Uwięziona I

 

Leżąc z nogą w wysokim gipsowym buciku zaczęłam przeglądać stare zdjęcie. Stare bardzo. Wręcz archiwalne. I zaczęłam sobie przypominać jak to było na wakacjach. Dawno temu. Czy wspominanie zmierzchłych czasów to oznaka niechybnego starzenia się? Pewnie tak, więc czas na opowieści dziwnej treści z serii „dawno, dawno temu.”

Ale miło powspominać letni czas. A był to wyjazd na drugi koniec kraju ze znajomymi.  Nastało późne popołudnie – po dniu spędzonym na plaży wszyscy raczyliśmy się piwkiem w pobliskiej knajpie. I jak to bywa, pijąc hektolitry tego trunku, musiałam się oddalić w miejsce zwane wychodkiem. Dziś pewnie SANEPID, widząc taki przybytek, z dziką radością zamkną by miejscową knajpę, ale wtedy drewniana latryna z serduszkiem nikogo nie wprawiała w osłupienie. Jak już wspomniałam oddaliłam się od towarzystwa w w/w celu. Ale te przynależące do knajpy zapodającej piwo, jak można się domyślić, były w takim stanie, że nawet muchy gównojady omijały je szerokim łukiem. Poszłam kawałeczek dalej, bo tam stały takie w lepsiejszym stanie. Nie żeby to był wychodek rodem z President Wilson, ale przynajmniej nie trzeba było oglądać co jadł poprzedni użytkownik latryny. Drzwi kibelka były zamykane na tradycyjny skobel. I to z obu stron dumnie sterczały skoble. Zapewne, żeby wchodząc mieć chwilę dla siebie oraz wychodząc zamknąć drzwi…Ale cóż za niespodzianka - wchodząc nie patrzyłam w jakiej pozycji wyjściowej był skobel na zewnątrz. Ciekawe czy komuś poza mną się to przytrafiło? Mój błąd? Zatrzaskując drzwi zamknął się i tamten skobel. No i zostałam uwięziona niczym zasrana Roszpunka. Tzn Roszpunka w zasranym miejscu. Przynajmniej tak woniał. Bałam się podskakiwać ze względu na wątpliwej jakości deski podłogowe, oczami wyobraźni widziałam się uwięzioną w spróchniałej podłodze lub brodzącej po pas po kupach, więc pukałam, stukałam i nawoływałam ale bezskutecznie. Miałam wrażenie, że tylko na mnie piwo działało moczopędnie i to miejsce tylko ja odwiedziłam. Z znikąd pomocy.

Uratowało mnie przed zabiciem latrynianym smrodem to, że facet nie poszedł sikać w krzaki tylko latryn szukał a że knajpiane były w dramatycznym stanie poszedł kawałek dalej – ufffff ,ale obciach. Ale wolałam obciach niż spędzenie tam chociażby jeszcze jednej minuty. Gość wypuszczający mnie na wolność miał radość wymalowaną na twarzy. I to zapewne nie dlatego że zrobił dobry uczynek, tylko dlatego, że zobaczył mój kolor włosów.




Komentarze

  1. To faktycznie przygoda wychodkowa :-)
    takie latrynki jeszcze istnieją, sama z takiej korzystałam w lipcu tego roku, czyściutka, nawet ręce można było umyć:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno mi było rozpatrywać to w kategotiach przygody :))) raczej niefart, próba NIEuduszenia się :))

      Usuń
  2. Wyobraź sobie jaką opowieść przez lata snuł tamten facet !! ;o) A wychodki funkcjonują !! Nawet przy niezłych knajpkach...Ale może nie szukaj...;o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że facet o tym zapomniał tak samo szybko jak ja o wypitym piwie :) Wychodki staram się unikać szerokim łukiem. Zresztą to nie była moja jedyna porażka z zatrzaśnięciem się.

      Usuń
  3. ��
    Wiesz, że ta przygoda równie dobrze mogła być moją? Poza kolorem włosów. :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetna historia uśmiałam się do łez. W moim rodzinnym domu nie było kanalizacji, bo z bliżej nieznanych powodów nie chcieli wydać mojemu ojcu zgody na podłączenie się do kanalizacji i wodociągu. Dlatego tata wybudował drewniany wychodek zamykany na skobel. Wszystko było dobrze dopóki nie nakazano z powodu remontu drogi rozebrać ogrodzenia. Żeby nasz wychodek nie stał się publiczną latryną tata zawiesił na skoblu kłódkę. Kłódka jaką miał była ogromna i samym widokiem odstraszała chętnych, więc nawet nie trzeba było jej zamykać na klucz. Kiedyś mój brat zażartował przy tacie. Widzę ojciec, że boisz się, żeby ci gówna nie ukradli - powiedział ubawiony. Ojciec nie poznał się na żarcie, bo to on jako jedyny opróżniał szambo wylewając zawartość wiaderkiem do oddalonego kilka metrów od domu kanału z nieczystościami. Chwilę mu zajęło, żeby ochłonąć, ale potem odpowiedział żartem na żart. Wiesiek twoje gówno jest tak cenne, że następne szambo wybierasz ty, mogę ci obiecać, że nie będę się wtrącał. Brat się zmartwił, bo ojciec był cholernie słownym człowiekiem. I tak za trzy miesiące to brat bladym świtem latał z wiaderkiem, a ojciec siedział na ganku i popalał papierosa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma to jak pośmiać się z czyjejś niedoli ....a swoją drogą to
      z uśmiechem na twarzy 😂 tato się odegrał...

      Usuń
  5. Wcale się nie śmiałam. Naprawdę ;) Zamknięcie się/zatrzaśnięcie w czymś tak woniejącym, a do tego ciasnym może być traumatycznym przeżyciem.

    Doczytałam, że dorobiłaś się kłopotów z nogą. A propos tego "rozchodzę", przypomniała mi się Mama Kliś, która gdzieś wyłożyła się jak długa i bodajże dwa dni chodziła obolała. Dopiero na trzeci siłą zaciągnęli ją do szpitala, gdzie okazało się, że nogę złamała. I sru, już ma zaplanowane ostatnie dwa miesiące przed emeryturą. A też myślała, że rozchodzi ;)

    Niech się szybko goi.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ojeju ale przygoda. Dobrze, że nadszedł wybawca. I wiesz co, właśnie przypomniała mi się moja przygoda, gdy polazłam za potrzebą. Jednak nie do wychodka ale w krzaki. Pocieszę Cię, że wcale łatwiej nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
  7. W różnych miejscach przebywałam już zamknięta na dłużej, na szczęście nie trafiło mi się to w latrynie. Całe szczęście facet cię wybawił z tej wątpliwej jakości przygody. :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

*Bardzo mnie cieszy każdy komentarz - wiem przynajmniej, że nie jestem ignorowana i wiem, że piszę nie tylko dla siebie.
Więc bardzo serdecznie dziękuję
*Odpisuję zarówno na maile jak i odpowiadam na komentarze.
*Nie lubię za to anonimowych komentatorów - proszę podpisz się jeśli nie masz konta
*Jeśli nie musisz nie bądź złośliwy w stosunku do innych - na mnie możesz się wyzłośliwiać - obronię się zawsze
*No i uszanuj moją własność - to ja jestem autorem zarówno pisaniny jak i dużej ilości zdjęć.

Popularne posty