jest po coś, to widocznie tak miało być :) Kuruj się należycie i niech się szybko zrasta, bo jak przyjdzie zima taka jak ostatnio, to będziesz musiała wykazać się umiejętnością odśnieżania rancza ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmmm...żeby nie zwariować też tak mówię. Nie lubię być uziemiona. A co do odśnieżania - w planach zakup traktorka :)

      Usuń
  11. Nic nie mówić ? A co to da ?! Cieszę się, że kupiliście dom, ale jak Ty tę nogę złamałaś...??? Widocznie tak miało być - nie ma innego wytłumaczenia. Coś będzie jeszcze do tego ( ale nie, żeby zaraz coś złego ). Coś dobrego na pewno się zdarzy. Po prostu: nie ma faktu bez przyczyny. Może nie trzeba było z tej pracy rezygnować ? Nie wiem. Nie znam się...
    Widocznie będziesz kierownikiem budowy. Ściskam i pozdrawiam :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety , z pracą nie dało sie inaczej.... to umowa - zlecenie w konkretnym czasie i miejscu więc musiał mnie ktoś zastąpić. W domu już mieszkamy i będziemy go powoli ogarniać. Ja baaaaardzo powoli będę ogarniać. Na razie jestem zarządzająco-rozporządzająca

      Usuń
  12. E tam, powinnaś mieć, skoro siła przyciągania taka wielka. Kwestia tego co mówić - ja bym zaczęła od idealnego zrostu i ści, tego że remont jest już skończony (może kartony magicznie znikną) i że praca marzeń nadciąga :) tak wiesz wyprzedzająco i czarownicująco ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. siła przyciągania , powiadasz ? Kartony znikają ale nie za sprawą magii tylko męża . O pracy wcale nie marzę

      Usuń
    2. Jakbym mogła poleżeć i podrygować to też bym się do niej nie śpieszyła ;) teraz łapię oddech przy książce i odmawiam opuszczenia kanapy dopóki nie skończę ;)

      Usuń
    3. :) już bym chętnie przestała dyrygować - chcę robić prozaiczne rzeczy takie jak wejście w całości pod prysznic (teraz noga zostaje na zewnątrz...) czy przyniesienie sobie kubka kawy bez ścieżki kropel

      Usuń

Prześlij komentarz

*Bardzo mnie cieszy każdy komentarz - wiem przynajmniej, że nie jestem ignorowana i wiem, że piszę nie tylko dla siebie.
Więc bardzo serdecznie dziękuję
*Odpisuję zarówno na maile jak i odpowiadam na komentarze.
*Nie lubię za to anonimowych komentatorów - proszę podpisz się jeśli nie masz konta
*Jeśli nie musisz nie bądź złośliwy w stosunku do innych - na mnie możesz się wyzłośliwiać - obronię się zawsze
*No i uszanuj moją własność - to ja jestem autorem zarówno pisaniny jak i dużej ilości zdjęć.

Popularne posty